Przejdź do treści
Czy Sevilla może zostać mistrzem Hiszpanii? Marzenia są gratis

Ligi w Europie La Liga

Czy Sevilla może zostać mistrzem Hiszpanii? Marzenia są gratis

Kiedy po zakończeniu poprzedniego sezonu Unai Emery podjął decyzję o odejściu ze stanowiska trenera Sevilli, wszyscy jej kibice zastanawiali się, czy można znaleźć trenera, który nie będzie gorszy od Baska.


Co ciekawego w najnowszej „Piłce Nożnej”? (wideo) – KLIKNIJ!

Tylko dyrektor sportowy, Monchi, podszedł do sprawy inaczej – postanowił sprowadzić szkoleniowca, który będzie lepszy. Znalazł takiego i dziś Nervionenses zaczynają poważnie myśleć o zdobyciu tytułu mistrza Hiszpanii. Czy to jednak jest w ogóle możliwe?

Tabela każe sądzić, że tak. Sevilla po ograniu 2:1 Realu w 18 kolejce znalazła się punkt za nim, choć pamiętać trzeba, że Los Blancos mają mecz zaległy.


Kiedy w sezonie 2012-13 Real Madryt zdobył mistrzostwo Hiszpanii zgromadziwszy sto punktów, a rok później jego wyczyn powtórzyła Barca, nie było chętnych na zakład, że w ciągu kolejnych dziesięciu, może dwudziestu, albo i stu lat ktokolwiek zdoła przełamać hegemonię dwójki gigantów. Primera Division miała stać się kopią ekstraklasy Szkocji (sprzed relegowania z niej za długi Rangersów), gdzie są dwa wielkie kluby i szara reszta. A tymczasem już w 2014 roku triumfowało Atletico, co dowiodło, że w futbolu trudno jest cokolwiek przewidzieć. A skoro udało się Los Colchoneros, to i Sevilla zamarzyła o większych sukcesach niż zwycięstwo w Lidze Europy. Potrzeba było jednak Jorge Sampaolego, by zespół z Andaluzji rzucił wyzwanie trójce hegemonów. Sampaoli jest dla Sevilli tym, kim dla Atletico stał się Diego Simeone. Jak widać, nie ma trenera nad Argentyńczyków…

Rzemieślnik i twórca

Obu panów łączy brak kompleksów, pogarda dla hierarchii, przekonanie, że z każdym rywalem da się wygrać. Obaj potrafili także zarazić entuzjazmem i wiarą zawodników, wyrobić sobie pozycję jaką ma w sekcie kapłan, a w kościele papież – wyroczni i ostatecznego autorytetu. Zadziwiające, nawiasem mówiąc, jest jak szybko udało się to nowemu trenerowi SFC. Jednak poza tym występuje między nimi wiele różnic. Przyjrzyjmy się, jak Sampaoli zbudował wielką Sevillę właśnie porównując jego pryncypia i metody z tymi, które charakteryzują Simeone.

Cholo postawił na jeden sposób gry, za to doprowadził go do perfekcji. Atletico w ciągu całej kadencji Simeone stosuje tak naprawdę dwa systemy: 1-4-4-2 oraz 1-4-2-3-1. Tylko pojedynczy piłkarze wystawiani są na dwóch pozycjach. Zespół osiągnął sukcesy, bazując na filozofii gry, która zakładała pressing na rywalu, bardzo ostrą walkę o piłkę, nieustanne bieganie, błyskawiczne kontry i dopracowane stałe fragmenty. – Wysiłek jest nienegocjowany – to ulubiona fraza Cholo. Gdy w tym sezonie postanowił nieco przemodelować grę zespołu, uatrakcyjnić styl, zastosować atak pozycyjny, dołożyć jednego ofensywnego zawodnika w pomocy w miejsce defensywnego, odbiło się to negatywnie na wynikach: straty przewyższyły zyski. Trener zarządził więc odwrót na dotychczasowe pozycje.

