Przejdź do treści
DEBATA PN Z POTOKIEM: Karta kibica będzie u nas

Polska Ekstraklasa

DEBATA PN Z POTOKIEM: Karta kibica będzie u nas

Prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej to dość nieoczekiwany kandydat na szefa PZPN, ponieważ chęć wzięcia udziału w wyścigu o stanowisko zgłosił niedługo przed wymaganym terminem. Tyle że wymaganą liczbę poparć zdobył bez większego problemu. Trzeci redakcję „PN” odwiedził Edward Potok.

Do wyścigu o prezesurę w PZPN włączył się pan dosłownie za pięć dwunasta. Co się takiego wydarzyło, że zdecydował się pan stanąć w wyborcze szranki?
Początkowo rozważałem wsparcie kandydatury Stefana Antkowiaka, prezesa Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Pojawiły się jednak rozbieżności między nami dotyczące przyszłych relacji PZPN z Ekstraklasą. Ja jestem za partnerstwem PZPN z Ekstraklasą, jestem gotowy do negocjacji, ustępstw w wielu tematach, ale PZPN musi zachować jakiś wpływ na sprawy licencyjne, dyscyplinarne i bezpieczeństwa – mówi Potok. – Podobne stanowisko zajmują między innymi działacze Śląskiego oraz Małopolskiego Związku Piłki Nożnej i zaproponowali, abym wystawił swoją kandydaturę. Zgodziłem się.

Poparcie wojewódzkich prezesów to jedno, ale mówi się, że za wystawieniem pana osoby do wyborów stoją także Ireneusz Raś i Andrzej Biernat, czyli posłowie Platformy Obywatelskiej.
Edward Potok absolutnie nie ma poparcia żadnych polityków. Z Andrzejem Biernatem współpracuję od dłuższego czasu, bardzo dużo nam pomaga w regionie łódzkim. Poznaliśmy się chyba 20 lat temu, kiedy był jeszcze dyrektorem MOSiR w Konstantynowie Łódzkim. Z panem Ireneuszem Rasiem znam się krócej. Są żywo zainteresowani sprawami polskiej piłki.

Czy jest możliwość, że Kosecki będzie prezesem, a Potok wiceprezesem?
Wszystko jest później możliwe, ale na pewno nie wycofam się z wyborów w zamian za obietnicę posady wiceprezesa.

Kosecki bardzo dobrze pana wspomina. W trakcie debaty w redakcji „PN” opowiadał, że dzięki panu, zanim został znanym piłkarzem, mógł kontynuować karierę piłkarską, że to pan pomógł mu wyleczyć kontuzję.
To prawda, Kosecki został przyjęty do łódzkiego WAM. Nigdy w Orle nie zagrał, ale ważne, że udało się mu pomóc.

A propos Orła, to pan zatrudnił w tym klubie Jana Tomaszewskiego w roli trenera?
Dokładnie, rok przed odejściem z Orła powierzyłem zespół Tomaszewskiemu i po pół roku się rozstaliśmy. Poprowadził zespół w 15 meczach, jeden zremisował.

Resztę wygrał?
Przegrał. Miał dobry zespół, Wesołowski w obronie, Chałaśkiewicz w ataku i jak dziś pamiętam, przejąłem drużynę po nim, graliśmy z AWF i od razu wygraliśmy. Przez tydzień nic z drużyną nie robiłem, dałem odpocząć chłopakom.

Koalicja z Antkowiakiem jest wciąż możliwa? Wasze drogi chyba się rozeszły.
Za długo jesteśmy dobrymi kolegami, za długo łódzki związek współpracuje z wielkopolskim, aby to wykluczyć, mimo różnicy zdań. Przede wszystkim też w mijającej kadencji należeliśmy do grupy w zarządzie PZPN domagającej się zmian w kilku istotnych dla związku obszarach: centralna baza danych, ekstranet i karta kibica.

Pan wygrywa, on przegrywa?
To jest pytanie do prezesa Antkowiaka. Mnie zasugerował, że stanowisko wiceprezesa raczej go nie interesuje, ponieważ prowadzi dużą firmę.

Ze Zbigniewem Bońkiem ma pan raczej doświadczenia niemiłe.
Mam bardzo miłe. Fajnie się z nim spotkać i porozmawiać. Był taki moment w Zawiszy Bydgoszcz, że Zbigniew Boniek zwrócił się z zapytaniem, czy może kierować sekcją piłki nożnej. Dostał zielone światło, przekazał część pieniędzy, my również, i z różnych względów chyba po pół roku współpraca została zakończona.

