Lech włada Poznaniem! Podopieczni Dariusza Żurawia nie zagrali wybitnie, jednak rzutem na taśmę zdołali strzelić gola i zdobywają trzy punkty w starciu z Wartą Poznań.
Jakub Moder ratuje swoją drużynę. (foto: 400mm.pl)
Po raz pierwszy od 25 lat kibice z Poznania mogli emocjonować się derbowym meczem w ich mieście. Stosunki między dwoma obozami są jak najbardziej pokojowe, jednak rzecz jasna każda z drużyn miała dużą chrapkę na wygranie tego meczu i formalne panowanie nad stolicą Wielkopolski.
Warta bardzo odważnie zaczęła to spotkanie. Spekulowano, że Lech rzuci się na rywala od pierwszych minut i prędko będzie chciał ustawić przebieg meczu pod siebie, jednak piłkarze Warty nie dali się rywalowi i grali bardzo solidny futbol. W 27. minucie Dani Ramirez trafił do siatki, jednak arbiter przy wykorzystaniu technologii VAR nie uznał trafienia, asystujący w tej akcji Mikael Ishak znalazł się na pozycji spalonej. W pierwszej części meczu żadna z drużyn nie objęła prowadzenia.
Obraz gry po przerwie nie uległ większej zmianie. Lech wciąż przeważał, jednak podopieczni Dariusza Żurawia grali słabo. Brakowało szybkości w konstruowanych akcjach i ich grze pojawiało się wiele błędów. Piłkarze Warty zostali zepchnięci pod własną bramkę i wyczekiwali na potknięcie rywali.
Wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. W doliczonym czasie gry Łukasz Trałka zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, po czym prowadzący spotkania wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Jakub Moder i świeżo upieczony reprezentant Polski zmieścił piłkę w siatce, dając tym samym Lechowi zwycięstwo w derbowym starciu.
To pierwsza wygrana Lecha w tym sezonie Ekstraklasy. Mimo zdobycia trzech punktów i wygrzebania się z błota, gra Kolejorza pozostawia wiele do życzenia. Warta dalej czeka na swoje premierowe zwycięstwo w tym sezonie, beniaminek z jednym punktem na swoim koncie zajmuje ostatnią pozycję.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.