Mecz Sevilli z Manchesterem United nie wpisał się w dotychczasowy obraz spotkań w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kibice po raz pierwszy w 2018 roku nie obejrzeli nawet jednego gola w starciu Champions League, a sam poziom widowiska również nie zachwycił.
(fot. Juan Medina/Reuters/Forum)
Do tej pory fani obejrzeli najmniej bramek we wczorajszym meczu Barcelony z Chelsea Londyn, ale na pewno spektakl, jaki stworzyli piłkarze Dumy Katalonii i The Blues był o kilka klas wyższy niż w starciu w Sewilli. Gospodarze co prawda próbowali, atakowali, nawet oddali kilka groźnych strzałów, ale za każdym razem ich próby kończyły się na rękach Davida De Gei.
A trzeba oddać, że hiszpański bramkarz spisał się doskonale i w dużej mierze to on utrzymał Czerwone Diabły przy życiu. Jose Mourinho może być wdzięczny hiszpańskiemu golkiperowi szczególnie w końcówce pierwszej połowy. Najpierw zatrzymał strzał Stevena N’Zonziego, a chwilę później kapitalnie interweniował podczas próby Luisa Moriela (którego rozpacz widać na zdjęciu).
Sevilla jeszcze nigdy w historii nie awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Dzisiaj okazja była wyjątkowa, ponieważ Mourinho ustawił swoją drużynę bardzo defensywnie i chciał za wszelką cenę nie przegrać tego spotkania. Cel zrealizował, gola nie stracił i wraca do Anglii spełniony.
Przyjezdni w drugiej połowie co prawda wpakowali piłkę do bramki, ale sędzia gola nie uznał, gdyż dopatrzył się pozycji spalonej Romelu Lukaku. Przez drugie 45 minut Czerwone Diabły nie oddały ani jednego (!) celnego strzału na bramkę gospodarzy.
Jakie prognozy na rewanż? Na Old Trafford Manchester tylko raz w tym sezonie nie strzelił gola – 30 grudnia w starciu z Southampton. Czy to oznacza, że za trzy tygodnie będziemy świadkami huraganowych ataków w wykonaniu Paula Pogby i spółki? Mourinho z pewnością już od kilku dni ma plan w głowie na to spotkanie. Dzisiaj swój cel osiągnął. Teraz czas na zrealizowanie kolejnych etapów.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.