Sądownie?
Też, najważniejsze jednak, że z pozytywnym skutkiem dla Zawiszy.

Ma pan sztab wyborczy?
Można tak nazwać grupę ludzi z łódzkiego, śląskiego i małopolskiego.

Ile może kosztować kampania?
Mogę mówić tylko o sobie. Nie jest specjalnie droga, ale coś kosztować musi.

Wiadomo, ale konkretnie ile? Mówiło się, że kampania Grzegorza Laty kosztowała około 200 tysięcy złotych.
Około 100 tysięcy. Moja jest na pewno tańsza.

Z własnych środków czy ma pan kogoś, kto finansuje pana starania?
Decydując się na start w wyborach, wiedziałem, że muszę ponieść wydatki. Pomaga mi dwóch wieloletnich przyjaciół z Łodzi.

A oni tak zgłaszają się do pana, bo są altruistami, czy może jednak chcą coś w zamian?
Nic nie chcą, to moi przyjaciele. Jak trzeba, w miarę swoich możliwości też im pomagam. Wyprzedzając kolejne pytania, jedna z tych osób w ogóle nie jest związana z piłką nożną, a druga była.

To pomówmy w końcu o nazwiskach, chyba nie widzi pan problemu w ich podaniu?
Po wyborach ujawnię ich nazwiska.

Dużo się mówi, że to pan jest faworytem w wyborach. Czy to dobra rola i ile jest prawdy w tym, że już teraz może liczyć pan na 45 głosów na zjeździe?
Nie jestem faworytem. Jak będą głosować delegaci, to przewrotna sprawa, która może się zmienić nawet w ostatniej chwili.

Ile rekomendacji, które pozwoliły panu ubiegać się o fotel prezesa PZPN, udało się panu zebrać z wojewódzkich związków?
Jeśli się nie mylę, to osiem, a w sumie około 20. Jak uzbierało się 18, czyli o trzy więcej niż wymagane, to wyszedłem. Pełnomocnik składał do związku wymagane dokumenty. Z prośbą o rekomendację zwróciłem się do ośmiu związków, a łącznie do 28 podmiotów.

Widzi pan miejsce dla Zdzisława Kręciny w PZPN, jeśli oczywiście pan wygra?
Szanuję go za wieloletnią działalność w piłce nożnej, ale byłem jednym z tych, Kręcina przyznał to w jednym z wywiadów, którzy złożyli na zarządzie związku wniosek, żeby ustąpił z funkcji sekretarza generalnego. I żeby była jasna sprawa, nie za taśmy, ale za całokształt. Działo się po prostu źle.

Za całokształt, czyli za co?
Wiele rzeczy, które powinny funkcjonować, tak jak zdecydował zarząd, nie wiadomo dlaczego przez pół roku czy nawet rok nie zostało wdrożonych w życie. Dotyczyło to także kosztujących miliony złotych spraw, za które byłem odpowiedzialny, jak centralna baza danych, ekstranet czy karta kibica. Pewne umowy czy porozumienia nie trafiały do realizacji. Zaczęliśmy to sprawdzać i nie mogę obwiniać tylko Kręciny, ale to on był sekretarzem generalnym.

Nie dziwi pana, że Kręcina również ubiega się o fotel prezesa PZPN?
To jego wybór, choć nie wiem, co chce udowodnić i komu. Nie bardzo to rozumiem, tym bardziej że nieskończone są różne sprawy.

A pan i Antkowiak wbiliście nóż w plecy Grzegorzowi Lacie? Można zakładać, że gdybyście nie zgłosili chęci startu w wyborach, ustępujący prezes uzbierałby wymagane poparcia. Generalnie nie pchaliście wózka w tę samą stronę.
Jako członkowie zarządu byliśmy z nim osiem lat, bo zanim został prezesem, zasiadał w nim. Jestem człowiekiem, który już trochę lat ma, długo byłem w armii, jestem lojalny. I przed ogłoszeniem decyzji o swoim kandydowaniu rozmowę z Grzegorzem odbyłem.

Był zaskoczony?
Nie wiem.

