Dawidowicz dla PN: Pora pograć w pierwszym zespole Benfiki!
20-letni Paweł Dawidowicz latem 2014 roku odszedł z Lechii Gdańsk do Benfiki Lizbona i stał się bohaterem jednego z najgłośniejszych transferów. W ostatnim półroczu wychowanek Sokoła Ostróda miał aż pięć kontuzji i do tej pory nie wywalczył sobie miejsca w kadrze pierwszej drużyny z Estadio da Luz. Jednak decyzji o przeprowadzce nie żałuje. W nowym roku ma nadzieję na przebicie się do pierwszego zespołu trenera Jorge Jesusa, co ma być również przepustką do kadry narodowej selekcjonera Adama Nawałki. Czy te ambitne plany uda się zrealizować?
ROZMAWIAŁ HUBERT MAĆKOWIAK
Za panem trudne chwile, ponieważ jesienią przytrafiło się kilka urazów. To na pewno zahamowało pana rozwój w Benfice. Teraz jest już pewność, że nic nie dolega? Po kontuzji w zasadzie już nie ma śladu i zacząłem normalnie trenować – opowiada Dawidowicz. – Zapewniam, że miałem odpowiednią opiekę. Ostatnio pracowałem z trenerami przygotowania fizycznego i nawet żartowaliśmy, że w czasie kontuzji się wzmocniłem. Popracowałem nad muskulaturą i dziś czuję się naprawdę dobrze. W ostatnich dniach na humor nie narzekam, tym bardziej że mogłem na trzy dni wylecieć do Polski i spędzić święta z najbliższymi w Ostródzie. Natomiast nowy rok witałem w Portugalii, ponieważ 1 stycznia miałem na godzinę 16 zaplanowany trening. Przyleciał do mnie brat ze swoją dziewczyną, było naprawdę fajnie, ale też trzymałem się mocno zasady: sportowcy nie piją.
Pięć różnych kontuzji, trudności z regularną grą w rezerwach Benfiki – widać, że problemów ostatnio nie brakowało. Czy dziś nadal pan myśli, że transfer na Estadio da Luz to dobry krok? Zdecydowanie tak, i na pewno dokonałbym dokładnie takiego samego wyboru. To w ogóle nie podlega dyskusji. Czy przepadłem? To zdecydowanie za dużo powiedziane. Po prostu ciężko się przebić do pierwszego zespołu, kiedy cały czas pojawiają się problemy zdrowotne. Miałem pięć różnych kontuzji. Najpierw zaczęły się problemy z kostką: jedną, a później drugą. Miałem też uraz barku. Ostatnio męczył mnie ból mięśnia czworogłowego uda. Z tego powodu przez trzy miesiące w ogóle nie pojawiłem się na boisku. Teraz ze zdrowiem jest zdecydowanie lepiej i liczę, że to fatum w 2015 roku już raz na zawsze mnie opuści. Jesienią głównie trenowałem z Benficą B, ale też czasami z drużyną trenera Jorge Jesusa. Teraz pora w końcu pograć, najlepiej w pierwszym zespole. Mam nadzieję, że w tej rundzie tak się stanie.
(…)
Portugalię można w ogóle jakoś porównać do Polski? Pan jest oczarowany Lizboną czy raczej tęskni za naszym krajem? Szczerze mówiąc, to na początku było mi ciężko i mogłem czuć się osamotniony. Wiadomo, wyjechałem sam do zupełnie innego kraju, w dodatku daleko od Polski. Teraz już radzę sobie bardzo dobrze, zresztą cały czas pamiętałem o tym, że od najmłodszych lat musiałem radzić sobie w wielu sytuacjach. Teraz o wiele rzeczy muszę zadbać sam – mieszkanie, samochód, gotowanie. Na pewno jeszcze bardziej wydoroślałem, ale nie mam z tym problemu. Poza tym dość często odwiedza mnie rodzina. Za każdym razem, kiedy mam gości, staramy się zobaczyć coś ciekawego. Ostatnio byliśmy na przykład w Fatimie.
(…)
Cały wywiad w najnowszym numerze tygodnika Piłka Nożna! Od wtorku w kioskach!
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.