Przejdź do treści
Debata Tygodnika PN z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem

Polska Ekstraklasa

Debata Tygodnika PN z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem

Tuż przed godziną 18:00 Zbigniew Boniek został wybrany prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zanim jednak „Zibi” wygrał wybory, gościł w redakcji PN i opowiadał o swoich pomysłach na polski futbol. Warto rzucić okiem na to, co Boniek miał do powiedzenia przed wyborami. Teraz będziemy czekać na realizację wszystkich obietnic…
(…)

Z opłat pobieranych od klubów przez OZPN-y i PZPN przy okazji zagranicznych transferów też jest pan gotów zrezygnować?

Nie, bo uważam, że związkom te pieniądze zwyczajnie się należą. Przecież aby sprzedać piłkarza za na przykład milion euro, najpierw trzeba go wypromować w reprezentacjach Polski, których utrzymanie kosztuje, a wszystkie wydatki ponosi PZPN. Jeśli więc od przytoczonej kwoty 50 tysięcy euro trafia na konto związku, to jest to tylko odebranie wkładu za wyszkolenie i wypromowanie w uczciwej wysokości.

Powiedział pan, że pańskie rozwiązania są śmiałe i stanowcze, a w środowisku krąży nawet mit, iż ludzie boją się głosować na Bońka, gdyż są przekonani, że następnego dnia po wygranych wyborach dostaną od niego wypowiedzenia.
To fałszywy i szkodliwy mit, bo ci, którzy będą głosować – baronowie i delegaci z klubów – nie podlegają prezesowi PZPN, więc nie mogą zostać zwolnieni. Dymisje mogą grozić co najwyżej etatowym pracownikom związku, którzy nie głosują, ale wcale nie muszą. Pewnie, nowy prezes zechce się otoczyć zaufanymi ludźmi, więc roszady są – jak zresztą w każdej korporacji po zmianie zarządu – nieuniknione, ja jednak chciałbym nadal pracować przede wszystkim tymi samymi ludźmi, tylko lepiej. Inaczej wyobrażam sobie organizację całej administracji związku, począwszy od recepcji, a na stworzeniu pięciu czy sześciu kluczowych departamentów kończąc. Dziś w związku jest sekretarz generalny i dyrektor Jerzy Engel, któremu podlegają departamenty zagraniczny, organizacji imprez i jeszcze jakiś. A ja bym chciał, aby były osobne działy zagraniczny, organizacji, prawny, reprezentacji i biuro związku, które będą miały swoich dyrektorów odpowiedzialnych za konkretne działki. A resztę pracowników posadziłbym w open space, żeby się nieustannie komunikowali, ufali nawzajem, ale zarazem nieustannie kontrolowali, patrzyli w oczy przez osiem, dziewięć godzin dziennie.

We własnej nowo wybudowanej siedzibie?
Wcale niekoniecznie. W moim szczegółowo opracowanym programie wyborczym są trzy główne punkty. Aspekt sportowy, informacyjny oraz prawno-organizacyjny. I w tym trzecim uwypukliłem konieczność przeprowadzenia analizy finansowej dotyczącej budowy siedziby, bo to decyzja, która będzie rzutowała na kondycję finansową PZPN przez najbliższe dekady. Nie wiem tylko, czy śmiać się, czy płakać, że prawie wszyscy tak ochoczo chcą budować własną siedzibę, skoro teraz związek płaci 1,8 miliona złotych czynszu za roczny wynajem, a każdy, kto ma choć odrobinę biznesowego doświadczenia, może wyliczyć, że utrzymanie własnego budynku będzie kosztowało co najmniej 2,5 miliona złotych, i to bez doliczenia kosztów mycia wyszukanej elewacji zewnętrznej. Pytam więc o rachunek ekonomiczny takiego przedsięwzięcia, co nie oznacza, że jestem zupełnie przeciwny budowie.



Połowę środków potrzebnych na tę inwestycję ma jednak dać UEFA.

