Starcie gigantów niemieckiego futbolu rozstrzygnęło się dopiero w serii rzutów karnych. Lepiej wykonywali je piłkarze Bayernu Monachium, którzy wyrzucili RB Lipsk za burtę rozgrywek DFB Pokal.
Robert Lewandowski miał swoją szansę na zdobycie gola (fot. Michaela Rehle / Reuters)
Na ten mecze czekały całe Niemcy. Starcie wicemistrza i mistrza kraju wzbudzało ogromne emocje, jednak nie mogło być inaczej. Obie drużyny grają ostatnio bardzo dobrze i gdyby przed startem rozgrywek, ktoś wytypował taki skład finału, to nie byłoby to żadną niespodzianką.
Szkoleniowcy Lipska i Bayernu potraktowali rozgrywki pucharowe niezwykle poważnie i rzucili do boju najlepszych piłkarzy jakich mieli do dyspozycji. W podstawowym składzie Bawarczyków znalazło się więc miejsce dla Roberta Lewandowskiego, który goni Claudio Pizarro w klasyfikacji najlepszych zagranicznych strzelców w historii DFB Pokal. O rywalizacji polsko-peruwiańskiej pisaliśmy w tym miejscu.
Spotkanie od początku było bardzo wyrównane, a dobrych okazji do zdobycia goli nie oglądaliśmy zbyt wielu. W pierwszej połowie ładnym dryblingiem popisał się m.in. Emil Forsberg, ale jego strzał został zablokowany. Szwed przymierzył również groźnie z rzutu wolnego, jednak tym razem futbolówka lekko otarła się o poprzeczkę.
Do sporej kontrowersji doszło w 35. minucie, kiedy to faulu na linii pola karnego dopuścił się Arturo Vidal. Sędzia Felix Zwayer w pierwszym odruchu wskazał na „wapno”, jednak po konsultacji ze swoim kolegą z linii postanowił zmienić decyzję i podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Powtórki tej sytuacji wcale nie były jednoznaczne.
Co ciekawe, już po gwizdku kończącym pierwszą część spotkania na boisku pojawił Ralf Rangnick, który próbował pokazać całą sytuację sędziemu na ekranie telefonu komórkowego. Wzbudziło to sporą niechęć piłkarzy Bayernu, którzy momentalnie ruszyli do dyrektora sportowego gospodarzy chcąc mu przeszkodzić w rozmowie z arbitrem. Efekt? Niewiele brakowało, by na murawie wywiązała się spora awantura.
Momentem zwrotnym dla meczu mogła być 53. minuta, kiedy to swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Naby Keita, która w bezmyślny sposób pociągnął za koszulkę Roberta Lewandowskiego.
To właśnie kapitan reprezentacji Polski miał dobrą okazję strzelecką, ale nie zdołał jej wykorzystać. Niedługo potem sędzia po raz drugi podyktował karnego dla gospodarzy, jednak tym razem swojej decyzji już nie zmienił. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Forsberg, który nie dał bramkarzowi żadnych szans na skuteczną interwencję.
Bawarczycy zdołali odpowiedzieć. Na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania Jerome Boateng dograł znakomitą piłkę w pole karne Lipska, a tam dopadł do niej Thiago Alcantara, który głową skierował ją do siatki.
Kolejnych goli już w regulaminowym czasie gry nie zobaczyliśmy i sędzia musiał zarządzić dogrywkę. W niej zdecydowaną przewagę miał Bayern, który stworzył sobie kilka bardzo dobrych okazji, jednak albo gospodarzom dopisywało szczęście, albo znakomicie bronił Peter Gulacsi, który utrzymywał swoją drużynę w grze.
Także dodatkowy czas nie przyniósł rozstrzygnięcia i dlatego o awansie do następnej rundy musiała zadecydować seria rzutów karnych. W niej lepiej spisali się piłkarze Bayernu Monachium o to oni mogli po ostatnim gwizdku wznieść ręce w geście triumfu.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.