Cierpliwi przeważnie wygrywają. Długo media pisały o operacji wykupienia przez Real którejś z gwiazd Paris SG niemal jak o mission impossible. Tymczasem okazuje się, że już za kilka dni zapłacenie przez Florentino Pereza olbrzymich pieniędzy za Neymara bądź Kyliana Mbappe będzie gestem miłosierdzia wobec klubu katarskich szejków.
Kylian Mbappe wyląduje ostatecznie w Madrycie? (fot. Reuters)
W poniedziałek PSG musi uiścić AS Monaco 180 milionów euro za gwiazdora reprezentacji Francji, który dotychczas miał w papierach status wypożyczonego, albo zwrócić go poprzedniemu klubowi. Jeśli zdecyduje się na wykup, natychmiast przestanie się mieścić w nawet najmocniej nagiętych ramach Finansowego Fair Play zarządzonego przez UEFA. A konsekwencją będą poważne kłopoty. Bardzo poważne kłopoty.
Albo więc szejkowie zrezygnują z Mbappe, z czego natychmiast skorzysta Real, albo pozwolą odejść Neymarowi, który wtedy też od razu trafi na Santiago Bernabeu. Tutaj pojawia się różnica miedzy dwoma czołowymi madryckimi dziennikami: „Marca” pisze o tym, że nowym zawodnikiem Los Blancos zostanie najpewniej Brazylijczyk, a „As” – że Real sięgnie po Francuza. Pewne jest jedno: Florentino trzyma na koncie trzysta milionów euro na transfer wielkiej gwiazdy.
Wygląda na to, że o ile Katarczycy znów czegoś nie zakuglują (ale coraz mniej mają takich opcji), znakomity napastnik spadnie Realowi jak dojrzała śliwka w nadstawioną zawczasu czapkę. I jeszcze PSG podziękuje, że klub z Madrytu był łaskaw wybawić go z kłopotu. Przecież, po zamknięciu okien transferowych w Anglii i Włoszech nikt inny już tego zrobić by nie mógł…
Co do mnie, to życząc dobrze Realowi (jak i wszystkim innym hiszpańskim klubom), zdecydowanie wolałbym, że do czapki spadł Mbappe.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.