Brak rozstrzygnięcia w derbach północnego Londynu. Tottenham na własnym terenie zremisował z Arsenalem (2:2). Ozdobą spotkania była bramka Aarona Ramseya.
Największą sensacją obecnego sezonu w Anglii jest drużyna Leicesteru City, ale o Tottenhamie również nie można zapomnieć. Koguty przed 29. kolejką traciły do zespołu Claudio Ranieriego trzy punkty i miały szansę go – chociaż na krótko – wyprzedzić.
Łatwo jednak nie miały, bowiem w derbach północnego Londynu podejmowały Arsenal. Kanonierzy mieli za sobą dwie kolejne porażki (z Manchesterem United i Swansea City). Kolejna potwierdziłaby już, że drużynę dopadł kryzys.
Mecz na White Hart Lane był szybki, a w pierwszej połowie do Tottenham kontrolował jego przebieg. Pierwszą bramkę jednak – na kilka minut przed zejściem do szatni – zdobył Aaron Ramsey. Trzeba uczciwie przyznać, że gol był to niecodziennej urody.
Po zmianie stron jednak sytuacja Arsenalu się skomplikowała. W 55. minucie Francis Coquelin został ukarany żółtą kartką i musiał opuścić boisku. Wkrótce Koguty wykorzystały grę w przewadze. Po rzucie rożnym najlepiej w polu karnym odnalazł się Toby Alderweireld i wyrównał stan rywalizacji.
Dosłownie chwilę później było już 2:1. Tym razem na listę strzelców wpisał się niezawodny Harry Kane. Kibice zgromadzeni na White Hart Lane powoli zaczęli myśleć o świętowaniu, ale Arsenal się nie poddał. Kwadrans przed końcem Alexis Sanchez znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Tottenhamu i pewnie wykończył akcję.
Żadnej z ekip nie było już stać na kolejne trafienie i oba zespoły podzieliły się punktami. Jeśli Leicester wygra dziś z Watfordem, powiększy swoją przewagę nad Tottenhamem do pięciu punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.