Czego nie potrzeba zmieniać po kadencji Laty?
Sprawy finansowe są dobrze zarządzane. Została przeprowadzona duża reforma systemu licencyjnego, szczególnie w zakresie szkolenia dzieci i młodzieży. Teraz trzeba będzie pilnować, aby została wdrożona w życie. Wiele pozytywnych rzeczy dzieje się w Kolegium Sędziów, w którym przeprowadziliśmy liczne zmiany personalne i organizacyjne. Trzeba kontynuować ten kierunek.


Dług Ekstraklasy SA nie sięga przypadkiem 10 milionów złotych?
Ekstraklasa SA ma dużo wydatków na opłacenie obserwatorów, delegatów i sędziów. Nie jest łatwe zdobycie środków na to. Dlatego Ekstraklasa SA wystąpiła do PZPN, aby czasowo wziął na siebie płacenie tym ludziom. Trzeba o tym rozmawiać, tak samo o usprawnieniu działań, na przykład komisji licencyjnej.

Zdaje się, że Ekstraklasa SA chce zabrać akurat tę komisję do siebie.
Tak jak mówiłem wcześniej, nie wszystko można zabrać, ponieważ rozgrywki I i II ligi należą do PZPN. Jeżeli mówimy tylko o ekstraklasie, według przepisów UEFA i FIFA, komisja ta powinna być w federacji, ale gdybym został prezesem PZPN, to oczywiście jestem gotów do rozmów w granicach obowiązujących przepisów. Ekstraklasa chce mieć także u siebie całość spraw dotyczących spraw dyscyplinarnych i bezpieczeństwa. Tu także jestem gotowy do rozmów. Przy okazji dodam, że polskie stadiony są dziś dużo bezpieczniejsze niż na przykład przed czterema laty.

Chyba pan nie powie, że nie ma na polskich stadionach chuliganów?
Są, ale niewielu. Kolejnym zadaniem PZPN i klubów jest, aby całkowicie ich wyeliminować.

Co ze słynnymi kopertami wręczanymi sędziom i obserwatorom w pierwszej lidze?
Jako delegat PZPN też jeżdżę po stadionach i otrzymuję te koperty. Jeśli zostanę prezesem, na drugi dzień zajmę się zasadnością utrzymania tej formy płacenia sędziom, obserwatorom i delegatom w pierwszej i drugiej lidze. Jestem zwolennikiem, aby PZPN przekazywał pieniądze sędziom, obserwatorom i delegatom.

A jak zmienić działalność komórki międzynarodowej PZPN?
W sprawach międzynarodowych to obecnie mało się dzieje w PZPN. Zresztą nie tylko w tym departamencie, należy tu przynajmniej wspomnieć także o marketingu i szkoleniu.

Piotr Gołos, w dużej mierze odpowiedzialny za usunięcie orzełka z koszulek reprezentacji Polski, może spać spokojnie, jeśli oczywiście zostanie pan prezesem?
Po wybuchu afery byłem jednym z wielu, którzy domagali się natychmiastowego przywrócenia Orła. Praca każdego z departamentów zostanie poddana wnikliwej ocenie, a departamentu dyrektora Piotra Gołosa w szczególności.

Czy mamy ludzi, którzy mogą nas reprezentować na arenie międzynarodowej, bo chyba liczba ludzi, z którymi mógłby pan w tym zakresie współpracować, jest mocno ograniczona?
Ze dwie, trzy osoby można znaleźć, na pewno jednej z nich można zaproponować stanowisko wiceprezesa do spraw zagranicznych. Nie ujawnię ich nazwisk, bo w przypadku mojej przegranej ich kariery mogą ulec wyhamowaniu.

Jaki ma pan pomysł na zmianę wizerunku PZPN?
Na obecny wizerunek PZPN pracował od co najmniej kilku lat. I co z tego, że duży procent działalności można zaliczyć na plus, jeśli zdarzały się: afera korupcyjna, brak orzełka na koszulkach, taśmy, wypowiedź Zdzisława Kręciny w samolocie. To są rzeczy niedopuszczalne! Jeżeli zostanę prezesem, będę dążył do poprawy relacji z szeroko rozumianym rządem i samorządami, do usprawnienia pracy wszystkich organów PZPN – na przykład nie może być tak, że komisje jurysdykcyjne wydają orzeczenia i uzasadnienia latami; wszyscy członkowie zarządu będą odpowiadać za przydzielony obszar działalności związku i ciężko pracować, a nie jak niektórzy teraz, siedzieć cicho na posiedzeniach i chodzić do mediów z krytyką, co jest źle. Dystrybucja biletów na mecze reprezentacji też musi być przejrzysta. Członkowie PZPN muszą czuć, że związek jest dla nich, a nie odwrotnie. Zaprzestana musi być praktyka zatrudniana dzieci pracowników związku. To tylko na gorąco wymienione przykłady, od których trzeba zacząć. Do tego oczywiście dochodzi co najmniej poprawna współpraca z mediami.