Na takie opowieści mogą dawać się nabierać dziennikarze, ale na pewno nie Zbigniew Boniek. UEFA może nam przekazać pieniądze, które są wypracowywane przez Polskę w różnych rozgrywkach, programach lojalnościowych w jednej transzy, a nie dodatkowe kwoty. To mit. Poza tym siedziba nie będzie kosztować 47 milionów złotych, bo w Polsce zwykle koszty w trakcie realizacji inwestycji rosną przeciętnie o 35 procent, a poza tym dla PZPN jako stowarzyszenia VAT także może stanowić, przynajmniej do pewnej wysokości, koszt. Stąd wyliczyłem, że faktyczna cena za siedzibę wyniesie 70, a być może nawet 80 milionów złotych. A za te sumy to można wystawić nie tylko ośrodek sportowy z prawdziwego zdarzenia, ale jeszcze połowę zostanie na futbol młodzieżowy, czyli na rozwój piłki.

Ma pan pomysł na zmianę wizerunku PZPN?
To musi być proces, jedna konferencja niczego w postrzeganiu związku nie zmieni. Trzeba wypracować strategię komunikowania się ze społeczeństwem i tłumaczyć wszystkie posunięcia. Prosty, trywialny wręcz przykład to sposób dystrybucji biletów przed meczem reprezentacji z Mołdawią. Prasa waliła w PZPN, że za mało było kas przed stadionem we Wrocławiu. Dziwię się, że w federacji nie znalazł się jeden mądry i wystarczająco bystry człowiek, który powiedziałby głośno, że dziś już nikt nie sprzedaje biletów w kasach, bo żyjemy w XXI wieku. Istnieją wyspecjalizowane agencje, które używają do tego celu Internetu, albo sieci takie jak Empik czy Ruch, mające wielką liczbę punktów sprzedaży, i dzięki takim pośrednikom, z których pomocy PZPN oczywiście korzysta, można się zaopatrzyć w wejściówki. No a poza wszystkim – wizerunek instytucji tworzą ludzie. Jeśli weźmiecie na prezesa Ala Capone, będzie znacznie gorszy odbiór, niż gdyby szefem został Krzysztof Penderecki. To chyba oczywiste. To oczywiście przykład czysto teoretyczny, absolutnie nie używam tego porównania w odniesieniu do Grzesia Laty.

To wybory prezesa PZPN, w których kandydaci będą musieli kreślić swój stosunek do polityki.
To od razu oświadczam, że kandydat Boniek jest politycznie niezależny. Przed każdymi wyborami parlamentarnymi mam co najmniej po kilka propozycji, aby startować do sejmu, ale angażowanie się w politykę nie jest mi potrzebne do realizacji celów życiowych i biznesowych. Mam zupełnie inny pomysł na siebie, co nie oznacza, że nie mam dobrych relacji z czołowymi frakcjami. Nie tylko z PO, słyszałem niedawno, jak w ciepłym tonie o mojej kandydaturze wypowiadał się Jarosław Kaczyński. Gdzieś ostatnio przeczytałem, że swojego kandydata chce namaścić minister Joanna Mucha. I od razu pojawił się komentarz, że będzie to z jej strony pocałunek śmierci. No to pytam, czy jeśli ktoś zdrowy popatrzy na minister Muchę, może dojść do wniosku, że pocałunek jej ust może smakować jak pocałunek śmierci? A może żyjemy w chorym kraju i PZPN potrzebuje chorego prezesa? Nie wiem, czy jestem faworytem szefowej resortu sportu, ale wiem, iż to ona ma kasę, po której szerszy strumień powinien zgłosić się PZPN, więc trzeba z nią żyć dobrze. Wiem też, że zawsze kiedy dzwonię, odbiera ode mnie telefon i znajduje chwilę, aby rzeczowo podyskutować.

Podoba się panu start w wyborach czynnego posła?
Szczerze? Kosecki to fajny, bystry i inteligentny chłopak, z którym jest o czym pogadać. Mnie osobiście nie przeszkadza, że jest parlamentarzystą, gdyby to ode mnie zależało, nie musiałby zrzekać się mandatu nawet po wygranych wyborach. Bo jeśli ktoś jest dobry, to jest po prostu dobry. Dlatego nie zamierzam strzelać do Romana z powodu jego parlamentarnego zaangażowania. Tyle że ostatnio zadzwonił do mnie członek władz UEFA, i nie był to Michel Platini, który powiedział, że Polska jest bardzo dziwnym krajem. W ciągu ostatnich 10 lat trzy czy cztery razy PZPN bronił się przed wprowadzanym kuratorem argumentacją, że to nieuprawniona ingerencja świata polityki w sportowe stowarzyszenie. A teraz delegaci na zjazd popierają polityka partii rządzącej. I poradził, abyśmy najpierw zastanowili się, co się stanie, jeśli po dwóch latach ta partia przejdzie do opozycji. Nie wszystkim za granicą kandydowanie posła się podoba, podobnie jak mnie nie podoba się, że choć to Romek startuje do PZPN, inni próbują pociągać za niego sznurki z tylnego siedzenia, co może bardzo szybko Koseckiemu zaszkodzić.

