– Ostatnio dostałem powołanie i przez kontuzję nie mogłem się pojawić na zgrupowaniu kadry. Teraz przyjechałem, bo kontuzji doznał ktoś inny. To przykra sytuacja, ale tak to już bywa – powiedział Dawid Nowak w ostatniej chwili powołany przez Franciszka Smudę na towarzyskie spotkanie z Mołdawią.
Reprezentacja w środę rano odlatuje do Portugalii, gdzie 6 lutego zagra z Mołdawią, a trzy dni później z Norwegią. W pierwszym spotkaniu wystąpią zawodnicy z polskiej ekstraklasy, w tym także napastnik GKS Bełchatów. – Po meczu z Mołdawią trener będzie miał duży zarys, na kogo może liczyć w przyszłości. To jedna z ostatnich szans, żeby dostać się do składu na Euro. Wiem, że pewnie już nigdy nie wystąpimy w tym samym zestawieniu, ale tak to jest w reprezentacji. Każdy z nas jednak jakoś tam potrafi w piłkę grać i powinniśmy sobie poradzić. My, to znaczy GKS Bełchatów, mieliśmy zgrupowanie tylko w Polsce. Trenowaliśmy na sztucznych boiskach. Zobaczymy jak to będzie na dobrze przygotowanych, naturalnych nawierzchniach. Trener Smuda co prawda mówił, że ma już w głowie podstawową jedenastkę, ale kadra i tak musi liczyć 23 osoby. A jak już uda się znaleźć w szerokim składzie to droga do jedenastki jest znacznie bliższa – snuł nadzieje 27-letni zawodnik, do tej pory znany głównie z tego, że na ogół bywa kontuzjowany.
Polacy do Portugalii lecą właściwie w ciemno. To znaczy ci, którzy mają zagrać z pierwszym rywalem. – O Mołdawii trudno cokolwiek powiedzieć. Norwegia to na pewno silny zespół, ciekawi zawodnicy. Może być fajny mecz – przyznał Nowak przed porannym odlotem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.