Przejdź do treści
Dogrywka z Babiarzem: A Del Piero to co?

Polska Ekstraklasa

Dogrywka z Babiarzem: A Del Piero to co?

Drugi sezon gra w Niecieczy. Kiedy zmieniał klub, uchodził za człowieka Piotra Madrysza, ale to u Czesława Michniewicza jest kapitanem drużyny. W życiu przeszedł wiele, trudne sytuacje jednak – jak przyznaje – mocno za zahartowały.

ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA

Może starczy już tych żartów i pora w Niecieczy zejść na ziemię?

Spokojnie, nigdzie nie odlatujemy – mówi Babiarz (na zdjęciu). – Twardo stąpamy po ziemi, ale znamy swoją wartość. Tworząc monolit jesteśmy mocni, z każdym w tej lidze możemy wygrać, co zresztą już w kilku spotkaniach potwierdziliśmy. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że mimo pokaźnego już dorobku punktowego, tak naprawdę nie mamy jeszcze nic. Przed sezonem cel był prosty: górna ósemka. Co będzie wiosną – zobaczymy. Apetyty oczywiście rosną.

Czyli hasło waszych kibiców „Jesteśmy ze wsi, ale jesteśmy najlepsi”, wciąż obowiązuje?

Z tą wsią to już dajmy spokój. Miasta i wsie nie grają w piłkę, grają drużyny. A w każdej jest jedenastu ludzi niezależnie czy są z Warszawy, czy Niecieczy. Ostatnio dyrektor szkoły, w której gościliśmy na spotkaniu z dziećmi powiedział, że dziś to nie Nieciecza leży koło Tarnowa, ale Tarnów koło Niecieczy. Tak futbol zmienia geografię. Swoją drogą życzę kilku klubom z dużych ośrodków podobnego zaangażowania właścicieli, jakiego doświadczamy w Bruk-Becie Termalice. Państwo Witkowscy wykładają ogromne pieniądze na funkcjonowanie klubu, poświęcają swój czas, który przecież w głównej mierze nastawiony być musi na biznes, mają wizję rozwoju klubu i to jest imponujące.


Ale historia pokazuje, że trudno jest tworzyć wielki futbol w małych ośrodkach. Nie ma zatem przymiarek, by przenieść ekstraklasową drużynę do miasta?

Gdyby właściciele chcieli to zrobić, dawno by to zrobili. 

Ale dobrą piłkę powinny oglądać tłumy. W Niecieczy trudno na to liczyć.

Śmieszą mnie zarzuty, że niby zaniżamy frekwencję. Proszę pokazać mi drugi stadion w ekstraklasie z 90-procentowym wypełnieniem trybun. Na nasze mecze przychodzi, a właściwie przyjeżdża, bo niektórzy z bardzo daleka, kilka tysięcy ludzi. 

Kto rządzi w klubie – wiadomo. A w szatni?

Nie ma jednego lidera. Jestem kapitanem, staram się utrzymywać porządek i dbać o zespół, ale chętnie zasięgam rady czy proszę o wsparcie starszych kolegów – Pavola Stano, Krzyśka Pilarza albo Wojtka Kędziorę.

Łatwo jest upilnować zespół, który w całości dojeżdża codziennie do Niecieczy z Tarnowa?

Fakt, tylko Kuba Wróbel pochodzi z Żabna nieopodal Niecieczy, cała reszta codziennie dojeżdża samochodami około 20 kilometrów z Tarnowa, gdzie mieszkamy praktycznie całą grupą na jednym osiedlu. Ale to akurat zdyscyplinowana grupa, nie ma z nią żadnych kłopotów.

I trochę niedoceniana mimo wszystko?

Trochę tak. Nie chcę za dużo gadać, bo zaraz mnie podłapią i wypomną jeśli zakończymy sezon – dajmy na to – na dziesiątym miejscu, ale mam wrażenie, że wciąż wielu ludzi patrzy na nas z przymrużeniem oka. Niesłusznie. Kiedyś powiedziałem, że najbardziej niedocenianym piłkarzem w ekstraklasie jest Martin Konczkowski, teraz mogę uzupełnić, że również w Niecieczy jest kilku takich. Myślę tu choćby o Guilherme, Artemie Putiwcewie czy Patryku Frycu.

A ty sam jesteś lepszym piłkarzem niż wówczas, gdy występowałeś w Ruchu?

Taki mi się wydaje. W Chorzowie grałem w otoczeniu wielu świetnych piłkarzy, obok Łukasza Surmy, Marcina Malinowskiego, Marka Zieńczuka, Grześka Kuświka czy Filipa Starzyńskiego. Nawet ktoś się ze mnie śmiał, że miałem świetną fuchę – oni grali, a ja tam po prostu byłem. Kiedy przeszedłem do Niecieczy, sytuacja się zmieniła. Czułem oczekiwania wobec siebie – przyszedłem do zespołu beniaminka jako ekstraklasowy piłkarz i miałem być tym, który weźmie na siebie odpowiedzialność w trudnym momencie. To wymagało ode mnie postępu.

W tym sezonie dostałeś do pomocy Vlastimira Jovanovicia.

To był pomysł Czesława Michniewicza. Pamiętam, że początkowo media sceptycznie odnosiły się do niego, to znaczy do sytuacji, gdy w środku pola razem biegać będzie trzech ludzi o charakterystyce defensywnych pomocników, bo przypomnę, że jest jeszcze Mateusz Kupczak. Tymczasem okazało się, że dzięki takiemu ustawieniu taktycznemu zdobyliśmy bardzo dużo punktów. Zresztą tak naprawdę ani ja, ani Jovka nie gramy wyłącznie do tyłu, lubimy wręcz włączyć się do rozegrania lub uderzyć na bramkę, aczkolwiek cały czas uczymy się tego ustawienia.

To może należało zgłosić wątpliwości Michniewiczowi. Po pierwsze jesteś kapitanem, po drugie już na kursie trenerskim, więc do dyskusji ze szkoleniowcem się nadajesz.

I trener takich nie unika. Często sam pyta nas co sądzimy o jakimś pomyśle, choć i tak ostatnie zdanie należy rzecz jasna do niego. Kiedy omawiamy jakiś mecz, to nie jest tak, że siedzimy jak mumie i słuchamy. Trzeba być czujnym, bo trener potrafi wywołać do tablicy, pytając: a co ty kolego o tym sądzisz? Mnie to akurat ciekawi. Robię nawet notatki, podpatruję sposób przygotowania i prowadzenia analiz, ustawienia treningu, zaplanowania okresu przygotowawczego. Dostałem się również na kurs trenerski UEFA A i w przyszłym roku zaczynam naukę.

Czyli w przyszłości trenerka?

Zobaczymy. Na razie zawiesiłem studia na kierunku turystyka i rekreacja, bo nie dałbym rady dojeżdżać co tydzień do Katowic, ale nie wykluczam, że wrócę do tego. Chcę w ogóle zdobyć jak najszerszą wiedzę o tym, w jaki sposób należy prowadzić firmę, własną restaurację lub hotel, zamierzam w jak najlepszym stopniu poznać język obcy. Trzeba w siebie inwestować, z karierą jak wiadomo różnie bywa, więc do życia warto się przygotować.


A turystyka skąd się wzięła?

To hobby. Mając dwa dni wolnego lubimy z żoną otworzyć mapę, przyłożyć palec i gdzieś się ruszyć. Obojętnie – chętnie zwiedzamy Polskę, ale też często ruszamy zagranicę, jeśli tylko odległość jest do przyjęcia. Nie ukrywam, że lubimy takie wypady połączyć z obejrzeniem meczu. Pojechaliśmy na przykład do Wiednia na mecz Austrii, do Monachium na Bayern, wpadliśmy również kiedyś do Hanoweru; tak się złożyło, że też na mecz Bayernu.

Przypadek?

Świetna drużyna do oglądania, ale przypadku w tym nie było, bo szwagier, który z nami wtedy podróżował jest fanatykiem bawarskiego klubu. Wizytę w Hanowerze pomógł z kolei zorganizować Artur Sobiech i nie ukrywam, że trochę serce zakłuło, gdy siedziałem na trybunach, a Artur, mój kumpel z juniorskich zespołów Ruchu, biegał na boisku, grając przeciwko najlepszym piłkarzom świata… Generalnie jednak to świetna sprawa – pozwiedzać piękne miejsca i jeszcze zobaczyć mecz. Dobrze, że moja żona Oliwia też lubi piłkę na żywo. Ja dodatkowo preferuję pojawić się na stadionie długo przed pierwszym gwizdkiem, by popatrzeć na rozgrzewkę, podejrzeć co i jak robią piłkarze topowi nim wejdą do gry. W telewizji tego nie zobaczysz.

Po 13 latach żal było odchodzić z Ruchu?

Na pewno. Trafiłem na Cichą z Hetmana Katowice, klubu między innymi Marka Koniarka czy Edwarda Szymkowiaka, jako dwunastolatek, przeżyłem więc tam wiele, można powiedzieć, że szmat czasu. A jednak w pewnym momencie uznano, że jestem za słaby. Na cztery lata wysłano mnie na wypożyczenie do GKS Tychy. To nie był zły okres. Okrzepłem w Tychach, poobijałem się o dobrych zawodników, takich jak Paweł Pęczak, Krzysiek Bizacki czy Mariusz Masternak. To pomogło wrócić i zagrać w ekstraklasie. Jeśli mam żal do Ruchu, chyba o to, że przez te cztery lata ani razu nie otrzymałem propozycji w stylu: wpadnij do nas na trening, zagraj w sparingu, zobaczymy jak wyglądasz… W końcu mnie ściągnęli do siebie z powrotem, ale nie ma co ukrywać, że złożyło się na to wiele okoliczności, między innymi ciążący na klubie zakaz transferowy.

A nie byłeś zaskoczony, że ten sam Ruch nie przedłużył z tobą kontraktu półtora roku temu?

Trochę na pewno. Tak wyszło – Ruch nie złożył mi oferty i tyle. Bardziej było mi przykro, gdy czytałem w prasie, że za przedłużenie umowy żądam czterokrotnej podwyżki, chcę być liderem listy płac w Chorzowie, itd… Co prawda kilka godzin po publikacji artykułu autor zadzwonił do mnie z wyjaśnieniami, ale zupa się wylała. Nasłuchałem się od kibiców, że sufit Babiarzowi na głowę spadł. Nie było to fajne.

Gdyby w Niecieczy nie pracował Piotr Mandrysz, to…? 

Oczywiście osoba trenera, który znał mnie z GKS Tychy była istotna, ale bez wątpienia decydującym czynnikiem okazały się rozmowy z właścicielami klubu. Błyskawicznie osiągnęliśmy porozumienie, ponieważ to bardzo konkretni ludzie, dla których białe jest białe, a czarne jest czarne. Lubię, gdy ktoś w ten sposób stawia sprawę. Kiedy usłyszałem, że za trzy miesiące będzie nowy stadion – wątpiłem. Kiedy przed ostatnimi wakacjami dowiedziałem się, że w planach jest baza treningowa, też nie chciało mi się wierzyć. Dziś jest jedno i drugie, a baza została postawiona w dwa miesiące.

Brak prolongaty kontraktu z Mandryszem musiał być dla ciebie sporym szokiem?

Może lepiej powiedzieć, że zaskoczeniem. Kiedy po sezonie rozjeżdżaliśmy się na urlopy, otrzymaliśmy sygnał, że trener zostaje. Wracamy – jego już nie ma. Na szczęście z Czesławem Michniewiczem współpraca układa się bez zarzutu.

Na Cichą jeszcze wpadasz choćby towarzysko?

Raczej nie. Szatnia za bardzo się zmieniła. Zostało tam kilku znajomych i jeden przyjaciel – Michał Helik. Nawiasem mówiąc bardzo się cieszę, że wrócił po ciężkiej kontuzji do gry.


Ci, którzy cię znają mówią, że masz niesamowicie twardy charakter, a ukształtowało go samo życie…

Pewnie tak, ale nie chcę tego oceniać, ani wracać do przykrych spraw. Na pewno piłka wiele mi pomogła w trudnych sytuacjach. Wychowywałem się w domu z mamą i starszym o trzy lata bratem. Nie dość, że byłem mały, to jeszcze grałem z chłopakami z jego rocznika. Wystarczyło, że któryś wyciągnął rękę i mnie już nie było. Wiele razy też słyszałem, że nie zagram na poziomie ekstraklasy, bo jestem… za mały. Bzdura! Niech każdy chłopak zapamięta, że brak centymetrów niczego nie przekreśla. Pewnie nie każdy może zostać Xavim, ale swoje miejsce i rolę na boisku można znaleźć kształtując inne atuty. O mnie często mówiono brutal, kolekcjoner kartek, ponieważ nadrabiałem wiele niedostatków ostrą grą. Teraz pracuję nad tym, by agresja została, ale brutalność odeszła. 