Sampaoli tymczasem w ciągu pół roku wypróbował już chyba na Sanchez Pizjuan całą piłkarską wersję tablicy Mendelejewa. Zespół w jednym meczu gra trójką, a w kolejnym czwórką obrońców; ale to jeszcze nic. W środę Argentyńczyk wystawia jednego defensywnego pomocnika, a w sobotę trzech. Raz wychodzi dwóch klasycznych napastników, a za kilka dni nie ma w jedenastce żadnego, najbardziej wysunięty pozostaje jeden ze środkowych pomocników. Wydaje się, że trzeba być szaleńcem, żeby tak prowadzić zespół składający się z zawodników, którzy w większości pierwszy raz razem potrenowali w sierpniu 2016 roku. Tylko że to szaleństwo doprowadziło Sevillę do pozycji wicelidera Primera Division i 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Sampaoli jest prawdziwym magikiem. Dobiera taktykę i skład na kolejny mecz, antycypując jak dany zawodnik będzie zachowywał się obsadzony w przewidzianej dlań roli, w otoczeniu określonych partnerów i mając naprzeciwko takiego, a nie innego rywala. Rozrysowuje sobie w głowie, jak jego podopieczni będą biegać, zagrywać. I, jak piszą będący na co dzień blisko zespołu hiszpańscy dziennikarze, nie obciąża ich nadmiarem wskazówek, określa tylko kilka podstawowych zasad, bez których zachowania nie wygra się żadnego meczu. Odprawy są krótkie, trudno je nawet porównywać z wielogodzinnymi sesjami wideo, jakie serwował Emery. Zawodnicy mają grać, opierając się na swoim talencie, wyszkoleniu i instynkcie, a głowa trenera w tym, żeby to wszystko się zazębiało. Fakt, że na ogół się zazębia, dowodzi tego, jak wielki łeb ma ten mały wzrostem Argentyńczyk. Na ogół, bo czasami Sampaoli popełnia błędy, jak choćby w pierwszym meczu 1/8 finału Copa del Rey z Realem w Madrycie, gdzie jego pomysł na grę się nie sprawdził. Ale przecież nikt nie jest nieomylny.

Gwałt i pieszczota

Simeone ciężko pracuje nad każdym nowym piłkarzem, obrabia go tak, by stał się elementem pasującym do całości. Zawodnik przychodzący do Atletico musi najpierw zrozumieć, że tu się biega do utraty tchu. Potem musi nauczyć się, jak trzeba biegać. Wielu przez pierwsze miesiące, nawet pół roku, gra bardzo mało. W tym sezonie przerabiał to Sime Vrsaljko. Uczył się, uczył, aż w końcu nauczył i od kilku tygodni jest znakomitym trybem maszyny. Nico Gaitan jeszcze procesu edukacji nie zakończył, ale znajduje się, zdaniem Cholo, na dobrej drodze.

Sampaoli podchodzi do zagadnienia od drugiej strony. Widząc, jak dany piłkarz gra, stara się znaleźć taki wariant jednego ze swoich systemów gry, do którego będzie on idealnie pasował. Tak robi, ciągle sprawdzając jak zagra na danej pozycji w danym ustawieniu, z młodym Urugwajczykiem Joaquinem Correą. Tak czynił z Brazylijczykiem Ganso, ale to jest chyba akurat beznadziejny przypadek. Cierpliwie poszukiwał sposobu gry pozwalającego wykorzystać potencjał Wissama Ben Yeddera, aż w końcu znalazł.

