Di Matteo w spekulacjach, czyli kulisy klęski na Narodowym
Piątkowy mecz z Ukrainą zapisze się w annałach polskiego futbolu. Niestety, niechlubnie. Nasza drużyna narodowa zagrała beznadziejnie, bez agresji, i przegrała z kretesem. Mecz był tak słaby w wykonaniu biało-czerwonych, że po raz pierwszy w historii prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej… przeprosił kibiców. Zbigniew Boniek napisał na Twitterze: Przepraszam wszystkich, ale tak słabo grającej reprezentacji to dawno nie widziałem. Sorry.
foto: Łukasz Skwiot
ADAM GODLEWSKI
Boniek jakby wyczuwał albo nawet miał rozeznanie, co się święci, bo właściwie od początku meczowego tygodnia chodził podminowany. Zaprzeczał oczywiście, że przeżywa już mecz, ale im mocniej się zapierał, tym wyraźniej dawał do zrozumienia, że zależy mu na tym, aby spotkanie z Ukrainą wypadło bardzo efektownie. Zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Miał za złe dziennikarzom, że piszą krytyczne teksty, nawet te odnoszące się do… historii. Z dzisiejszej perspektywy śmiało można pokusić się o wniosek, iż był tym polskim piłkarzem (szkoda, że byłym), któremu najbardziej zależało na wygranej w piątkowym meczu kwalifikacyjnym. Podobno w czwartek prezes PZPN spędził cały dzień na Stadionie Narodowym, aby wszystkiego osobiście dopilnować. I to, na co miał wpływ, czyli organizacja, wypadło bez zarzutu. Dach zasunięto w porę, trawa urosła jak należy, mimo arktycznej aury na zewnątrz, piłkarze – ale też i kibice, którzy w liczbie 55 i pół tysiąca pojawili się na trybunach – nie mieli prawa narzekać. Wystarczyło jednak 90 sekund gry, aby powód się znalazł.
(…)
Di Matteo w spekulacjach
Po meczu i katastrofalnym wyniku internauci domagali się głowy selekcjonera Waldemara Fornalika, w którym zaczęto upatrywać głównego winowajcy kryzysu, który dotknął reprezentację. Ruszyła nawet giełda kandydatów na ewentualnych następców obecnego trenera, którą otworzył Roberto Di Matteo. Tyle że były to wyłącznie spekulacje, dymisja przed meczem z San Marino byłaby przecież absurdalna. A ponadto zasadne wydaje się pytanie: czy nie przedwczesna? Po meczu z San Marino biało-czerwoni dopiero osiągną półmetek kwalifikacji i matematycznie nie stracili szans nawet na wygranie grupy.
Inna sprawa, że od początku kadencji Bońka można odnieść wrażenie, iż wzajemne relacje prezesa PZPN i selekcjonera przypominają bardziej szorstką męską przyjaźń niż koleżeństwo. Z naciskiem na słowo: szorstki. Kilka dni przed meczem Boniek rzucił żartem, że jeśli Fornalik nie wygra z Ukrainą, to będzie musiała się zebrać komisja do spraw nagłych i zweryfikować selekcjonera. Albo nawet wybrać nowego. Teraz można się tylko zastanawiać, ile w tym dowcipie było humoru, a ile… zawoalowanej zapowiedzi, jeśli noga miałaby się trenerowi i kadrze powinąć.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.