Artur Boruc od dłuższego czasu nie gra w drużynie Legii. Mówiło się, że to pokłosie chłodnych stosunków pomiędzy bramkarzem a Vukoviciem, który pełni jeszcze rolę trenera zespołu. Okazuje się, że powód jest znacznie inny.
Artur Boruc swój ostatni mecz w barwach Legii zagrał 13 lutego. Wówczas warszawianie ponieśli klęskę z Wartą Poznań i doświadczony bramkarz przedwcześnie zakończył swój udział w tym meczu przez czerwoną kartkę za odepchnięcie jednego z graczy rywala.
Od tamtego momentu Boruc jest unikany przy wyborze wyjściowego składu. Nie od dziś wiadomo, że jego relacje z Aleksandarem Vukoviciem są lekko mówiąc, chłodne. Obaj panowie nie znaleźli wspólnego języka i wydawało się, że absencja Boruca jest tego wynikiem.
Okazuje się, że powód jest znacznie inny. Obecny jeszcze trener Legii w programie „Pogadajmy o piłce” na kanale Meczyki.pl zdradził, że Boruc nie gra przez… brak uregulowania grzywny, którą zawodnik musiał opłacić. To skutek wcześniej wspomnianej czerwonej kartki w ligowym meczu.
– Trzeba się zwracać do organów, które się tym zajmują w klubie. Temat istnieje, ale wydaje mi się, że Komisja Ligi może się nie doczekać zapłaty – komentuje trener Legii Aleksandar Vuković.
Szkoleniowiec przyznał również, że Artura Boruca najprawdopodobniej nie zobaczymy w dwóch, ostatnich meczach ligowych.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.