Dwanaście punktów straty do lidera – tak wygląda dzisiaj sytuacja Legii Warszawa w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Czy w ekipie mistrza Polski trzeba już bić na alarm?
Strata jest pokaźna, ale jest jeszcze zbyt dużo zmiennych, aby ogłaszać, że mistrzowie Polski nie mają szans na obronę tytułu. Legia ma do rozegrania dwa zaległe spotkania, a tuż po przerwie na mecze reprezentacji warszawianie zmierzą się z Lechem Poznań.
Tak ważnego klasyku Ekstraklasy nie było już dawno dla warszawian. Jeśli Kolejorz wyjedzie ze stolicy z kompletem punktów, sytuacja Legii będzie kryzysowa. Remis pozwoli zachować status quo, czyli stratę 12 oczek (po ewentualnym nadrobieniu zaległości 6 przy najkorzystniejszym scenariuszu). Tylko zwycięstwo zatem może przywrócić nadzieję, że drużyna ze stolicy wciąż będzie poważnym kandydatem w walce o złoty medal. Przy najbardziej optymistycznym rozwiązaniu strata do Lecha może stopnieć nawet do 3 oczek.
Margines błędu po wczorajszym meczu w Gdańsku się wyczerpał. Legia zagrała najgorsze spotkanie za kadencji Czesława Michniewicza. Zespół z Warszawy ma problem z fizycznością, nie jest w stanie w ciągu trzech dni rozegrać meczów na takiej samej wysokiej intensywności. Zresztą nawet sam trener na wczorajszej konferencji prasowej przyznał, że musiał dokonać korekt, bo zawodnicy, którzy grali z Leicester City, nie byli w stanie wytrzymać 90 minut. Zmiennicy zawiedli, a ci, którzy grali w obu spotkaniach od pierwszej minut zeszli o trzy poziomy niżej.
Spotkanie z Lechem będzie zatem małym finałem dla Legii. Michniewicz słynie z tego, że potrafi przygotować zespół znakomicie pod jedno konkretne spotkanie. Za warszawianami stoi także bilans spotkań rozgrywanych pomiędzy tymi drużynami w ostatnich latach przy Łazienkowskiej. W dodatku przerwy na zgrupowania reprezentacji z reguły dobrze Legii robiły odkąd przy Ł3 pracuje Michniewicz. Odkąd szkoleniowiec rozpoczął swoją misję w Warszawie, były cztery przerwy na mecze drużyn narodowych. Trzykrotnie po powrocie warszawianie wygrywali, przegrali tylko raz – miesiąc temu we Wrocławiu.
Z drugiej strony Kolejorz jest w tym sezonie rozpędzony, ma doświadczonego trenera, który wie jak poprowadzić zespół w ważnych momentach. Do tego kluczowi piłkarze są w bardzo wysokiej formie (Jakub Kamiński, Joao Amaral, Mikael Ishak) i nie mają w nogach tylu spotkań co warszawianie. Zatem niedziela 17 października będzie bardzo ważnym dniem pod kątem rozstrzygnięć w Ekstraklasie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.