Mówi pan o Cezarym Kucharskim?
Nie wymieniam żadnych nazwisk. Mówię tylko, że na takich doradcach źle się wychodzi, a Roman i tak ma już na dzień dobry w UEFA większy problem niż ja z miejscem zamieszkania.

Sepp Blatter pobiera wynagrodzenie za swoją pracę w FIFA, a Michel Platini inkasuje gażę za kierowanie UEFA. Dlaczego więc prezes PZPN miałby pracować za darmo?
Być prezesem PZPN to dla mnie jako Polaka misja i splendor, dlatego zadeklarowałem, że nie tylko mogę nie pobierać wynagrodzenia za kierowanie związkiem, ale nawet dołożyć sto tysięcy euro dla dobra wspólnego, jeśli zajdzie taka potrzeba, bo mnie na to stać. Przekonaliście mnie jednak, że w naszym kraju to może być problem. Dlatego już zmieniłem zdanie. Będę dwa razy lepszym prezesem od Laty, więc zażyczę sobie dwukrotnie wyższej pensji od poprzednika? Tak będzie lepiej?

Wolelibyśmy, żeby był pan dziesięć razy lepszy od Laty jako prezes. Pytanie tylko, czy zarząd zatwierdzi panu taką wysokość poborów, a przede wszystkim, czy to 18-osobowe ciało nie jest za bardzo rozbudowane, żeby skutecznie sterować PZPN?
Zarząd powinien przede wszystkim pracować inaczej – więcej w domu, przy pomocy e-maili, mniej na posiedzeniach, na których nie ma czasu na dyskusje. Konsensus trzeba wypracowywać wcześniej, a podczas obrad tylko przegłosowywać i wprowadzać w życie ustalone wcześniej idee. A co do liczebności zarządu, to uważam, że 16 baronów wojewódzkich powinno wchodzić z urzędu, bo tak byłoby najsprawiedliwiej.


(…)

Nie wydaje się panu, że powinien zostać przywrócony zapis, że działacze kończący 70 rok życia z automatu udają się na emeryturę?
Wiem, że tak było jeszcze dwa lata temu, ale osobiście nie wprowadzałbym takich barier. Jeśli ktoś w tym wieku jest bystry, kreatywny i przydatny – niech działa i wykorzystuje doświadczenie, oczywiście wcześniej przechodząc wyborczą weryfikację. Na przykład baron krakowski Ryszard Niemiec. Wiem, że to mój największy wróg w tych wyborach, który uważa, że nawet Zdzisław Kręcina jest odpowiednim i dobrym kandydatem, tylko Boniek nie, ale gdybym został prezesem, a Niemiec wszedł do zarządu – uznałbym to za wartość dodaną z uwagi na doświadczenie tego wybitnego niegdyś koszykarza, a później dziennikarza, który wizerunkowo mógłby zrobić jeszcze sporo dobrego dla związku.

Pan był już wiceprezesem PZPN. To atut w walce wyborczej czy raczej niewygodne obciążenie?
Wiceprezesem byłem zaledwie przez dwa lata, ale był to okres największej prosperity PZPN. Udało się scentralizować prawa do ekstraklasy, po raz pierwszy w historii pozyskaliśmy sponsora dla reprezentacji, co wywołało zbulwersowanie dziennikarzy, bo nikt w Polsce nie był na to przygotowany. Dziś logo reklamodawców na koszulkach i dresach już nikogo nie drażnią, ale ktoś musiał być pionierem i przetrzeć szlak. To byłem ja. Rozpoczęliśmy też walkę z korupcją, osobiście nadałem Fryzjerowi tytuł persona non grata. I to pomimo że działałem na nos, bo nie miałem żadnych instrumentów prawnych.

