– Nie wiem, czy był karny w ostatniej akcji spotkania. Nie jestem sędzią – powiedział po wczorajszym meczu Cracovii z Legią Warszawa trener Pasów, MichałProbierz.
Do zdarzenia doszło w ostatniej akcji spotkania przy Kałuży. Po dośrodkowaniu piłki z rzutu wolnego, Filip Piszczek strącił futbolówkę w kierunku bramki, ale ta zatrzymała się na ręce TomasaPekharta. Sędzia PiotrLasyk nie wskazał na jedenasty metr i po chwili zakończył zawody.
Wraz z końcowym gwizdkiem emocje jednak nie opadły. Arbiter został wezwany przez swoich współpracowników z wozu VAR, aby obejrzeć tę sytuację przy monitorze. Skoro go zaprosili przed ekran, to oznacza, że stwierdzili, iż Pasom należy się rzut karny.
Lasyk był jednak innego zdania. Po obejrzeniu sytuacji nie zmienił swojej decyzji i zakończył spotkanie. Legia wygrała 1:0 i wskoczyła na fotel lidera. Z przebiegu spotkania warszawianie zasłużenie zgarnęli trzy punkty. Byli zespołem lepszym, konkretniejszym, który dyktował warunki gry. W sytuacji z ręką Pekharta mieli jednak mnóstwo szczęścia.
Domyślamy się, że arbiter wybroni się z tej decyzji, bo przecież uderzenie było z bliskiej odległości i czeski napastnik nie miał zbyt dużo czasu, aby schować rękę. Z drugiej strony, snajper powiększył obraz ciała, zatrzymał uderzenie w światło bramki i wydaje się, że wykonał delikatny ruch ręką.
Jak dla nas nie jest to oczywista jedenastka, ale jednak bardziej jedenastka niż zagranie dozwolone. Gdyby arbiter ją podyktował to bez problemu wybroniłby się ze swojej decyzji.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.