Stal Mielec ostatnie trzy koleji spędziła na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Beniaminek nieudanie wszedł w 2021 rok, nie wygrał jeszcze ani jednego spotkania, ale mimo tego dzisiaj może znowu odbić się od dna.
Najpierw remis ze Śląskiem Wrocław po bezbarwnym meczu, później przełożone starcie z Wisłą Płock z powodu złego stanu boiska, następnie porażka z Górnikiem Zabrze po bardzo przeciętnym spotkaniu i ostatnio podział punktów po średnim występie z Cracovią – tak wygląda forma mielczan w rundzie wiosennej.
Kiedy nastąpi przełamanie? Dla Leszka Ojrzyńskiego idealnie byłoby dzisiaj, wówczas Stal uciekłaby ze strefy spadkowej, spychając na ostatnie miejsce Podbeskidzie Bielsko-Biała, które przegrało wczoraj z Rakowem Częstochowa.
Dopisanie sobie trzech punktów pozwoliłoby odbić się od dna i nastroić się pozytywnie przed zaległym starciem z Nafciarzami. Ewentualnie dwa zwycięstwa pozwoliłoby na dobre uciec ze strefy spadkowej i wypracować w miarę bezpieczną przewagę nad czerwoną latarnią.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.