Ma pan pomysł na zakończenie afery korupcyjnej?
To kluczowa sprawa dla nowego prezesa związku, który pierwsze kroki powinien skierować do prokuratora generalnego, bo nie sposób robić dobrego interesu piłkarskiego, kiedy atmosfera wokół jest tak gęsta. Trzeba też wypracować mechanizmy kontrolne na przyszłość. We Włoszech na każdym meczu jest dwóch prokuratorów, oczywiście incognito, którzy mogą wejść na stadionie wszędzie, zajrzeć w każdy zakamarek. A historia dowodzi, że taka profilaktyka jest potrzebna, bo jak pojawia się problem korupcyjny w futbolu w Italii, to już po trzech miesiącach jest rozwiązany. U nas powinno być identycznie.

To będzie priorytet dla pana?
Jeden z kilku, bo nie wolno zapominać o szkoleniu. Moje pokolenie naukę futbolu odbierało na podwórku, dopiero po sześciu godzinach gry przed blokiem szło się na trening, więc system nie był potrzebny. Teraz jest, ponieważ dzieciaki mają o wiele więcej rozrywek, a zajęcia WF nie są nawet przez pierwsze trzy lata edukacji obowiązkowe. A to wszystko powoduje, że nie wychowujemy zawodników na przykład na pozycję numer dziesięć czy lewych obrońców. Trzeba zmienić rozgrywki, organizować je nie dla jednego, tylko dla dwóch roczników, bo tylko wówczas wyłowimy wśród 14-latków najzdolniejszych 13-latków. Obecny system faworyzuje rosłych chłopaków, nasze reprezentacje wypadają świetnie na zdjęciach na tle rywali, szkoda tylko, że mało kto z naszych potrafi grać w piłkę. Nieodzowne jest też stworzenie centralnej ligi juniorów, podzielonej na cztery makroregiony, z późniejszymi ćwierćfinałami, losowaniem i transmisjami w telewizji, no i wielkim finałem na Stadionie Narodowym. To lepsze dla rozwoju dyscypliny od utrzymywania Młodej Ekstraklasy, której mecze nie wywołują żadnego zainteresowania, nie powodują wzrostu adrenaliny i stresu u zawodników i ich rozwoju. Jeśli zawodnik kończący wiek juniora ma potencjał, niech rozwija się w czwartej, trzeciej, drugiej lidze, w gminie, w której co niedziela lokalna społeczność wywołuje presję, bo w ME może się co najwyżej zatracić. Młoda Ekstraklasa jest nikomu niepotrzebna, to zwykła strata czasu i pieniędzy.

Nie niepokoi pana, że Ekstraklasa SA ma niemal 10-milionowy dług?
Nie chciałbym mówić za dużo w trakcie kampanii, ale to na pewno dziwne, że organizacja otrzymująca corocznie 100 milionów złotych za prawa telewizyjne ma w kasie debet. Na szczęście powstał program naprawczy i spółka zrzeszająca kluby ma pomysł, jak z poślizgiem zwrócić pieniądze pożyczone w PZPN. Nie ma zresztą sensu wrogo nastawiać się do tej instytucji, prezes krajowej federacji powinien zawsze iść z Ekstraklasą SA pod rękę.

Gdzie powinny być rozgrywane mecze pierwszej reprezentacji?
Na czterech stadionach wybudowanych na Euro 2012, na Wiśle w Krakowie i na Śląskim w Chorzowie, gdy dokończona zostanie jego modernizacja. Dziś reprezentacja ma kilkunastu sponsorów, którzy na mecze chcą zaprosić 10 lub 20 gości specjalnych, i przy okazji meczu napić się dobrego wina, pogadać o interesach, co PZPN ma obowiązek umożliwić. Więc stadiony, gdzie są cztery miejsca dla ViP-ów, odpadają ze względów logistycznych. W Bydgoszczy i na innych mniejszych stadionach mogą za to grać wszystkie inne reprezentacje kraju.

A jaki ma pan pomysł na Stadion Narodowy?
Jestem w posiadaniu dokumentów, które jednoznacznie pokazują, że PZPN mógł wykupić ponad 3000 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, 800 metrów magazynowej i ponad 300 garażowej na Stadionie Narodowym za około 17 milionów złotych. I uważam, że niepodjęcie negocjacji w tej kwestii było poważnym błędem. Rozmawiałem na ten temat z Platinim, on także wolałby, aby siedziba naszego związku była na Narodowym, bo dzięki temu federacja byłaby nieustannie w centrum wydarzeń. Dlatego uważam, że warto byłoby zastanowić się nad odsprzedaniem terenu i planów budowy pod siedzibę na Wilanowie, co pozwoliłoby odzyskać 12 zainwestowanych milionów złotych, może nawet z jakimś zyskiem. PZPN musi zresztą oduczyć się wydawać pieniądze lekką ręką, a przede wszystkim – głupio.

Jest pan za pełną profesjonalizacją sędziów?
Rozmawiałem całkiem niedawno z Pierluigim Colliną, który stwierdził, że woli, aby arbitrzy profesjonalnie podchodzili do prowadzenia meczów, niż gremialnie przechodzili na zawodowstwo. Jestem tego samego zdania. Zresztą wcale nie uważam, żeby polscy sędziowie byli słabi. Nie występują jednak w wielkich imprezach, bo brakuje nam dyplomacji i przebicia na arenie międzynarodowej, dobrze rozumianego lobbingu. Może nie Marcin Borski, u którego nie zauważam takiej iskry, ale już na przykład Tomasz Musiał jest w stanie porwać publikę na każdym stadionie. Trzeba mu tylko pomóc w wypromowaniu się. Tymczasem władze naszego związku przespały nawet całe Euro 2012. Podczas gdy ja codziennie rano jeździłem z Platinim do Rajszewa pograć w golfa, a po południu lataliśmy do wszystkich miast organizatorów w Polsce i na Ukrainie, nikt z PZPN nawet nie zapytał, czy może do nas dołączyć i choć trochę polobbować.

Zamierza pan zrezygnować z dawania twarzy bukmacherom? To podobno będzie jeden z zarzutów, który usłyszy pan jeszcze w tej kampanii, gdyż to ma stać w sprzeczności ze statutem PZPN.
Dopóki nie jestem prezesem, nie łamię żadnego prawa. Dopiero jeśli zostanę szefem PZPN, będę musiał zakończyć pewne kontrakty, bo urzędnikowi na tak wysokim stanowisku nie wszystko wypada reklamować. Choć dobry polski bank – na pewno tak.

Platini nie miał do pana pretensji o reklamowanie w czasie Euro 2012 browarów konkurencyjnych dla sponsorów mistrzostw Europy z tej branży? Lato twierdził, że miał, i to wielkie.
Takie historie mogą opowiadać wyłącznie ludzie, którzy zazdrościli mi dobrego kontraktu z producentem Tyskiego. Jako ambasador Euro 2012 nie podpisywałem żadnej deklaracji, nie składałem żadnej obietnicy, że w czasie pełnienia tych obowiązków jako osoba prywatna, czyli Zbigniew Boniek, nie będę brał udziału w reklamach. Nie było takiej klauzuli, nie złamałem żadnego z punktów porozumienia, więc nikt nie mógł mieć żalu ani pretensji.

Prezes PZPN musi znać języki?
W pierwszej kolejności musi dobrze mówić po polsku, bo ma obowiązek komunikowania się przede wszystkim na terenie kraju. Za granicą – zawsze może poprosić o tłumacza. Ja swobodnie wypowiadam się po włosku czy rosyjsku, prywatnie omówię każdy temat także po angielsku, ale już wywiadu w tym języku bym nie udzielił, na oficjalnej konferencji prasowej też dla własnego komfortu i uniknięcia przejęzyczenia lub niezręczności poprosiłbym o tłumaczenie. To nie wstyd, to w dzisiejszej Europie standard.

Gdyby został pan prezesem, selekcjoner Waldemar Fornalik mógłby spać spokojnie?
Fornalik ma ważny kontrakt do końca 2013 roku i jego pozycji nie jest w stanie zachwiać wynik meczu z Anglią. Bo ani nie przesądzi o naszym awansie, ani nie spowoduje, że stracimy szanse na awans. Co najwyżej może je nieco zmniejszyć. Dlatego na miejscu selekcjonera w ogóle bym się nie martwił. Mam kilka zalet i mnóstwo wad, ale na pewno nie jestem elektryczny. Nigdy nie łaknąłem krwi trenerów, przeciwnie, zawsze starałem się zapewniać im jak najwyższy komfort pracy. Tak byłoby i w tym przypadku.

Piłka Nożna

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej