Przejdź do treści
Dogrywka z Bartoszem Rymaniakiem

Polska Ekstraklasa

Dogrywka z Bartoszem Rymaniakiem

Kiedy Bartosza Rymaniaka do Korony sprowadzał trener Marcin Brosz, kibice z Kielc wcale nie byli zachwyceni. Dziś trudno wyobrazić sobie Koronę bez Rymaniaka, a piłkarz po cichu marzy nawet o powołaniu do kadry Polski.

ROZMAWIAŁ JAROMIR KRUK

– Spodziewał się pan przeżycia aż tak fajnej przygody w Kielcach?
– Gdyby nie trener Marcin Brosz, nie byłoby Rymaniaka w Koronie – mówi Rymaniak. – To on mi podał rękę i zapewnił możliwość dalszego rozwoju, bo siedzenie na ławce w wieku 26-27 lat nie było szczytem moich marzeń. W Koronie chciałem się odbudować, choć przyznam szczerze, że na początku, po pierwszych kontaktach w sprawie przenosin, pojawiły się wątpliwości. Funkcjonowały stereotypy, że Korona to klub wciąż wymieniany w gronie kandydatów do spadku z ekstraklasy, mający problemy organizacyjne. Były obawy co do stabilności, ale szybko się przekonałem, że pochopne opinie osób, którą są z dala od Kielc, rozmijają się z rzeczywistością. Mój krok o przejściu do Korony był słuszny i nie mam czego żałować. Zresztą, skoro byłoby tak źle, to tylu dobrych piłkarzy by tu nie trafiało, a naprawdę paru kozaków spotkałem. 

– Denerwowało pana bycie obiektem drwin niektórych dziennikarzy?
– To bywa irytujące, ale jechali ze mną goście, którzy mnie nie znali, nie widzieli. Po spadku Zagłębia Lubin z ekstraklasy znaleziono sobie kozłów ofiarnych w gronie polskich piłkarzy. Nie było nas wielu, a dziennikarze zawsze doczepią się do swoich, nie cudzoziemców, którzy – po tym jak po prostu nie wyjdzie – pójdą sobie gdzie indziej i niczym się nie będą przejmować. W CV ten spadek jest i to mi na każdym kroku wypominano. Momentami moja gra budziła zastrzeżenia, sam to wiedziałem, ale nie do końca zgadzałem się z krytyką. Nieuzasadniona krytyka boli, jednak musiałem dalej robić swoje. Nie mam awersji do dziennikarzy, z większością mam bardzo dobre kontakty, a z tymi, którzy pisali źle na mój temat, nie miałem styczności, ba, nawet nie widziałem ich na oczy. Co tu gadać, w każdym środowisku są lepsi i gorsi ludzie, jedni w porządku, inni nie. Przykre, gdy się z kimś spoufalisz, myślisz, że to twój kolega, a on wyciąga na światło dzienne tematy, których nie powinien. Rozmawiam tylko z godnymi mojego zaufania. 

– Jest pan lepszym piłkarzem niż za czasów gry w Cracovii?
– Zdecydowanie tak. W Koronie mi zaufano, poczułem się pewniej, złapałem luz. Jeden błąd nie sprawia, że trenerzy sadzają mnie na ławce rezerwowych. W Cracovii nie grałem pięć kolejek, a gdy znów dostawałem szansę, wiedziałem, że i tak zaraz znowu wrócę na ławkę. Na pewno też poprawiłem sporo elementów w grze, doszło doświadczenie, postrzegam pewne sprawy inaczej. 

– Wielu zawodników łamie sobie kariery przez brak zaufania szkoleniowców?
-Marcin Brosz mnie nie znał, a z ławki rezerwowych Cracovii wskoczyłem do pierwszej jedenastki Korony. Odpłacałem mu się dobrą postawą, ale nigdy nie zapomnę, że na zakręcie w mojej przygodzie z futbolem postawił na Rymaniaka. Kolejni szkoleniowcy w Kielcach byli przekonani, że nadaję się do ekstraklasy i do zespołu Korony.

