Sobotnie zmagania w ramach 2. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy rozpoczną się w Gdańsku, gdzie miejscowa Lechia podejmie Raków Częstochowa. Czy zawodnikom Piotra Stokowca uda się pójść za ciosem po wygranej na inaugurację?
Lechia chce pójść za ciosem (fot. Krzysztof Cichomski / 400mm.pl)
Lechia na rozpoczęcie sezonu udała się do Grodziska Wielkopolskiego, gdzie zmierzyła się z Wartą Poznań. Czwarty zespół minionej kampanii nie rzucił swoją grą na kolana i przez długi czas wydawało się, że straci punkty na terenie beniaminka. Na wysokości zadania stanął jednak Łukasz Zwoliński, którego trafienie potwierdziło jego dobrą formę w roku 2020 i zapewniło gościom cenne zwycięstwo. Wszyscy ci, którzy oglądali jednak mecz, widzieli, że przed zespołem Stokowca jeszcze mnóstwo pracy, o czym ten mówił zresztą podczas spotkania z dziennikarzami.
Jeśli zaś chodzi o Raków, to ten rozpoczął rozgrywki od porażki. Częstochowianie mieli zadanie najtrudniejsze z możliwych, ponieważ już w pierwszej kolejce przyszło się im mierzyć z aktualnym mistrzem kraju – Legią Warszawa. Piłkarze Marka Papszuna rozegrali przyzwoite zawody i bardzo długo walczyli z gośćmi jak równy z równym. Wydawało się, że Raków zdoła urwać punkty faworytowi, jednak w samej końcówce zwycięskiego gola dla Wojskowych strzelił Tomas Pekhart i pełna pula padła ich łupem.
Przed sobotnim starciem nieco więcej szans na wygraną daje się Lechii, ale trzeba w tym miejscu przypomnieć, że w ubiegłym sezonie górą w obu ligowych meczach tych drużyn był Raków. Na swoim terenie piłkarze z Częstochowy wygrali (2:1), by w rewanżu nie dać przeciwnikowi żadnych szans i odnieść efektowne zwycięstwo (3:0). Czy to oznacza, że Marek Papszun ma patent na Piotra Stokowca i zdoła ograć go po raz trzeci z rzędu?
– To co było w tamtym sezonie już się nie liczy. Nie zamierzam spoglądać w przeszłość – powiedział opiekun Lechii na przedmeczowej konferencji. – Otwieramy nowy rozdział tej rywalizacji i spodziewam się innego spotkania. To prawda, że nie wszystko jeszcze u nas dobrze funkcjonowało, ale prawda jest taka, że praktycznie nie mieliśmy okresu przygotowawczego. Wiem jednak co robiliśmy źle i gdzie jest pole do poprawy – dodał.
Lechia zagra na swoim boisku, jednak patrząc na poprzedni sezon, nie wydaje się to zbyt dużym atutem. Podczas fazy zasadniczej biało-zieloni wygrali zaledwie sześć z piętnastu meczów na Energa Stadionie (dwunastu wynik w stawce), a podczas rundy finałowej dołożyli na swoje konto tylko jedno zwycięstwo w trzech podejściach. Jeśli Stokowiec i jego piłkarze chcą realnie włączyć się do walki o tytuł, to przed własną publicznością po prostu muszą grać lepiej.
Jak wygląda sytuacja kadrowa po obu stronach barykady? W ekipie gospodarzy na pewno nie zagrają Jakub Arak i Kristers Tobers. W Rakowie zabraknie kontuzjowanego Miłosza Szczepańskiego.
Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15:00. Bezpośrednią transmisję z Gdańska przeprowadzi Canal+ Sport.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.