Gdy
przejmował Real Madryt z rąk Rafy Beniteza, zespół miał dwa
punkty straty do Barcelony. Dziś ma dziewięć, bo pod jego wodzą
Królewscy dwa razy zremisowali w lidze, a wielki rywal wygrał
wszystkie mecze, w tym spotkanie zaległe z grudnia. Po entuzjazmie,
z jakim go witała część kibiców klubu z Concha Espina, nie
pozostało nawet śladu. Zespół prezentuje się dokładnie tak
samo, jak za kadencji poprzednika, czyli wygrywa mecze łatwe, a nie
potrafi zwyciężyć w trudnych. Dlatego też w najbliższa sobotę,
w derbach stolicy Hiszpanii przeciwko Atletico, Zinedine Zidane zagra
o zachowanie posady trenera.
Oczywiście:
nie teraz, tylko latem. Florentino Perez nie będzie się ośmieszał
dwa razy zmieniając trenera w trakcie sezonu. Zresztą, po co? Poniżej trzeciego miejsca w lidze Real tak czy owak nie spadnie.
Jednak niepowodzenie w starciu z ekipą Cholo Simeone, czyli porażka
albo remis po bezbarwnej grze, raczej przesądzą o losie Francuza
(chyba że potem wygra Ligę Mistrzów, albo przynajmniej awansuje do
finału). Flo nie będzie bowiem chciał ryzykować kolejnego
nieudanego sezonu, postawi latem na fachowca z najwyższej półki,
dającego gwarancję sukcesu. Fakt, że niewielu już mu pozostało
takich do wyboru, to zupełnie inna kwestia; Laurent Blanc w każdym
razie jest w odwodzie.
Jeśli
jednak odejdzie Zizou, to zapewne wraz z nim także kilka obecnych
gwiazd, z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą na czele. Skoro bowiem
robić nowe otwarcie, to na całego. Zatem stawka sobotniego starcia
jest dla Los Blancos znacznie większa niż się komukolwiek wydaje,
a na pewno przerastająca tytuł wicemistrza Hiszpanii. W sobotę
zapewne zadecyduje się przyszłość klubu w najbliższych latach.
Wynikiem, który zostawi sprawy nierozstrzygnięte do El Clasico z
Barcą, będzie remis szczęśliwy dla Atletico.
Dla
Los Colchoheros zaś sobotnie starcie na Santiago Bernabeu będzie
miało raczej wymiar psychologiczny. Po kilku słabych meczach
piłkarze spróbują udowodnić sobie, że nadal stać ich na
robienie rzeczy wielkich. A taka świadomość jest niezbędna przed
bojami w Lidze Mistrzów, której wygranie stało się obecnie celem
numer jeden. W dogonienie Barcy nikt już bowiem nie wierzy, miejsce
trzecie w lidze daje taki sam profit jak drugie, a nad czwartym
zespół Cholo ma sporą przewagę.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.