Niedzielne zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy zamknie stracie Lecha Poznań z Radomiakiem Radom. Czy gospodarze wezmą rewanż za wydarzenia z poprzedniego sezonu?
W poprzednim sezonie Ishak strzelił gola Radomiakowi, ale nie dało to Lechowi zwycięstwa. (fot. Maciej Figielek/400mm.pl)
Wówczas nie wygrali żadnego z dwóch meczów z beniaminkiem. W Poznaniu padł bezbramkowy remis. W Radomiu gospodarze zwyciężyli 2:1.
Obecnie obie drużyny są niemal sąsiadami z tabeli – Lech zajmuje jedenaste miejsce, a Radomiak trzynaste – choć zdecydowanie wyższą dyspozycję prezentuje Kolejorz. Jest on niepokonany od sześciu starć ligowych. Zieloni na identycznym dystansie zanotowali trzy zwycięstwa i trzy porażki.
– Lech wygląda zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu. Na pewno ma na to duży wpływ, że trener jest już z tym zespołem trochę dłużej. Wczoraj byłem na meczu Lecha i było widać, że piłkarze dobrze operują piłką i są aktywni. Mają także wysoką jakość piłkarską, ich ławka rezerwowa jest bardzo mocna. Nie da się ukryć, że gramy z mistrzem Polski, który nabrał mocnego tempa i widać, że odrabia straty. Nam punkty też są bardzo potrzebne, także jedziemy tam z optymizmem, dobrą grą i chcemy na to zasłużyć żeby te punkty przywieźć – zaznaczył w trakcie konferencji prasowej Mariusz Lewandowski.
O tym, czy tym razem Lech pokona Radomiaka, przekonamy się wieczorem. Pierwszy gwizdek sędziego zaplanowano na godzinę 17:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.