Simeone zmusza więc zawodników do zachowań nie leżących w ich naturze, w pewnym sensie ich gwałci. Dopiero złamanych, przerobionych na swoją modłę, uznaje za godnych gry w jego zespole. Proces ten w każdym przypadku przynosi korzyść drużynie, natomiast niekoniecznie jest dobry dla poszczególnych piłkarzy. Przykładem – Koke, który w Atletico świetnie się sprawdza jako boczny pomocnik, ale w reprezentacji nie daje rady zagrać dobrze tam, gdzie go widzi selekcjoner, czyli w środku drugiej linii. Sampaoli inaczej – dopieszcza każdego zawodnika, chce, by grał on tak, jak najlepiej potrafi. Dąży do tego, by żaden ułamek jego potencjału nie został stracony, bo wie, że chcąc rywalizować z naszpikowanymi asami futbolu Realem czy Barcą nie może sobie na to pozwolić. Cholo to szkoła spartańska, Sampaoli – ateńska.

Piłkarze, którym brakuje inteligencji, odpadają na wcześniejszych etapach. Na szczyt docierają tylko ci nią obdarzeni. Dlatego futboliści Sevilli potrafią docenić swego trenera. Nie musi on na nich krzyczeć – ponoć nigdy tego nie robi – autorytet zdobył  wiedzą i fachowością. Przemawia do nich grzecznie, nie używając niecenzuralnych słów, traktuje jak dorosłych ludzi. A oni słuchają go uważnie i bez zastrzeżeń, po czym robią to, co im każe. Tym bardziej że doskonale wiedzą, iż szkoleniowiec ten nie ma w szatni faworytów, z nikim nie zawiązuje relacji wykraczających poza zawodowe, natomiast wszystkich traktuje równo. Każdy dostaje po kilka szans, każdy jest próbowany w kilku wariantach, aż w końcu, w krańcowym przypadku, sam zauważa, że się nie nadaje. To są przypadki Ganso i Hiroshiego Kiyotake, którzy zapewne niebawem będą musieli odejść. U Cholo czasami niektóre decyzje personalne są nie do końca wytłumaczalne aspektami profesjonalnymi, jak choćby małą liczba występów Thomasa Parteya Teye.

Wreszcie jeszcze jedna różnica. Simeone odkąd objął zespół konsekwentnie odmawia rozmowy o jakichkolwiek celach wykraczających poza najbliższe spotkanie. „Mecz po meczu” to jego druga, obok tej o wysiłku, kardynalna zasada. Sampaoli też nie rozpowiada na każdym kroku, że idzie na majstra, ale wobec piłkarzy nie zamierza ukrywać, iż taki jest właśnie cel ich wspólnej pracy.

Co da 85 punktów?

Widać więc, że Jorge Sampaoli wielkim trenerem jest; nawet na tle takiego guru jak Simeone wypada korzystnie. Ale oczywiście sam trener mistrzostwa nie wygra, nawet jeśli ma tak znakomitego w kwestiach taktycznych asystenta jak Juanma Lillo, który podpowiada szefowi wiele pomysłów. Do triumfu w Primera Division, gdzie rywale są najsilniejsi z możliwych, potrzebny jest jeszcze cały splot innych okoliczności.

Przede wszystkim Real i Barca muszą zostać jeszcze dotknięte przez wiosenne kryzysy. Sevilla ani w tym sezonie, ani nigdy nie zostanie mistrzem, jeśli będzie trzeba w tym celu zdobyć sto punktów. Bardzo wątpliwe, by zdobyła choćby dziewięćdziesiąt, uzyskane przez Atletico w zwycięskiej kampanii 2013-14. Dorobek Nervionenses na półmetku pokazuje, że sufitem jest 85-88 punktów. Takie bowiem wpadki jak porażka z Granadą czy remis z Eibar na pewno się jeszcze zdarzą.