Mamy do współpracy Agnieszkę Olejkowską. Jak pan ją ocenia?
PZPN jest źle reprezentowany na zewnątrz.

Co z agencją Sportfive? Kibice obwiniają PZPN, że mecze z Czarnogórą i Mołdawią były dostępne za dodatkową opłatą i to również wpływa na wizerunek związku, a przecież w tej sprawie bardziej zawinił Sportfive.
W ostatnich latach intensywnie pracowałem, aby zbadać, zmienić niektóre aspekty współpracy PZPN z firmą Sportfive. Od razu zaznaczę, że Sportfive to najważniejszy partner związku i ze współpracy z tą firmą związek jest zadowolony. Co nie oznacza, że pewne sprawy nie wymagają zmiany. To ja zgłosiłem wniosek o powołanie komisji, której zadaniem było sprawdzenie umowy PZPN ze Sportfive oraz umów dotyczących karty kibica. Główne wnioski z raportu komisji, której byłem przewodniczącym, są następujące: natychmiast trzeba przerwać współpracę ze wszystkimi firmami stojącymi za kartą kibica; umowa PZPN ze Sportfive, która została podpisana na 10 lat i różnie się o niej mówiło, jest bardzo dobra. Psują ją pochowane w różnych szufladach związku aneksy.

Kto podpisał aneksy?
Osoby upoważnione.

Czyli kto? Lato i Kręcina?
Uprawnionych jest więcej osób, bo także wszyscy wiceprezesi, ale w tym przypadku akurat ta dwójka. Zaznaczę jednak, że w przypadku karty kibica, napisaliśmy to w raporcie, Latę wprowadzono w błąd.

A nie obawia się pan, że z szafy wypadną kolejne trupy, z którymi będzie musiał zmierzyć się nowy prezes?
Komisje, które prowadziliśmy, były przede wszystkim wielką sprawą dla prezesa Laty. Bo może spokojnie odejść. Część umów została poprawiona, a część rozwiązana, jak właśnie dotycząca karty kibica. Wkrótce karta kibica wróci do PZPN.

Czy jeśli będzie pan nowym szefem PZPN, będzie pan chciał wybudować nową siedzibę?
Tu już wszystko jest zakończone, mamy zgodę na budowę. A zatem od tego momentu nowy prezes już nic nie zrobi, 18 miesięcy i budynek będzie stał. Nie ma szans, żeby PZPN miał siedzibę na Stadionie Narodowym.

Ile to będzie kosztowało?
Ponad 40 milionów, z czego 22 lub 23 miliony dała na ten cel UEFA.

Ale czy przypadkiem nie są to pieniądze także na szkolenie?
Odpowiedzialny w PZPN i przed UEFA za wykorzystanie środków z UEFA jest Mirosław Malinowski, prezes Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej. Zaręcza, że są to pieniądze tylko na inwestycję. Dodam, że obecnie za wynajem powierzchni biurowych PZPN płaci 2,2 miliona złotych…

…Boniek w trakcie debaty w redakcji „PN” mówił, że 1,8 miliona.
1,8 miliona za wynajem powierzchni, 400 tysięcy dodatkowo za media. Za dziewięć lat za darmo mamy swój budynek. I bardzo proszę, jeśli zostanę prezesem, chętnie przyjmę w tym budynku Ekstraklasę SA. Za darmo, po co mają płacić? Z pierwszą ligą tak samo. Wracając do Stadionu Narodowego. Siedziba Wielkopolskiego ZPN mieści się na nowym stadionie w Poznaniu i związek ma często kłopoty. Przychodzi firma i zabiera obiekt na trzy dni i nikogo nic nie interesuje, a tu przyjeżdżają przedstawiciele z mniejszych klubów w Wielkopolsce i nie mają szans wejścia do związku. Trzeba robić jakieś specjalne wejściówki, dużo wstydu. Często podawany jest przykład angielskiej federacji, która ma siedzibę na Wembley. Tylko mało kto dodaje, że stadion ten jest własnością związku.


