Jedenaście spotkań, tylko jedna porażka i drugie miejsce w PKO Bank Polski Ekstraklasie – tak wygląda sytuacja Lechii Gdańsk po pierwszej tercji sezonu 2021-22. Biało-zieloni są jednym z największych pozytywnych zaskoczeń obecnych rozgrywek.
Czyja w tym największa zasługa? Kiedy kilka tygodni temu Piotr Stokowiec zakończył współpracę z gdańskim klubem, wiele osób pukało się w czoło, mówiąc, że ta decyzja może odbić się na Pomorzu czkawką. Na razie jednak zatrudnienie Tomasza Kaczmarka wyszło Lechii na dobre.
Gdańszczanie nie dość, że punktują pod wodzą nowego szkoleniowca znakomicie, to także styl i sposób ich gry cieszy oko. Prawie w każdym spotkaniu za kadencji Kaczmarka biało-zieloni strzelają co najmniej dwa gole. Jedynym wyjątkiem był mecz z Piastem Gliwice, wygrany 1:0.
Lechia pod wodzą Kaczmarka nie przegrała jeszcze ani jednego spotkania. Czy dzisiaj Górnik Zabrze będzie w stanie przerwać tę fantastyczną passę gdańszczan? Wątpliwe. Dlaczego?
Wicelider PKO Bank Polski Ekstraklasy u siebie po prostu nie przegrywa. W 2021 roku z Pomorza z kompletem punktów wyjechały tylko dwa zespoły – oba w poprzednim sezonie: Jagiellonia i Legia. W dodatku zabrzanie w delegacjach są fatalni – jedno zwycięstwo w tym roku kalendarzowym: w sierpniu w Białymstoku.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.