Trzeba uznać, że zapaści Realu i Barcelony są bardzo możliwe. Los Blancos przecież zaczęli sezon w pierwszej połowie sierpnia, bo musieli zagrać o Superpuchar Europy, a w grudniu trafił im się kurs do Azji na klubowe mistrzostwa świata. Wiadomo doskonale, że nikomu dotychczas nie udało się uniknąć zapłacenia ceny za te wysiłki. W Barcelonie natomiast atmosfera gęstnieje, piłkarze coraz słabiej rozumieją się z trenerem Luisem Enrique, wielu wstrzymuje się z decyzjami dotyczącymi przyszłości do czasu rozstrzygnięcia kwestii pozostania bądź nie Lucho. Oczywiście, jest jeszcze Atletico i też nie wolno go lekceważyć, tym bardziej że okres błędów i wypaczeń ma już za sobą. Ale z drugiej strony Los Colchoneros zgubili już bardzo dużo punktów…

Pod wodzą Sampaolego zespół przełamał niemoc na wyjeździe, bo pod wodzą Emery’ego nie wygrał na obcym stadionie przez cały poprzedni sezon. Jednak wiosną mającą mistrzowskie ambicje Sevillę czeka seria niezwykle trudnych meczów wyjazdowych. By owe ambicje ocalić, trzeba będzie przywieźć punkty z Camp Nou, Vicente Calderon i Santiago Bernabeu.

Stocznia remontowa

Może więc kluczowa dla odpowiedzi na pytanie: da się, czy nie powalczyć o tytuł, będzie forma najlepszych zawodników Sevilli wiosną? Dostali od trenera dużą swobodę, cieszą się grą. Ale ile jeszcze pozostało w nich nieujawnionego potencjału?

Sporo. Ale za nim przejdziemy do poszczególnych przypadków, trzeba napomknąć o sewilskim genius loci. Od lat SFC to klub, w którym utalentowani, ale znani piłkarze odzyskują wielką formę, osiągają światowy poziom, a średniacy przebijają chmury. Listę takich zawodników można ciągnąć bez końca. Luis Fabiano, Frederic Kanoute, Ever Banega, Julien Escude, Ivan Rakitić, Kevin Gameiro i wielu innych przychodziło na Sanchez Pizjuan z opinią zmarnowanych talentów, a odchodziło jako gwiazdy. Dani Alves, Seydou Keita, Grzegorz Krychowiak, Federico Fazio, Carlos Bacca w Sevilli stali się wielcy.

Nadzieja więc na to, że obecni liderzy zespołu jeszcze podniosą poziom, a zawodnicy z drugiego planu wzniosą się na wyżyny, nie jest bezpodstawna. Czy na przykład Samir Nasri już pokazał w Sevilli wszystko, co potrafi? Raczej nie. Owszem, ostatnie lata miał nieudane, ale porównując obecną grę Francuza z jego szczytem formy w sezonie 2010-11 w Arsenalu, można odnieść wrażenie, że dopiero się rozkręca. Ben Yedder już strzela gole, ale jeszcze nie jeździ między rywalami jak slalomista między tyczkami, co notorycznie robił w lidze francuskiej. Adil Rami gra świetnie, ale daleko mu jeszcze do europejskiej czołówki, do której był kiedyś zaliczany. Steven N’Zonzi rośnie z miesiąca na miesiąc. Franco Vazquez nadal adaptuje się do ligi hiszpańskiej po latach spędzonych we Włoszech. Pablo Sarabia i Sergio Escudero właśnie się rozpędzają do walki o miano najlepszych wahadłowych pomocników (pierwszy prawego, drugi lewego) Europy. Gabriel Mercado dopiero zaczyna tłamsić fizycznie napastników przeciwnika, bo dotychczas nie wiedział na ile może sobie pozwolić z hiszpańskimi sędziami.

A przecież jest jeszcze niewiarygodnie utalentowany Stevan Jovetić. Czarnogórzec zaliczył wspaniałe wejście do zespołu – strzelił dwa gole w dwóch meczach z Realem Madryt. Zrobił to nawet nie zdążywszy nauczyć się imion wszystkich kolegów, a co dopiero mówić o zadzierzgnięciu z nimi jakiejś nici boiskowego porozumienia. Dostał zastrzyk wiary w siebie, tryska entuzjazmem, chce góry przenosić. Kupiony w styczniu francuski obrońca Clement Lenglet był jednym z najlepiej wyprowadzających piłkę zawodników Ligue 1, nic nie stoi na przeszkodzie, by stał się takim i za Pirenejami.

