Real i Chelsea były gotowe zapłacić więcej Santosowi oraz dać piłkarzowi wyższy kontrakt, a jednak Neymar podpisał kontrakt z Barceloną. Dlaczego tak się stało?
LESZEK ORŁOWSKI
Cała operacja nie miała nic wspólnego z wzorcowym transferem: kilka klubów składa ofertę jego obecnemu pracodawcy oraz piłkarzowi, a ci wybierają najkorzystniejszą dla obu stron. O tym, że Neymar trafił do FCB, zadecydował splot czynników. Bardziej była to kwestia towarzyskich układów, a pieniądze liczono inaczej niż zwykle.
Tłumaczymy całą rzecz, przedstawiając listę osób i instytucji, które swymi działaniami przesądziły o wyborze Neymara.
Sandro Rosell. Światek brazylijskiego futbolu przed prezydentem Barcelony nie ma tajemnic. Przez kilka lat był przecież szefem Nike w tym kraju, poznał wszystkich i został polubiony.
Raul Sanllehi. Były współpracownik Rosella w Nike, od 2008 roku dyrektor w FCB. Nad transferem Neymara pracował od dwóch lat, odkąd latem 2011 roku Rosell wysłał go do Brazylii, by powstrzymał ofensywę Realu wobec tego zawodnika. Od tego dnia więcej czasu spędzał w Brazylii niż w Hiszpanii, zbliżył się do agentów piłkarza i jego rodziny oraz do szefów Santosu, dopieszczał ich kolacyjkami, czuwał, by nikt nie podkradł gwiazdy.
Messi, Iniesta, Xavi… Neymar podziwia tych zawodników najbardziej na świecie. Jest to podziw niekłamany. – Nie mogę się doczekać, kiedy z nimi zagram. To będzie coś wspaniałego, na samą myśl o tym czuję motyle w brzuchu – powiedział.
Cristiano Ronaldo. To z kolei zawodnik, który Neymarowi nie bardzo podoba się jako ewentualny kolega… – Chcę zagrać przeciwko niemu i go ograć – mówi.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.