Juergen Klopp nie ukrywał zadowolenia po awansie swojego Liverpoolu do finału Ligi Mistrzów. Prowadzony przez niego zespół przegrał w środowy wieczór z Romą (2:4), ale zakwalifikował się do decydującej rozgrywki dzięki przewadze goli z pierwszego spotkania.
Juergen Klopp wprowadził Liverpool do finału Ligi Mistrzów (fot. Łukasz Skwiot)
– To prawda, że mieliśmy w tym meczu mnóstwo szczęścia – komentował na gorąco Klopp. – Wiedzieliśmy jak musimy grać z tak mocnym rywalem, wiedzieliśmy, że oni będą podejmować ryzyko, ale do pewnego momentu wszystko szło dobrze. Udało się nam wyjść nawet na prowadzenie 2:1 – dodał.
Roma napierała jednak do samego końca i po szalonym finiszu udało się jej zdobyć czwartego gola. Żeby doprowadzić do dogrywki, Włosi potrzebowali jeszcze jednego trafienia, ale zabrakło im już czasu. – Im dalej w mecz, tym mnie potrafiliśmy zagrozić bramce rywala. Nie byliśmy w stanie wykorzystać miejsca, które zostawiał i odpowiednio kontrować – kontynuował Niemiec.
– Nie można awansować do finału takich rozgrywek jak Liga Mistrzów bez odrobiny szczęścia. Ta sztuka nam się jednak udała i w pełni na to zasłużyliśmy. Pojedziemy na spotkanie z Realem Madryt, by dać z siebie wszystko – zakończył.
Wielki finał Champions League zostanie rozegrany 26 maja na Stadionie Olimpijskim w Kijowie.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.