Jest jeszcze świetny bramkarz Sergio Rico, jest znający na pamięć każdego rywala w Primera Division Vitolo, jest zarazem twardy i skuteczny Vicente Iborra, filar defensywy Nico Pareja, perfekcjonista Mariano… Sampaoli ma w kim wybierać, ma z czego lepić mistrzowską drużynę. Przekonał zawodników Sevilli, że mogą mierzyć wyżej niż w Ligę Europy. I fani też powinni wierzyć w mistrzostwo. Marzenia są przecież darmowe, jak uwielbiają mawiać Hiszpanie.

 

Leszek ORŁOWSKI


TEKST UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie La Liga

Zawodnik Bayernu na celowniku Atletico

W kręgu zainteresowań „Rojiblancos” znalazł się 67-krotny reprezentant Niemiec. Do transferu dojść może jeszcze tej zimy.

PiłkaNożna.pl
Czytaj więcej

Ligi w Europie La Liga

Atletico Madryt blisko transferowego hitu! Rozmowy trwają

Atletico Madryt zamierza wstrząsnąć rynkiem! To będzie bardzo głośny transfer.

Julian Alvarez of Atletico de Madrid celebrates his goal during the La Liga EA match between Atletico de Madrid and Real Madrid CF, on September 27, 2025. - 27/09/2025 - Spain / Madrid / Madrid - PUBLICATIONxNOTxINxFRAxRUS LGMx/xLexPictorium LePictorium_0315443
2025.09.27 Madryt
pilka nozna , liga hiszpanska
Atletico Madryt - Real Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie La Liga

Z Barcelony do PSG! Hitowa przeprowadzka oficjalnie potwierdzona

To już oficjalne! Barcelona sprzedała swojego utalentowanego zawodnika do struktur ekipy PSG.

Milan, Italy, 6th May 2025. Hansi Flick Head coach of FC Barcelona, Barca looks on prior to the Internazionale vs FC Barcelona UEFA Champions League match at Giuseppe Meazza, Milan. Picture credit should read: Jonathan Moscrop / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_267_JM_INTER_BARCA_UCL SPI-3886-0267
2025.05.06 Mediolan
pilka nozna , Liga Mistrzow
Inter Mediolan - FC Barcelona
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie La Liga

Vinicius z przełomową deklaracją! Real Madryt postawiony pod ścianą

Vinicius Junior jednak opuści Real Madryt? Pojawiły się przełomowe doniesienia w tej sprawie!

Liverpool v Real Madrid, UEFA Champions League Vinicius Junior Of Real Madrid during the Liverpool v Real Madrid UEFA Champions League Round 1 League Stage match at Anfield, Liverpool, England on 4 November 2025 Credit: Lee Keuneke/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1654-0143 LeexKeunekex/xEveryxSecondxMediax
2025.11.04 Liverpool
pilka nozna liga mistrzow
Liverpool FC - Real Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie La Liga

Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A

Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.

Spain - LaLiga EA Sports - Villarreal CF vs Real Madrid CF - 24/01/2026 SPAIN, VILLARREAL, JANUARY 24. Alvaro Arbeloa head Coach of Real Madrid during the LaLiga EA Sports match between Villarreal CF and Real Madrid CF on January 24, 2026 at Estadio de la Ceramica in Villarreal, Spain. Photo by Manuel Blondeau/ AOP.Press Villarreal Estadio de la Ceramica Spain Copyright: x ManuelxBlondeau/AOP.Pressx AOP20260124-0177
2026.01.24 Villarreal
pilka nozna liga hiszpanska
Villarreal CF - Real Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej