Piłkarze obu zespołów znajdowali się przed tym meczem w zgoła odmiennych nastrojach. Tottenham przed kilkoma dniami został rozbity przez Manchester City, natomiast Manchester United odniósł efektowne zwycięstwo nad Bayerem Leverkusen w Lidze Mistrzów. Nieco więcej szans na zgarnięcie pełnej puli bukmacherzy dawali więc gościom, jednak jak się okazało, wszystkie te przedmeczowe spekulacje zweryfikowało boisko.
Tottenham od początku ruszył do ataków i prowadził grę. Bardzo szybko, bo już w 18. minucie przyniosło to efekt w postaci gola. Jonny Evans faulował przed własną szesnastką i gospodarze otrzymali rzut wolny z bardzo dobrej odległości. Do piłki podszedł Kyle Walker, który uderzył płasko i bardzo mocno, co całkowicie zaskoczyło rywali, którzy stali w murze. Wszyscy piłkarze United jak jeden mąż podskoczyli i piłka pod ich nogami wpadła do bramki Davida De Gei. Hiszpan nie miał w tej sytuacji żadnych szans.
Podopieczni Andre Villasa-Boasa nie nacieszyli się zbyt długo prowadzeniem. W 31. minucie. Wayne Rooney zachował najwięcej zimnej krwi w polu karnym Tottenhamu i po dobrym odegraniu piłki przez jednego z partnerów z najbliższej odległości pokonał Hugo Llorisa.
W drugiej Koguty ponownie objęły prowadzenie. Kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Sandro i De Gea mógł jedynie patrzeć jak piłka wpada w okienko jego bramki. Cóż za gol? Jeden z mocnych kandydatów to trafienia całego sezonu, mimo tego, że jesteśmy dopiero na etapie trzynastej kolejki.
Odpowiedź Manchesteru United tym razem była jeszcze szybsza. Zaledwie minutę po bramce Sandro, Hugo Lloris faulował w polu karnym Danny’ego Welbecka i arbiter wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Rooney i pewnym strzałem w środek bramki doprowadził do remisu.
Więcej bramek już w tym spotkaniu nie oglądaliśmy i oba zespoły podzieliły się punktami. Dla żadnej ze stron remis nie jest korzystnym wynikiem – zysk jednego „oczka” w tym spotkaniu jest tak naprawdę stratą dwóch kolejnych do liderującego w tabeli Arsenalu.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.