Jak pan widzi zarządzanie związkiem?
Jestem za szybką zmianą, chciałbym mieć 4-5 przygotowanych menedżerów. I chciałbym niektóre rzeczy natychmiast przenieść do spółek ze 100-procentowym kapitałem PZPN. Tak jak jest w UEFA. Dać 3-4 osoby i niech to robią, niech na siebie zarobią. A jak coś pójdzie źle, przynajmniej będzie wiadomo, kogo z tego rozliczyć. Druga sprawa, sprzedaż biletów. We Wrocławiu wstyd, otwarte były tylko dwie kasy. Niech będzie spółka, która będzie zajmowała się tym tematem, a nie pozbierani ludzie z różnych departamentów, którzy przerzuceni są do rozdzielenia biletów. Wyjdzie taniej, nikt nikomu nie da nic po znajomości, bo spółka będzie musiała rozliczyć się z PZPN.

Jaką ma pan koncepcję pracy zarządu PZPN?
Zarząd nie może składać się z samych prezesów wojewódzkich związków. Wystarczy regularnie organizować narady prezesów wojewódzkich związków i efekt będzie taki sam. Nie bardzo też rozumiem, dlaczego Ekstraklasa chce być tak szeroko reprezentowana w zarządzie. Mają swoją spółkę i tam mają rządzić. W PZPN przecież są już reprezentowani.

Nie mają większości.
A jaki ja mam interes w tym, żebym przeciwko nim głosował i podcinał własną gałąź? Przecież jeśli jestem prezesem PZPN, to ich sukcesy budują także moją pozycję. Dla mnie najlepszy zarząd byłby…

…mniejszy?
Niezły, jeśli chodzi o liczebność, jest już w tej chwili. Liczy 18 osób. Inna sprawa, że najnowsze wytyczne UEFA są takie, aby zejść do 11-12 członków, ale to rozmowa na przyszłość. W zarządzie powinni zasiadać fachowcy, nie menedżerowie, argument młodego wieku też mnie nie przekonuje. Ludzie w zarządzie muszą mieć przede wszystkim doświadczenie, to może być ktoś, kto kierował kiedyś na przykład Legią Warszawa, Widzewem, Wisłą Kraków, jakimś związkiem.

To gdzie tu miejsce na zmianę wizerunku? Już Bugdoł z Niemcem mają wspólnie grubo ponad 100 lat, przy takiej koncepcji będzie trudno się panu obronić przed stwierdzeniami, że PZPN to stowarzyszenie leśnych dziadków.
Na pewno minimum dwóch na pięciu wiceprezesów PZPN będzie młodych, to ludzie bardzo mocno związani z grą w ekstraklasie. I takich ludzi mam.

Czyli byli piłkarze?
Dokładnie. Ale też merytorycznie przygotowani do pokierowania pewnymi sprawami.

Ma pan pomysł na współpracę z rządem czy samorządami? Podobno teraz uzyskujecie od państwa 8-10 milionów złotych, ale jest szansa na znacznie więcej.
6 milionów, bo za to odpowiada prezes Potok. Ja dostaję od czterech lat 6 milionów na gimnazja i licea – po dwie szkoły w każdym województwie. Wiem, że siatkówka dostaje około 30 milionów, ale nie można tego porównywać, bo ta dyscyplina sportu jest na utrzymaniu państwa. My zrobiliśmy szkoły, na które pieniądze daje ministerstwo, a PZPN dokłada 3 miliony złotych. Zawodnicy przychodzą z małych klubów, u nas trenują i się uczą, a na weekendy wracają do domów, ale to do tych małych klubów należą. Natomiast w siatkówce jak jest szkoła, to jest od razu klubem. Można pozyskać dodatkowe środki, choćby na szkolenie trenerów.

Tylko trzeba otworzyć się na kontrolę z zewnątrz.
Kontrola przyjechała do Łodzi. Dostaliśmy piękny, mogę przywieźć, raport na pięć stron z samymi pochwałami. Nie możemy się ciągle kłócić z rządem, musimy być otwarci. Trzeba z politykami rozmawiać, chodzić do nich. Moim obowiązkiem, jeśli zostanę prezesem PZPN, będzie, aby poprzez panią minister dostać się do jednego z wicepremierów, nawet żeby się tylko spotkać i porozmawiać.

