Starcie Polonii Warszawa z Ruchem Chorzów było bez dwóch zdań jednym z najlepszych spotkań tej kolejki. Czarne Koszule ograły Niebieskich 2:1, a jakby goście mieli mało pecha, to na Śląsk z kontuzją wraca Arkadiusz Piech, który już na samym początku meczu musiał opuścić boisko.
Władimir Dwaliszwili zdobył jedną z bramek dla Czarnych Koszul
Spotkanie przy Konwiktorskiej od samego początku
trzymało w napięciu. Obie drużyny postawiły na ofensywny futbol, co
przełożyło się na liczbę dobrych okazji strzeleckich. Jedną z nich już w
12. minucie wykorzystał Arkadiusz Piech, który tracił w polu karnym piłkę wstrzeloną przez Marka Zieńczuka,
a ta wturlała się do bramki. Snajper Ruchu nie cieszył z tego gola, bo
przy oddawaniu strzału nabawił się kontuzji i musiał opuścić boisko.
Jego miejsce na placu boju zajął Andrzej Niedzielan.
Niebiescy nie cieszyli się zbyt długo z prowadzenie, a wszystko przez bardzo słabą grą w destrukcji. W 19. minucie Mariusz Pawełek posłał długą piłkę na połowę Ruchu, a tam dopadł do niej Władimir Dwaliszwili, który podciągnął nieco akcję i huknął jak z armaty lewą nogą. Michal Pesković nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję, jednak trzeba dodać, że fatalny błąd w tej sytuacji popełnił Piotr Stawarczyk, który nie przeciął długiego podania Pawełka.
Polonia była zespołem zdecydowanie lepszym od Ruchu, co zdołała udokumentować kolejnym golem. Bardzo aktywny Paweł Wszołek przedarł się w pole karne rywala, a piłka po jego zagraniu dość szczęśliwe spadła po nogi Tomasza Brzyskiego. Ten uderzył w prawy róg bramki Peskovicia i Czarne Koszule prowadziły 2:1.
Ruch
miał w drugiej połowie swoje szanse na odrobienie strat, jednak
szwankowała skuteczność. Obie okazje zmarnował Niedzielan, który
najpierw będąc sam na sam z Pawełkiem, uderzył obok bramki, a następnie
nie potrafił celnie strzelić głową z kilku metrów, mimo tego, że nikt go
nie pilnował.
Wynik nie uległ już zmianie i sentymentalny powrót Jacka Zielińskiego do stolicy zakończył się porażką jego zespołu. Dzięki wygranej Polonia awansowała na szóste miejsce w tabeli, Ruch zajmuje dziesiątą lokatę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.