Nie bolało to wypominanie wzrostu?

Zawsze kontrowałem: A Del Piero to co? Alessandro to mój wielki idol, od dziecka chodziłem w pasiastej koszulce Juventusu z napisem Sony na piersiach i jego numerem na plecach.

A nie bliżej ci do Philippa Lahma?

OK, już wiem o co chodzi. Grałem zazwyczaj jako defensywny pomocnik, ale w Ruchu wpadli na pomysł, by zrobić ze mnie prawego obrońcę. Cały sezon w Młodej Ekstraklasie w ten sposób byłem ustawiany i wyszło nieźle. Kiedy już w dorosłej drużynie wypadł nam ze składu Artur Gieraga trener Jacek Zieliński zapytał czy dam radę? Pewnie, że dam. Na prawej obronie zagrałem między innymi przeciwko Legii i wyszło dobrze. Niedługo potem mieliśmy grać derby z Górnikiem Zabrze i jak na złość wypadł nam dla odmiany lewy obrońca. No to co? Na nowy odcinek rzucono Babiarza. I wtedy ktoś napisał, że Ruch znalazł nowego, uniwersalnego Lahma. Tyle że po meczu z Górnikiem i po tym co pokazałem na lewej stronie, o Lahmie i eksperymentach szybko zapomniano.

Chyba też często ludzie zapominają twojego imienia, myląc cię z Przemysławem Babiarzem, komentatorem TVP?

Zgadza się. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Czy tak trudno zapamiętać czyjeś imię? Przecież nawet nie jesteśmy do siebie podobni. A najciekawsze, że największe problemy mają z tym… sędziowie. Na którymś z ostatnich meczów arbiter podczas przywitania mówi do mnie: witam, Przemek! Potem jeszcze w ten sposób kilka razy, aż się lekko zagotowałem i mówię: mam na imię Bartek. Z innej beczki. Zadzwonił do mnie jakiś człowiek i zaczyna: cześć Przemo, co u ciebie, nie widzieliśmy się cały tydzień, i tak dalej w tym stylu… Pytam o co mu chodzi, a on żebym się nie wygłupiał. Czułem już, że cały purpurowieje, zwłaszcza że w pokoju ze mną był Mateusz Kupczak i rżał ze śmiechu. Byłem wręcz pewien, że kumple mnie wkręcają. Po pół godzinie ten dziennikarz jak się później okazało zadzwonił jeszcze raz i mnie przeprosił. Okazało się, że spotkał się z Przemysławem Babiarzem, wymienił telefonami, a potem mu się wszystko pokręciło…

Lubisz dziennikarzy?

Nie mam z nimi problemu, poza kilkoma dziwnymi sytuacjami, które się zdarzyły. Generalnie cieszę się, gdy ktoś do mnie zadzwoni i chce posłuchać co mam do powiedzenia. Poza tym naprawdę szanuję waszą pracę, że niejednokrotnie stoicie dwie godziny, by zadać kilka pytań. Zdarzało mi się po nieudanym meczu coś prychnąć i pójść do szatni, ale potem zawsze przychodziło opamiętanie i wracałem do dziennikarza.

Pytam nieprzypadkowo, bo w kontekście teścia.

Domyślam się. Ojcem mojej żony jest dziennikarz katowickiego „Sportu” Zbigniew Cieńciała. Kiedy wróciłem z Tych do Ruchu, on akurat w gazecie zajmował się chorzowskim klubem. Od razu mi powiedział, że o tajemnice szatni pytać mnie nie będzie, ale pisać ma zamiar to, co będzie faktycznie widział na boisku. Bez taryfy ulgowej: jak będę źle wyglądał, to trudno, koligacje rodzinne nie pomogą. 

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej