W pierwszych dwudziestu trzech występach w Barcelonie nie strzelił ani jednego gola. Za to potem, w dwóch kolejnych, przeciwko Eibar w lidze i Sociedad w Copa del Rey, rozgrywanych w trzydniowym odstępie – trafił trzykrotnie. Denis Suarez w końcu twardymi dokonaniami zamknął usta sceptykom, którzy twierdzili, że nie jest piłkarzem na miarę Barcelony.
Gdy ten były członek szkółki Barcy i członek jej zespołu rezerwowego przychodził latem z Villarreal, porównywano jego losy do Andresa Iniesty. Też bowiem jest przybranym synem Katalonii, gdyż pochodzi z Galicji (Iniesta z La Manchy), też występuje na środku pomocy i też w jego grze pojawia się pierwiastek magii. Od tego jednak czasu aż do ostatnich dni nikt nie ośmielił się ponownie zestawić jednego z piłkarza z drugim. Lecz oto gdy Don Andres doznał kontuzji, Denis znakomicie się zaprezentował i temat odżył.
Jednak bez przesady. Iniesta jest jeden i niepowtarzalny, Suarez nigdy nie zagra jak on, nigdy nie stanie się Don Denisem. Ale jego dwa ostatnie mecze pokazały, że w każdym razie jest w stanie zastąpić słabującego ostatnio Ivana Rakiticia. Bo tak naprawdę to 22-latek zajął jego miejsce na boisku – z prawej strony linii pomocy, nie zaś plac Iniesty, który zazwyczaj obsadza lewą. I zdaje się, że miejsce Galisyjczyka na boisku jest właśnie w pobliżu Leo Messiego, z którym przyjaźni się poza boiskiem i bardzo dobrze rozumie na nim.
Iniesta nie musi się bać, że gdy wyzdrowieje, zabraknie dla niego miejsca w składzie. Natomiast Rakitić – i owszem, powinien się zastanowić, czy jest jeszcze na Camp Nou potrzebny. Jeśli Denis utrzyma formę, latem Chorwat prawdopodobnie zostanie sprzedany, bo zarabia za dużo w stosunku do tego, co prezentuje w tym sezonie na placu gry.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.