PSG wygrało u siebie z Realem, a Bayern planowo pokonał Crvenę zvezdę. Robert Lewandowski rozegrał pełne 90 minut i strzelił gola.
W latach 2010-2014 Di Maria grał w barwach Królewskich (fot. Łukasz Skwiot)
Transfer Neymara, gra w drużynie „Królewskich” Angela Di Marii czy Keylora Navasa, rewanż za ostatni dwumecz… Podtekstów w meczu grupy A między PSG z Realem było bardzo wiele. Biorąc pod uwagę nieudany początek sezonu w wykonaniu gości z Madrytu, Paryżanie mieli realną szansę na sprawienie niespodzianki, mimo braku Kyliana Mbappe, Neymara i Edisona Cavaniego.
Pierwszą połowę można podsumować jako koncert jednego piłkarza, wspomnianego już DiMarii. Argentyńczyk bardzo dobrze radził sobie na swojej stronie, a ukoronowaniem jego poczynań były dwa trafienia. W 14 minucie wykorzystał podanie JuanaBernata, strzelając na krótki słupek, a w 33 przymierzył z dystansu po otrzymaniu krótkiego zagrania od Idrissy Gueye. Chwilę po drugim trafieniu piłka znalazła się w siatce Realu, ale w akcji, po której gola strzelił GarethBale, sędzia dopatrzył się zagrania ręką.
W drugiej połowie piłka wpadła do siatki po obu stronach boiska. Na początku, wyjmował ją Navas. Bramka, którą strzelił KarimBenzema, nie została jednak uznana, bo Francuz był na spalonym. W doliczonym czasie gry za to, poprawnie, już po raz trzeci w meczu, trafili Paryżanie, a konkretnie zrobił to ThomasMeunier. Real wracał do Madrytu bez punktów.
***
Nie mniej ciekawe, z perspektywy polskich kibiców, było starcie Bayernu Monachium z Crveną zvezdą. Od pierwszej minuty w drużynie Bawarczyków wystąpił Lewandowski, wspierany m.in. przez Philippe Coutinho. Postawa Brazylijczyka była jedną z tych rzeczy, które mogły cieszyć kibiców Bayernu w pierwszej połowie. Tego, że gospodarze będą dominować, można było się spodziewać, ale rola, jaką odegrał w tej dominacji były piłkarz Barcelony, mogła napawać optymizmem, bo Coutinho pasował do sposobu, w jaki grała cała drużyna. Ostatecznie, mimo wielu okazji, po pierwszej połowie gospodarze schodzili z murawy z zaledwie jednobramkowym prowadzeniem po golu Kingsley’a Comana, któremu podawał Ivan Perisić.
W drugiej połowie swego dopiął próbujący przez całe spotkanie Lewandowski. Polak szukał sobie miejsca, próbował strzelać, i pokonał bramkarza na 10 minut przed końcowym gwizdkiem. Wynik ustalił Thomas Mueller, który wykorzystał podanie ThiagoAlcantary.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.