Od piątku wiemy, że Massimiliano Allegri nie będzie kontynuował swojej misji w Turynie. Szkoleniowiec Juventusu żegna się z klubem, a we włoskich mediach zastanawiają się nad tym, co ostatecznie zadecydowało o podjęciu takiej decyzji.
Massimiliano Allegri nie porozumiał się szefostwem Juventusu (fot. Grzegorz Wajda)
Tuż po przegranym ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Allegri ogłosił, że chciałby kontynuować swoją pracę i zostać w Turynie na kolejny sezon. Było wiadomo, że trenera czeka spotkanie z prezydentem Juventusu, podczas którego – tak się wydawało – obaj panowie porozumieją się w kwestii warunków dalszej współpracy. Jak się okazało, nie udało się im znaleźć wspólnego mianownika.
Z informacji „Sky Italia” wynika, że Allegri postawił włodarzom Juventusu bardzo konkretne warunki. Trener nie tylko oczekiwał podwyżki swojej pensji, ale chciał mieć również znacznie więcej do powiedzenia w kwestii transferów.
Co więcej, 51-latek miał wskazać nazwiska zawodników, z którymi nie chce już współpracować i którzy powinni zostać sprzedani w lecie. Na tej liście znaleźli się m.in. Mario Mandzukić, Miralem Pjanić oraz Paulo Dybala, o czym jednak w klubie nie chcieli słyszeć. Sam Allegri od jakiegoś czasu pozostawał w konflikcie z niektórymi piłkarzami i to również miało mieć wpływ na to, że do porozumienia i przedłużenia współpracy ostatecznie nie doszło.
Szkoleniowiec domagał się w końcu bardzo poważnych wzmocnień w trakcie letniego okienka, jednak w klubu doszli do wniosku, że jeśli stosowne fundusze na nowych graczy zostaną udostępnione, to będzie nimi dysponował już inny trener.
Wśród kandydatów do zastąpienia Allegriego na Allianz Stadium wymienia się m.in. Antonio Conte, Maurizio Sarriego czy też Didiera Deschampsa.