Przejdź do treści
Dogrywka z Jakubem Słowikiem

Polska Ekstraklasa

Dogrywka z Jakubem Słowikiem

W lipcu zdecydował się na wyjazd z Polski, a kierunek pierwszego zagranicznego transferu wybrał oryginalny, bo dalekowschodni. Jakub Słowik jest podstawowym bramkarzem i jedynym Europejczykiem w drużynie Vegalta Sendai.

ROZMAWIAŁ KONRAD WITKOWSKI


Jak do tego doszło, że znalazł się pan przeszło osiem tysięcy kilometrów od Polski?
W letnim oknie transferowym pojawiły się oferty z kilku różnych krajów. Żadna z nich nie była jednak tak konkretna, jak ta z Japonii – przyznaje Słowik. – Dało się odczuć, że Japończykom zależy na transferze. Kluby dogadały się szybko, ja w sprawie kontraktu indywidualnego również. We Wrocławiu czułem się bardzo dobrze, więc decyzja o wyjeździe nie była łatwa. Postanowiłem jednak spróbować, bo to ciekawy kierunek i jest okazja zobaczyć coś na drugim końcu świata.

Po bardzo udanym starcie sezonu w wykonaniu Śląska nie pojawiła się myśl: jednak mogłem zostać?
Całe życie polega na podejmowaniu decyzji. Otrzymałem interesującą ofertę, z której postanowiłem skorzystać. Bardzo cieszę się, że drużyna przeżywa dobry czas, przecież jeszcze niedawno byłem z tymi chłopakami w jednej szatni. Po zakończeniu sezonu, w grudniu, chciałbym odwiedzić Wrocław. Nie jestem już zawodnikiem Śląska, ale czuję się jego kibicem.

Rodzina towarzyszy panu w Japonii?
Przez pierwszy miesiąc trwało załatwianie takich spraw, jak dom czy samochód, ale kiedy wszystko było już ogarnięte, to rodzina do mnie dołączyła.

Mieliście obawy przed przeprowadzką do tak dalekiego kraju?
Pojawiły się jakieś, kiedy zacząłem szukać informacji o Sendai. Osiem lat temu w tej okolicy miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi oraz tsunami. Ogromna tragedia, gigantyczne szkody. To było jedno z największych trzęsień ziemi w dziejach Japonii. Wszystko działo się stosunkowo niedawno, jestem pod wrażeniem, jak szybko zdołano odbudować miasto, poradzić sobie z tym dramatem. Trzęsienia ziemi nadal występują na tym obszarze, ale na szczęście nie tak silne. Kilka już przeżyłem. Raz na dwa-trzy tygodnie da się odczuć niewielkie wstrząsy.

Jak czujecie się w nowym miejscu?
Bardzo dobrze. Japończycy dbają o nasze samopoczucie: klub służy nam pomocą praktycznie w każdej sprawie. Zależy im na tym, żebym nie miał żadnych zmartwień i mógł skupić się wyłącznie na piłce. Mamy też sąsiada, Amerykanina mieszkającego w Japonii od 25 lat, do którego zawsze możemy się zwrócić. Bariera językowa jest, ponieważ nie wszyscy Japończycy mówią po angielsku. Radzimy sobie z tym. Podczas negocjacji transferowych, ważnym punktem w umowie było dla mnie zapewnienie polskiego tłumacza. Mamy małe dziecko, wszystkiego nie da się przewidzieć, zatem musieliśmy mieć gwarancję sprawnej komunikacji. Pomaga nam więc Karolina, która co prawda mieszka w Tokio, ale mamy kontakt telefoniczny, natomiast w razie potrzeby przyjeżdża do nas. Na co dzień w klubie mam tłumacza anglojęzycznego, który również jest do dyspozycji.

Szybko odnalazł się pan w specyficznej japońskiej kulturze?
Cały czas się do niej przystosowuję. Pod względem kulturowym Japonia znacznie różni się od Europy. Japończycy generalnie służą pomocą, ale nie wszyscy są tutaj otwarci na innych ludzi. Staramy się poznawać kraj, więc kiedy mamy trochę wolnego czasu, jeździmy całą rodziną na wycieczki. Byliśmy już na przykład w Tokio i na Matsushimie, planujemy polecieć do Osaki. Japonia to bardzo ciekawe miejsce, jest tu co zwiedzać.

Zna się pan z Krzysztofem Kamińskim, innym polskim bramkarzem występującym w lidze japońskiej?
W Polsce kilka razy graliśmy przeciwko sobie. Zresztą w Japonii też już rywalizowaliśmy, dla mnie był to mecz szczególny, bo pierwszy rozegrany przed własną publicznością. Wtedy zamieniliśmy kilka zdań. Rozmawiałem z Krzyśkiem jeszcze przed transferem, polecał grę i życie w Japonii. Teraz planujemy spotkać się już poza boiskiem, razem z rodzinami.

Doświadczył pan kultu pracy panującego w Japonii?
Jak najbardziej. Widać to zwłaszcza w Tokio, gdzie w godzinach szczytu nie da się wetknąć szpilki do metra. Trenujemy często, zdarza się, że zostajemy w klubie dłużej. Nie mam z tym problemu, bo też lubię pracować. Tędy jest droga do bycia coraz lepszym.

Pod względem ogólnej organizacji japoński futbol bardzo różni się od polskiego?
Generalnie jest podobnie, chociaż kilka różnic można wskazać. Na przykład na mecze wyjazdowe latamy bądź przemieszczamy się szybką koleją Shinkansen, co bardzo skraca czas podróży. Przy zespole pracuje znacznie więcej ludzi niż w Polsce: sztab szkoleniowy tworzy kilkanaście osób, do tego dochodzą kitmani i tłumacze. Wszystkie nasze zajęcia rejestrują kamery – jeżeli trener ma jakieś uwagi lub chce za coś pochwalić, to zaprasza do siebie i pokazuje nagranie.

Jakim klubem jest Vegalta Sendai?
Nie jest to szczególnie duży klub, panuje w nim wręcz rodzinna atmosfera. Widziałem film o wspomnianych wydarzeniach z 2011 roku. Wtedy ludzie, którzy stracili bliskich i cały życiowy dobytek, po raz pierwszy po tragedii spotkali się na stadionie. Wspólne cierpienie ich połączyło, a tę jedność czuć także dzisiaj. Mieszkańcy bardzo utożsamiają się z klubem, wręcz nim oddychają. Potrafią latać na mecze na drugi koniec Japonii. Bardzo szanują piłkarzy: kiedy podpisałem kontrakt, dostałem od kibiców pełno wiadomości z podziękowaniami, że przyjechałem i będę reprezentować barwy Vegalty. Charakterystyczna jest obecność na trybunach całych rodzin, przychodzą babcia, dziadek, mama, tata oraz dzieci. Nawet na naszych treningach pojawia się po kilkadziesiąt, czasami kilkaset osób. Ciekawe, że zwykle mają prezenty dla zawodników – ciastka, owoce, jakieś własnoręcznie wykonane drobiazgi. Japońscy kibice potrafią żywiołowo dopingować, ale są przy tym bardzo spokojni. Śmiejemy się, że tutaj największym przewinieniem jest rzucenie butelki na murawę.

Niektóre japońskie kluby pozyskują podstarzałe gwiazdy europejskiej piłki, ale w kadrze pana zespołu brakuje głośnych nazwisk.
Najbardziej znanym zawodnikiem jest pochodzący z Mozambiku obrońca Simao, który z Panathinaikosem grał nawet w Lidze Mistrzów. Wielu naszych piłkarzy ma silną pozycję na lokalnym rynku, niektórzy występowali w reprezentacji Japonii. Vegalta nie należy do finansowych potentatów, ale jest klubem stabilnym i dobrze poukładanym.

Rozgrywki ligowe stoją na wyższym poziomie niż Ekstraklasa?
Uważam, że tak. Jeszcze przed przyjazdem tutaj zacząłem oglądać J1League i szybko przekonałem się, że to liga niedoceniana w Polsce. Niewiele wiemy o tych rozgrywkach. Piłkarze grający tutaj są lepiej wyszkoleni technicznie niż ci, którzy występują w klubach Ekstraklasy. Tempo gry jest szybsze. Czołowe drużyny, jak Kashima Antlers, Kawasaki Frontale czy Yokohama Marinos, potrafią tak grać na jeden kontakt, że trudno nadążyć z obracaniem głowy. W każdym klubie – niezależnie, czy z topu, czy z dołu tabeli – gra kilku bardzo dobrych zawodników, takich robiących różnicę. W lidze japońskiej jest wielu Brazylijczyków, którzy wnoszą sporo jakości do rozgrywek. Sprowadzany tutaj obcokrajowiec musi być lepszy niż Japończyk.

W nowym klubie pojawił się pan w lipcu, czyli w pełni japońskiego sezonu. Trudno było wejść do drużyny w takim momencie?
Zaczynałem przygotowania ze Śląskiem, kiedy pojawiła się propozycja z Vegalty. Gdy trwały rozmowy transferowe, byłem oszczędzany przez trenerów, żeby nie przytrafiła mi się kontuzja. Drużyna wyjeżdżała na obóz, a ja poleciałem na testy do Japonii. Dopiero po 15 lipca mogłem zostać zgłoszony do rozgrywek, więc miałem trzy tygodnie na aklimatyzację i poznanie zespołu. W trakcie sezonu drużyna miała już pewne nawyki, do których musiałem się dostosować.

Największy sukces w historii Vegalty to wicemistrzostwo Japonii w 2012 roku. W tym sezonie już wam to nie grozi, zatem o co gracie?
Mieliśmy spore oczekiwania co do krajowego pucharu, ponieważ jego zwycięzca kwalifikuje się do Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Chcieliśmy zagrać w finale zaplanowanym na 1 stycznia, ale niestety odpadliśmy z drugoligowym rywalem. W lidze celujemy w środek stawki. Tabela jest bardzo spłaszczona, miejsca 9-15 dzieli ledwie kilka punktów różnicy. Trudne mecze przed nami, ale wierzę, że osiągniemy cel. Do końca sezonu pozostały dwa miesiące. 



WYWIAD UKAZAŁA SIĘ W OSTATNIM (41/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej