Na pewno nie tak wyobrażali sobie debiut w nowym klubie dwaj reprezentanci Polski – Arkadiusz Milik oraz Piotr Zieliński. Polacy zaczęli spotkanie na ławce rezerwowych, jednak w drugiej połowie trener Maurizio Sarri obu wpuścił na boisko. Biało-czerwoni nie zawiedli.
Był napastnik Ajaxu Amsterdam pojawił się na boisku jako pierwszy – dokładnie w 53. minucie meczu – razem z Driesem Mertensem. To właśnie Belg przesądził o losach spotkania, strzelając dwa gole i ratując neapolitańczykom remis.
Sam Milik mógł zagwarantować Napoli trzy punkty, jednak jego mocne uderzenie bardzo dobrze obronił Bizzarri. Polak zastąpił Manolo Gabbiadiniego i według wielu opinii spisał się zdecydowanie lepiej od swojego konkurenta o miejsce w ataku. Napastnik zebrał pozytywne opinie, a serwisy „Tutto Napoli” oraz „Calcio Napoli 24” oceniły jego grę na 6,5 (w skali 1-10). Gabbiadini otrzymał 5.
„Manolo powinien brać z niego przykład w poruszaniu się po boisku w ofensywie. Nie miał takiego wpływu na mecz jak Mertens, ale pomógł zespołowi i potrafił zagrozić rywalom” – napisano w uzasadnieniu występu Milika.
Z kolei Zieliński wszedł na plac gry w 71. minucie i również dobrze wprowadził się w zespół. Był cały czas pod grą, starał się brać udział w większości ataków przyjezdnych, a sam był bliski wywalczenia rzutu karnego. Sędzia wskazał na wapno po przewinieniu na Polaku, jednak po konsultacji z asystentem zmienił zdanie, prawdopodobnie dopatrując się wcześniej faulu Raula Albiola.
– Nic z tego nie rozumiem. Najpierw przyznają nam karnego, a potem zabierają? Nie wiem, jak coś takiego może mieć miejsce – skomentował decyzję sędziego Marek Hamsik.