– Istniało ryzyko, że nie dogada się pan z Gino Lettierim?
– Lettieriego niektórzy skreślili już przed startem. Początki były ciężkie. Inna mentalność, podejście i to trener musiał się trochę dostosować do zespołu, który z Maciejem Bartoszkiem zrobił świetny rezultat. My byliśmy w szoku, że zwolniono gościa po osiągnięciu sukcesu, do tego doszła nagonka medialna na jego następcę. Z Lettierim można się dogadać, wcale nie przeszliśmy ze skrajności w skrajność. Początkowo treningi były bardzo ciężkie, niektórzy mieli dość, ale gdy przyszedł sezon, trener zszedł z obciążeń. Wszystko w Koronie funkcjonuje prawidłowo, szkoleniowiec ma swoje metody, które – jak widać – się sprawdzają. Pytają mnie często, co odróżnia Lettieriego od innych. Współpracowałem z wieloma trenerami i tak naprawdę diabeł tkwi w szczegółach, detalach. Lettieri ma duże parcie na taktykę i dużo z nami o tych kwestiach rozmawia.


– Atmosferę w szatni Lettieri dostał w schedzie po Bartoszku?
– Trener Bartoszek scalił zespół, zadbał o atmosferę w nim, a Lettieri przede wszystkim chciał zrobić z nas kolektyw na boisku. Atmosfery się nie dostaje, bo kilku zawodników odeszło, a po nagonce w mediach wydawało się, że może być nieciekawie. Doświadczeni piłkarze zaufali Lettieriemu, przypilnowali szatni, a szkoleniowiec pomógł nam na boisku. On sam miał sporo do udowodnienia, bo szydzono z niego tak… jak ze mnie, gdy przychodziłem do Korony. Co typ, który siedział na ławce w Pasach, ma wnieść do innej drużyny ekstraklasy? Losy futbolu są przewrotne, przykładów daleko szukać nie trzeba. Na przykład Kiko Ramireza obrzucano błotem, zakwestionowano jego CV i warsztat, a okazało się, że w Wiśle Kraków wykonał świetną robotę. My nie mieliśmy nic do Lettieriego, gdy przychodził, tylko po prostu czuliśmy się dziwnie po rozstaniu z Bartoszkiem. Nie zdążyliśmy się nacieszyć tym piątym miejscem, a trzeba było wrócić do treningów po krótkiej przerwie, i to z osobą, której nie znaliśmy. Jeden potrzebuje więcej czasu, drugi mniej, a generalnie duch w drużynie Korony nie zginął. Kielce są znane z tego, że w szatni panuje atmosfera na najwyższym poziomie. 

– Na czym polega ten fenomen szatni Korony?
– W pierwszym dniu pobytu w Kielcach, przed podpisaniem kontraktu, spotykałem się z dowodami sympatii. Na korytarzu mijali mnie panowie od boiska, sprzątaczki i każdy mi życzył powodzenia. Takie przyjęcie działa na psychikę piłkarza i jest mu łatwiej. Korona to jedna wielka rodzina, a to wcale nie zdarza się w każdym klubie. 

– Korona to idealne miejsce dla zawodników po przejściach?
– Można się tu odbudować, udowodnić, że nieprzypadkowo znalazłeś się w ekstraklasie. Atmosfera pomaga lepiej wejść w zespół, skupić się na obowiązkach. Korona na boisku nie ma kompleksów i chce pokazywać fajny futbol. Jak równy z równym walczymy z zespołami złożonymi z piłkarzy z lepszym CV, choć z drugiej strony w Koronie też nie brakuje grajków o wielkim potencjale. W ekstraklasie można wygrać z każdym i nie wolno się kogokolwiek bać. Jestem dumny, że w tym sezonie Korona jest tak dobrze postrzegana i widzę ciekawe perspektywy przed zespołem i klubem, który walczy o zerwanie łatki pierwszego spadkowicza, choć chyba już nikt nas tak nie postrzega.

– Europejskie puchary w Kielcach?
– Zespół jest cały czas w budowie, widzimy, jakie mamy problemy kadrowe, i po prostu staramy się uzbierać jak najwięcej punktów do grudnia. Wtedy pomyśli się o ewentualnych wzmocnieniach i celach. Nakręca też nas Puchar Polski. Wystąpiłem w finale na Stadionie Narodowym z Zagłębiem. Parcie na puchar w Kielcach wyszło z tego, że odpaliliśmy w ekstraklasie. Możemy sobie pozwolić, by grać w najmocniejszym zestawieniu spotkania pucharowe. Przez Puchar Polski prowadzi najkrótsza droga do Europy. Skoro stać nas było na zajęcie piątej lokaty w ekstraklasie, to dlaczego nie możemy marzyć o finale na Narodowym. 

– Ekstraklasa jest postrzegana negatywnie przez kibiców z powodu fatalnych wyników klubów w Europie?
– Dużo ludzi się odwróciło przez to od piłki ligowej, lecz nie oceniam jej negatywnie. Właściciele klubów, działacze zaczynają rozumieć, że każdy potrzebuje czasu, by osiągnąć sukces. Nasza ekstraklasa się rozwija, idzie do przodu, ale inne ligi też nie próżnują. Trochę rzeczy na pewno jest do poprawienia, a nieudane lato naszych pucharowiczów w Europie otworzyło wielu ważnym osobom oczy. W przyszłym roku stawiam, że dwa nasze zespoły pograją w grupach w rozgrywkach międzynarodowych.

– Gdy selekcjoner rozsyła powołania do reprezentacji Polski, myśli pan po cichu, kiedy zaproszenie trafi do Rymaniaka?
– Liczę, że trafię na jakąś listę rezerwowych. Damiana Kądziora trzy miesiące temu nikt nie brał pod uwagę w kontekście kadry, a został powołany na mecze z Armenią i Czarnogórą. Chłopak z Górnika Zabrze, niechciany w Cracovii, po tuzinie meczów rozegranych w ekstraklasie został doceniony. Każdy zawodnik mający formę liczy na docenienie, a trener Nawałka pokazuje, że drzwi do drużyny narodowej nie są dla nikogo zamknięte. Może ktoś inny z Korony też otrzyma szansę od selekcjonera. Ja i tak nigdy nie zapomnę jedynego występu w kadrze, bo po to się gra w piłkę, by zaśpiewać hymn i wystąpić w koszulce z orzełkiem. Trener Fornalik dał mi taką okazję i liczę, że zauważy mnie również Adam Nawałka. W piłce wszystko jest możliwe.

– Bardziej się pan widzi na prawej obronie czy na środku?
– Prawa flanka to moje miejsce na boisku, choć czasami trenerzy przesuwają mnie do środka defensywy. W kadrze Łukasz Piszczek jest poza zasięgiem, bo wiele lat gra na najwyższym poziomie. Jest Bartek Bereszyński, który fajnie sobie radził w Legii, pojechał do Włoch i odnalazł się w Sampdorii. Prawy bok obrony mamy bardzo mocno obsadzony, co jednak wcale mnie nie zniechęca, by walczyć o powołanie. 

– Może selekcjoner widział pana akcję w meczu z Cracovią, gdy minął pan czterech zawodników rywala. Rymaniakowi włączył się Leo Messi?
– To zasługa całego zespołu. Wiedziałem, że mam środkowych pomocników na takim poziomie, że mogę sobie pozwolić na takie rajdy. Nawet jeżeli drybling mi nie wyjdzie, koledzy mi pomogą. Pozwolenie od trenera też dostałem i parę razy fajnie wyszło. Gola strzelonego Cracovii też porównywano do trafienia Kuby Błaszczykowskiego z meczu Polski z Ukrainą na Euro 2016. Miłe to, ale zdaję sobie sprawę, że mogę jeszcze sporo skorygować w mojej grze, stać się lepszym zawodnikiem. Wieszam sobie poprzeczkę wysoko, jako obrońca stawiam na pierwszym miejscu, by zespół nie tracił bramek, a przy okazji jak się włączę trzy, cztery razy na mecz do akcji ofensywnej, to jest optymalnie.

– Ma pan w głowie zagraniczny transfer?
– Chciałbym gdzieś wyjechać, zobaczyć trochę świata. Cieszę się, gdy się mnie docenia, i wierzę, że coś fajnego jeszcze w piłce osiągnę. W rodzinnym Gostyniu jestem rozpoznawalny, choć nie przebiję Andrzeja Juskowiaka, króla strzelców igrzysk w Barcelonie 1992. Na olimpiadzie już nie zagram, innych ciekawych przygód nie wolno wykluczać. Tata zna Andrzeja osobiście, angażował się w turnieje jego imienia w Gostyniu. Jusko działa w telewizji, na innych płaszczyznach i mniej więcej kojarzy, kim jestem. Nawet mnie nie krytykuje i albo stara się omijać moje nazwisko, albo mówi pozytywnie. 


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W OSTATNIM (43/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej