W drugim niedzielnym meczu czwartej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Lech Poznań zmierzy się przed własną publicznością z Wartą Poznań. Pierwszy gwizdek sędziego padnie punktualnie o godzinie 17:30. Telewizyjna transmisja odbędzie się na antenie Canal+ Sport.
Lech chce potwierdzić swoją dobrą formą pierwszym ligowym zwycięstwem. (fot. Jakub Gruca / 400mm.pl)
Była 14 maja 1995 roku. Bijący się o udział w eliminacjach do europejskich pucharów Lech Poznań mierzył się przed własną publicznością z praktycznie zdegradowaną na pierwszoligowy poziom Wartą. Wszystko wskazywało na to, że „Kolejorz” odniesie szybkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo nad odwiecznymi przeciwnikami.
Ale tak się nie stało. W dużej mierze za sprawą Piotra Prabuckiego, który wówczas po raz kolejny udowodnił, że zna się na strzelaniu bramek, bowiem dwukrotnie zmusił bramkarza Lecha do kapitulacji. „Niebiesko-białych” było stać tylko na trafienie PawłaWojtały. W taki oto sposób Warta zanotowała piątą w historii istnienia klubu derbową victorię.
Konia z rzędem temu, kto był wtedy przekonany, że na kolejną rywalizację dwóch ekip ze stolicy Wielkopolski poznańskim kibicom przyjdzie czekać aż ćwierć wieku. Owszem, Lech i Warta w międzyczasie konfrontowały się ze sobą wielokrotnie, ale wyłącznie w formie towarzyskiej, dopiero dzisiejszego popołudnia ponownie staną po przeciwnych stronach barykady w najwyższej klasie rozgrywkowej.
„Cieszę się, że doszło do takiego meczu. Gratuluję Warcie awansu do ekstraklasy, bo to zasłużony klub i myślę, że takie wydarzenie, jak derby Poznania, po tylu latach jest ważne dla miasta. Sam czekam na to spotkanie i mam nadzieje, ze to będzie dla kibiców bardzo ciekawe widowisko” – powiedział szkoleniowiec „KKS-u” Dariusz Żuraw.
Żuraw może być zadowolony z jeszcze jednego powodu. Prowadzona przez niego drużyna jest bez cienia wątpliwości zdecydowanym faworytem w oczach wszystkich obserwatorów piłki nożnej. „Kolejorz” na ekstraklasowym poziomie przy Bułgarskiej jest niepokonany od sześciu meczów z rzędu, a Warta nie dość, że nadal nie wygrała to dodatkowo wciąż nie ma na swoim koncie ani jednego trafienia.
Na tym nie koniec. Żuraw i spółka mają w swoich szeregach prawdziwego asa w postaci Mikaela Ishaka. Szwed asyryjskiego pochodzenia umieścił futbolówkę w siatce w każdym z trzech dotychczas rozegranych ligowych meczów. W niebieskiej części Poznania wszyscy żywią nadzieję, że ich nowy nabytek znów błyśnie strzelecką formą.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.