Wygraną gości zakończył się ostatni niedzielny mecz włoskiej Serie A. Fiorentina przegrała przed własną publicznością z Lazio Rzym (1:2), a w bramce Violi mogliśmy zobaczyć Bartłomieja Drągowskiego.
Drągowski obronił karnego, ale Fiorentina przegrała (fot. Reuters)
Obie drużyny grają w tym sezonie ofensywny futbol, a w ich meczach pada sporo bramek. Nic więc dziwnego, że w ciemno można było zakładać, że kibice we Florencji będą świadkami interesującego starcia, w którym powinno paść kilka goli.
Na pierwsze trafienie trzeba było czekać do 22. minuty i ku rozczarowaniu miejscowych fanów, na prowadzenie wyszli goście ze stolicy. Joaquin Correa został wypuszczony na czystą pozycję przez Ciro Immobile i mając przed sobą jedynie Bartłomieja Drągowskiego, minął go prostym zwodem i skierował piłkę do siatki.
Radość piłkarzy z Rzymu nie trwała jednak zbyt długo. Fiorentina bardzo szybko otrząsnęła się po tym ciosie i w 28. minucie udało się jej odpowiedzieć. Z lewego skrzydła w pole karne Lazio wpadł znajdujący się w wyśmienitej formie Franck Ribery, który wyłożył piłkę do Federico Chiesy, a ten uderzył mocno przy słupku i cała zabawa zaczęła się od nowa.
Mecz we Florencji był dość wyrównany, a obie drużyny miały swoje kolejne okazje strzeleckie. Najlepszą po stronie Lazio miał w 59. minucie Senad Lulić, ale jego mocne uderzenie zdołał w znakomitym stylu obronić Drągowski, który był podczas tego meczu pewnym punktem swojego zespołu.
W samej końcówce drugiego gola dla Lazio strzelił Immobile, który głową skierował piłkę do siatki. Piłkarze Fiorentiny nie chcieli się jednak pogodzić z takim stanem sprawy, ponieważ zanim włoski napastnik zdobył bramkę, wydawało się, że Lukaku popełnił faul na przeciwniku. Arbiter skorzystał z podpowiedzi systemu VAR i ostatecznie uznał, że trafienie dla gości powinno zostać uznane.
W doliczonym czasie gry za zagranie piłki ręką we własnym polu karnym drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Ranieri, a Lazio otrzymało karnego, którego jednak na gola nie zamienił Felipe Caicedo. Jego uderzenie z jedenastu metrów zdołał obronić Drągowski.
Trzy punkty powędrowały ostatecznie do Rzymu. Warto dodać, że oprócz Drągowskiego, w kadrze Fiorentiny znalazło się miejsce dla Szymona Żurkowskiego. Drugi z Polaków nie pojawił się jednak na boisku.