Afera korupcyjna też nie pomaga w budowaniu pozytywnego wizerunku polskiej piłki. Ma pan pomysł, jak to wreszcie skończyć?
Korupcja dotyka wszystkich dziedzin życia. W polskim futbolu w pewnym momencie osiągnęła rozmiar epidemii. Powołane do zwalczania tego zjawiska organy państwowe podjęły stosowne kroki. Dobrze, że wreszcie zapadają wyroki. Oczywiście nie można zapomnieć o przypadkach, jak arbitra Walczaka, który był u mnie przewodniczącym Kolegium Sędziów i dostał prawomocny wyrok uniewinniający. Część osób się poddała, a on poszedł na rozprawę i udowodnił swoją niewinność. Co nie oznacza, że korupcji nie było. Była i zamieszana w nią była również masa ludzi. Musimy być cały czas czujni, szczególnie, że dochodzą nowe zagrożenia. Internetowe zakłady bukmacherskie, pracownicy PZPN już przechodzą organizowane przez UEFA szkolenia w tym zakresie. Europejska federacja monitoruje wyniki polskich drużyn. Błędy sędziów prowadzących spotkania naszych lig są poddawane skrupulatnym analizom, które są publikowane na oficjalnej stronie związku, na razie dotyczą spotkań ekstraklasy, ale zamierzamy je rozszerzyć. Deklaracje antykorupcyjne muszą podpisywać sędziowie, obserwatorzy, trenerzy i zawodnicy. Będę kontynuował, a jeżeli możliwe, rozszerzał podjęte kroki.

Gdzie reprezentacja Polski powinna rozgrywać mecze?
Na pewno nie tylko w Warszawie. Z przewagą stolicy, ale czasem trzeba zorganizować mecz gdzieś indziej. Reprezentacja Polski ma również ważne zadanie propagowania futbolu w całym kraju, oczywiście na obiektach spełniających międzynarodowe wymagania.

Przyszłość Waldemara Fornalika, jeśli pan wygra wybory w PZPN?
Jest to dobry trener. Ma trudne zadanie i mały wybór, szczególnie w polskiej lidze. Promocja piłki nożnej w kraju, we współpracy z klubami, będzie jednym z najważniejszych zadań PZPN, jeżeli zostanę prezesem.

W polskiej piłce zdarza się tak, że kluby ogłaszają upadłość i zaczynają od nowa, a stare długi przepadają, albo pojawiają się biznesmeni, którzy deklarują chęć wyłożenia pieniędzy na klub, ale tylko w przypadku niebrania odpowiedzialności za działalność zwłaszcza finansową poprzedników. To normalne? Jak to w ogóle rozwiązać?
Nie może być tak, że klub działał, odeszło kilku ludzi, zrobili duży dług i przychodzi nowy człowiek i mówi, że stare długi go nie interesują. Nie, następstwo musi być i odpowiedzialność też.

Ci, którzy robią te długi, często dalej działają w piłce nożnej.
Mam dużą wiedzę o tym zjawisku. Nikt tyle nie doświadczył co ja przy okazji Łódzkiego Klubu Sportowego. Na przykład Grzegorz Klejman z jednej strony przyniósł 3 miliony złotych do klubu, a z drugiej dostał wyrok skazujący na cztery lata więzienia.

Ale to na pana terenie, w Łodzi, nie udało się do tej pory wybudować żadnego stadionu spełniającego europejskie warunki. A wiadomo, że to generowałoby zyski dla klubu czy klubów.
Jak trudno cokolwiek zrobić w tej sprawie w Łodzi, odczuł również na własnej skórze Zbigniew Boniek. U poprzedniego prezydenta Łodzi byliśmy razem ze Zbyszkiem, kiedy prowadził Widzew. Rozmawialiśmy między innymi o stadionach. Skończyło się kłótnią, bo Zbyszek wprost powiedział prezydentowi, że on chyba nienawidzi piłki nożnej. Do tego zawalona została sprawa z Euro, miasto w przedbiegach przegrało rywalizację o bycie jednym z miast-gospodarzy. Łódź to biedne miasto, dlatego cieszę się, że ma powstać nowoczesny miejski stadion na byłych terenach ŁKS.

Piłka Nożna

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej