Przejdź do treści
Czy fortuna odwróciła się od Legii?

Polska Ekstraklasa

Czy fortuna odwróciła się od Legii?

Osiem porażek Legii w sezonie to wynik, który zespołowi broniącemu tytułu mistrza Polski splendoru nie dodaje. Dlatego nie można się dziwić, że medialna histeria, która była efektem porażki w Gdańsku w poprzedniej kolejce, mocno zaktywizowała prezesa Bogusława Leśnodorskiego. Do tego stopnia, że w minionym tygodniu udzielił więcej wywiadów niż przez cały poprzedni kwartał. I roztaczał przed stołecznym klubem świetlane wizje na przyszłość. PR-owcy zapewne docenili te zabiegi, tyle że obecna sytuacja wcale nie napawa optymizmem. Nawet po wygranej z ostatnim w tabeli Zawiszą.

Czy fortuna odwróciła się od Legii Warszawa? (foto: Łukasz Skwiot)

Nowy regulamin w ekstraklasie? Proponujemy trzeci wariant! – KLIKNIJ!

Dramatu jeszcze oczywiście nie ma. Na porównywalnym etapie poprzedniego sezonu Legia miała na koncie siedem porażek, a zatem tylko jedną mniej, a przecież w Lidze Europy, która kosztowała stołecznych piłkarzy mnóstwo sił, występowała jedynie w fazie grupowej. Tyle że – zwłaszcza po stylu, w jakim lider T-Mobile Ekstraklasy pożegnał się z pucharami w dwumeczu z przeciętnym, jak się okazało, Ajaksem Amsterdam – jeszcze trudniej mówić o jakimkolwiek postępie. Przeciwnie, warszawski zespół zanotował regres, który trudno tłumaczyć wyłącznie odejściem Miroslava Radovicia i słabszą dyspozycją po kontuzji szykowanego na sprzedaż Ondreja Dudy.

– To na pewno nie jest ta sama Legia, którą oglądaliśmy w dwumeczu z Celtikiem Glasgow. Dziś to zdecydowanie słabszy zespół – ocenia Mariusz Rumak, który wnikliwie analizował grę ligowego rywala przed przyjazdem na Łazienkowską z zespołem Zawiszy (co na wiele bydgoszczanom się jednak nie zdało). – Kiedy prowadziłem obserwacje stołecznej drużyny jeszcze jako trener Lecha, powiedzmy dwa lata temu, bardzo trudno było znaleźć jej słabe punkty. Owszem, nie ma zespołu bez wad, ale w Legii można było wyszukać wyłącznie niuanse. Naprawdę detale. Dziś już tak nie trzeba się wysilać. Gorsze strony widać wyraźnie.
Słowa szkoleniowca rewelacji rundy wiosennej potwierdzają statystyczne wyliczenia. Legia po odpadnięciu z Ligi Europy nie rozgrywa tak dokładnie jak wcześniej, celność podań zmalała proporcjonalnie do zwiększenia akcji indywidualnych, dzięki którym na pierwszoplanową postać zespołu w ostatnich tygodniach wypromował się Guilherme. Brakuje zresztą nie tylko skuteczności i składnych zespołowych ataków, ale przede wszystkim radości z gry. – Nie wiem, czy wypaliła się chemia między zawodnikami i trenerem Henningiem Bergiem, ale nie mogę tego wykluczyć, bo widzę, że gra Legii zmieniła się in minus – mówi „PN” Jacek Kazimierski, były reprezentant Polski, w latach 1978-87 bramkarz Legii, a później szkoleniowiec golkiperów przy Łazienkowskiej.

– Piłkarze są zgaszeni, ale biorąc pod uwagę wiosenną intensywność meczów i fakt, że to dopiero półmetek rozgrywek, nie może być to efektem zmęczenia. Nie dostrzegam entuzjazmu u piłkarzy, większość podczas poprzednich meczów miała miny takie, jakby w Legii grali za karę. A przecież reprezentują barwy mistrza Polski, więc występy w zespole z Łazienkowskiej powinni traktować jak wyróżnienie. I to wielkie!

DEFICYT LIDERÓW I JAKOŚCI

Tymczasem trudno oprzeć się wrażeniu, że dla Berga właściciele Legii zmienili część priorytetowych założeń. Gdy likwidowana była Młoda Ekstraklasa, ogłoszono przy Łazienkowskiej, że drugi zespół będzie oczkiem w głowie i najlepiej, aby w szybkim tempie awansował na zaplecze ekstraklasy. Konieczność rozpoczęcia drogi do I ligi przez rezerwy od czwartego poziomu rozgrywkowego została przyjęta jako wrogie najbogatszemu polskiemu klubowi rozwiązanie narzucone przez PZPN. Tymczasem dwa sezony okazały się zbyt krótkim okresem, aby awansować choćby klasę wyżej. Promocja okazała się niemożliwa właśnie ze względu na politykę prowadzoną przez sztab norweskiego szkoleniowca. Nie dość, że kadra pierwszego zespołu została powiększona do 32 nazwisk, to jeszcze zdarzało się, że Skandynaw zabierał na przedmeczowe treningi nawet po trzech czołowych zawodników z Legii B w dniach meczów drużyny prowadzonej przez Jacka Magierę.

– Nawet nie zauważyłem, że Berg ma tak duże możliwości wyboru. Owszem, nie musi grać żelazną jedenastką, ale ilość w przypadku Legii nie przechodzi w jakość. Bo tej ostatniej zwyczajnie brakuje – ocenia Kazimierski. – Patrząc na mecze z Lechem czy Lechią, można było odnieść wrażenie, że gra nie układa się moim następcom, bo nie potrafią grać zespołowo. Indywidualne szarpanie nic w takim przypadku nie da, zwłaszcza że brakuje zawodników naprawdę dobrze wyszkolonych. O czym zresztą mówimy – w drużynie są ludzie, którzy mają problemy ze sprawnością ogólną. Nie wiem, kto przeprowadzał selekcję, wiem natomiast, że nie zrobił tego właściwie. Nie ma wartościowego zaplecza w klubie, ale – co jeszcze bardziej widoczne – nie ma też liderów, którzy pociągnęliby grę zespołu. Choćby takich na miarę Danijela Ljuboi i Radovicia, którzy byli osobowościami w szatni i profesorami, od których młodzież mogła się uczyć, na boisku.

Nikt nie ma wątpliwości, że gra Legii posypała się po odejściu Radovicia do Chin, bo zespół nie był przygotowany na funkcjonowanie bez charyzmatycznego przywódcy. I nadal nie przestawił się na życie po Rado. Nowy lider nie wykreował się w naturalny sposób, szykowani odgórnie do tej roli Ondrej Duda i Michał Masłowski wiosną nie prezentują wysokiej formy. Pierwszy szuka dyspozycji z jesieni po kontuzji, a po czerwonej kartce w meczu z Lechią dostał więcej czasu na treningi. Drugi ma najwyraźniej kłopot z aklimatyzacją przy Łazienkowskiej.

– Za szybko wykreowano Dudę na następcę Radovicia. To młody chłopak, który musi jeszcze uczyć się gry na wysokim poziomie i absolutnie nie wolno wymagać, aby już teraz grał równo przez cały sezon. Bo na to jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Rozegrał kilka fajnych meczów w Lidze Europy, strzelił jednego oszałamiającego urodą gola, ale później prezentował się gorzej. A bywało, że całkiem słabo – uważa Kazimierski.

– Jeśli natomiast idzie o Masłowskiego, to czegoś nie jestem w stanie dotąd zrozumieć. Mimo że upłynęły już prawie cztery miesiące bieżącego roku. Mianowicie – na jakiej podstawie można było za takiego chłopaka zapłacić 800 tysięcy euro. Jeśli wyłącznie na podstawie treningów, to wyjdzie z tego jakaś kompletna bzdura. W meczach nie potwierdza bowiem aż takiej wartości. Pewnie może grać lepiej, i wierzę, że w perspektywie zacznie się spłacać, ale nie przyjmuję do wiadomości zapewnień, że Legia może w przyszłości zarobić na tym transferze. Po prostu nie ma ku temu żadnych podstaw. No, chyba że kwota jest wzięta z sufitu i rzucona mediom, żeby się ładnie sprzedała, a zawodnik w rzeczywistości kosztował 800 tysięcy, ale w złotówkach. W takim układzie – zgoda, może przynieść zysk. Bo za 400 tysięcy euro powinni znaleźć się kupcy. O ile jednak wcześniej nie dowiedzą się, że zawodnik po przeprowadzce o niespełna 300 kilometrów, z Bydgoszczy do Warszawy, miał problemy z aklimatyzacją. To niezwykle dziwna sprawa. Przecież nie przeniósł się do Etiopii, i nie musiał uczyć się języka ani dostosowywać do innych warunków klimatycznych.



WIETRZENIE SZATNI CZY PRZEDWCZESNY STRZAŁ W STOPĘ?

Nie sposób nie dostrzec jeszcze jednego aspektu, który może rzutować na grę Legii wiosną. Chodzi o team spirit, który wyraźnie osłabł po – zdaniem Kazimierskiego – niewystawieniu Radovicia w meczu z Ajaksem, w którym Serb z polskim paszportem powinien dostać szansę godnego pożegnania się z klubem, którego stał się legendą. – Może nadinterpretuję pewne zachowania, ale odnoszę wrażenie, że niektórzy legioniści niespecjalnie lubią ze sobą grać – mówi golkiper, który z biało-czerwoną kadrą był na dwóch mundialach.

