Niedzielne zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy zamknie rywalizacja Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław. Gospodarze liczą na odniesienie pierwszego zwycięstwa w tym sezonie ligowym.
Lech czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. (fot. Maciej Figielek/400mm.pl)
Na razie Kolejorz nie potrafi godzić występów na dwóch frontach. Podczas gdy w eliminacjach Ligi Konferencji Europy awansował do ostatniej rundy, na krajowym podwórku jeszcze nie wygrał. W trzech kolejkach, w których wziął udział, zanotował dwie porażki i remis. Zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.
Śląsk radzi sobie lepiej i plasuje się w środku stawki. Jego bilans to: zwycięstwo, dwa remisy oraz porażka.
– Problemem Lecha Poznań jest nieskuteczność, bo w meczu z Vikingurem stworzyli całą masę okazji, ale byli nieskuteczni. Na koniec jest jednak wynik: 4:1 i awans do kolejnej rundy. Tylko to się liczy. Pamiętam, jak kiedyś Christian Gytkjær po meczu z ormiańskim Gandzasarem, który też ledwie udało się wyeliminować, powiedział – to jest Europa. Najważniejsze jest przejście dalej. Nie wiemy, czy dla Lecha ważniejsze są puchary, czy liga, bo w niej też muszą zbierać punkty. To jest problem, z którym mierzą się najlepsze polskie kluby. Mistrzostwo Polski zawsze wszystkim odbija się czkawką – zdiagnozował Ivan Djurdjević, który w przeszłości był związany z Kolejorzem, a teraz prowadzi Wojskowych.
Ostatnio Lech nie miał problemów z pokonywaniem Śląska. Zrobił to w każdej z minionych trzech potyczek.
Jak będzie dzisiaj? Odpowiedź padnie późnym wieczorem. Mecz rozpocznie się o godzinie 20:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.