– Zdziwiłem się bardzo, kiedy przeczytałem, z kim Legia na pewno nie przedłuży kontraktów na nowy sezon. To jakiś koszmarny błąd, ogłaszanie decyzji na tym etapie sezonu. Przecież przed drużyną z Łazienkowskiej jeszcze finał Pucharu Polski i decydujące o tytule mecze w finałowej serii ekstraklasy. Czy odstrzeleni zawodnicy poczuli się takimi decyzjami umotywowani? Otóż na pewno nie, w newralgicznych momentach nie będą już umierać za ten zespół. Zakończenie rozmów czy nawet danie do zrozumienia w tym momencie, że na dłużej są niepotrzebni, było dla piłkarzy demobilizujące, a nawet demoralizujące. Nie wiem, kto wymyślił taką strategię, ale z pewnością wcześniej dokładnie jej nie przemyślał. Podobnie jak i tego, że zebrania motywujące przeprowadzane przez prezesa nie poprawią formy i gry zespołu. Nad tym trzeba pracować na boisku, a nie w gabinecie szefa.

W minionym tygodniu w prasie codziennej można było przeczytać, że wietrzenie szatni przy Łazienkowskiej będzie latem gruntowne. „Przegląd Sportowy” podał, że szans na przedłużenie umów nie mają Marek Saganowski, Inaki Astiz oraz Helio Pinto. Trudno też spodziewać się, że Legia odkupi – po wypożyczeniu – Dominika Furmana z Tuluzy. Zgodę na transfer już oficjalnie dostał Michał Żyro, ale – podobno – właściciele nie będą też robić przeszkód w transferach do zachodnich lig Orlando Sa i Dudzie, którymi interesują się odpowiednio Malaga i Olympique Marsylia. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będziemy świadkami kadrowej rewolucji. Legia przeznaczy bowiem na zakupy nie tylko zyski wypracowane ze sprzedaży, ale też środki pozyskane od funduszy inwestycyjnych, co publicznie zadeklarował prezes Leśnodorski. Zasadne jest zatem pytanie, czy zmiany dotkną także sztab szkoleniowy. Okazuje się bowiem, że liczby wcale szczególnie nie bronią Berga, którego statystyki są porównywalne (procentowo) z poprzednikiem. I to w sytuacji, kiedy Jan Urban prowadził drużynę w ponad 200 oficjalnych spotkaniach, zaś Norweg zbliża się dopiero do jednej trzeciej dystansu przemierzonego w dwóch kadencjach przez szkoleniowca, którego zastąpił. Owszem, Skandynaw osiągnął znacznie więcej w Europie, wygrał przecież grupę w Lidze Europy, ale już na krajowym podwórku tej przewagi nie widać.

– Jeśli statystyki są porównywalne, czym nigdy specjalnie się nie interesowałem, to tylko potwierdza moją dawno temu postawioną tezę, że zespół nie rozwinął się pod kierunkiem tego szkoleniowca – powtarza Kazimierski. – Pal zresztą licho statystyki, kibic, idąc na mecz, nie patrzy na żadne zestawienia. Liczy się to, co widzi. A raczej w przypadku Legii to, czego nie widzi. Czyli optymizmu. Zwłaszcza w meczach przed własną publicznością Legia powinna cieszyć grą, dominować przeciwnika, a nawet go tłamsić. Przecież nie po to ludzie przychodzą na stadion, żeby oglądać strach w oczach zawodników swojego zespołu. Przed podjęciem ryzyka i rozegraniem efektownych akcji. A potem jeszcze muszą słuchać tłumaczeń, z jakiego powodu ktoś nie gra na miarę Legii. Z reguły wziętych z kosmosu. Bo to nie wina tych chłopaków, że nie spełniają oczekiwań. Tylko ludzi, którzy ich selekcjonowali. Dlatego, jeśli pyta pan, czy wymiana połowy obecnej kadry to dobre rozwiązanie, to odpowiadam, że najlepsze z możliwych. W obecnym składzie zespół, nawet jeśli obroni tytuł, nie będzie miał czego szukać w Europie. Tyle że podpiszę się pod tym pomysłem dopiero wówczas, gdy zobaczę, kto zostanie wytypowany w ich miejsce. Bo w ciemno propozycji działu skautingu Legii w obecnym składzie nikt kierujący się zdrowym rozsądkiem nie kupi…


Adam GODLEWSKI



Artykuł został opublikowany w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej