Przejdź do treści
Dogrywka z Martinem Konczkowskim, obrońcą Ruchu Chorzów

Polska Ekstraklasa

Dogrywka z Martinem Konczkowskim, obrońcą Ruchu Chorzów

Jak grał Ruch Chorzów w ostatnich tygodniach, każdy widział. Jeśli o którymś z Niebieskich można było mówić pozytywnie, na pewno byli to Jarosław Niezgoda oraz urodzony i wychowany na Śląsku Martin Konczkowski: – Zawodnicy spoza Śląska podpytują o gwarę. Starają się łapać za słówka, chcą nauczyć się czegoś nowego. Nie ma mowy o żadnym wyśmiewaniu, odbiór gwary jest pozytywny. Dobrym przykładem będzie tu Michał Efir, jemu sposób mówienia Ślązaków bardzo się podobał, wręcz lubił słuchać dyskusji toczonych czystą gwarą. Patryk Lipski również stara się naśladować, ale u chłopaków z innej części Polski od razu można wyczuć po akcencie, że to nie jest to samo – mówi prawy obrońca Ruchu.


Steeven Langil odsunięty od pierwszej drużyny Legii Warszawa – KLIKNIJ!

Rozmawiał Przemysław PAWLAK

– Wiesz jaki bilans ma Ruch w 2016 roku?
– Na pewno bardzo słaby, być może nawet najgorszy w porównaniu do wszystkich pozostałych zespołów ekstraklasy.

– W trzydziestu trzech meczach: siedem zwycięstw, sześć remisów, aż dwadzieścia porażek. Masz rację, to najgorszy bilans ze wszystkich drużyn ekstraklasy.
– Fatalnie.

– Nikt nie przegrał tylu meczów, nikt nie zdobył tak małej liczby punktów. Skąd to się wzięło?
– W zeszłym sezonie udało się nam dostać do górnej ósemki, więc porażki bolały, nie oznaczały jednak, że widmo spadku zajrzy nam w oczy. W rozgrywkach 2016-17 już takiego komfortu nie ma, dlatego czarna seria, która nam się przytrafiła, zepchnęła zespół nawet na ostatnie miejsce w tabeli. Inna sprawa, że oprócz tego nieszczęsnego 0:5 z Lechem Poznań, w przypadku pozostałych porażek zabrakło nam trochę szczęścia, mecze mogły skończyć się innymi wynikiami.

– Szczęścia może zabraknąć raz czy dwa, tu mowa o 20 przegranych spotkaniach, mało tego – liczba straconych bramek to 60, blisko dwa gole na mecz. Bilans to straszny i nie jest tylko kwestią braku szczęścia.
– Akurat chodziło mi tylko o kilka ostatnich meczów, z wyłączeniem Lecha i zwycięstwa z Górnikiem Łęczna. Rzeczywiście, liczba straconych goli jest bardzo duża, ale nie umiem wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Gdyby było inaczej, szybko powiedziałbym kolegom, trenerowi i problem byłby rozwiązany. Gra Ruchu wyglądała źle, mamy masę rzeczy do poprawy jeśli chodzi o zespołowe bronienie się przed atakami przeciwnika.

– W letnim oknie transferowym kadra niebieskich zmieniła się poważnie, odeszło kilku doświadczonych zawodników. Trener Waldemar Fornalik odważnie sięga po młodych piłkarzy, tylko czy udźwignęli oni ciężar odpowiedzialności za wynik?
– Właściwie w każdym okresie transferowym przynajmniej jeden ważny zawodnik jest nam zabierany. To z kolei oznacza, że trzeba od nowa budować automatyzmy na boisku. Latem z Ruchem pożegnali się Matus Putnocky i Mariusz Stępiński, wszyscy wiedzą jaką wartość stanowili dla drużyny. Po takich zmianach małe są szanse, że wszystko od razu zatrybi. A kiedy pojawia się druga, trzecia porażka z rzędu, do gry wchodzi presja, robi się coraz trudniej.

– Być może młodzi zawodnicy Ruchu nie są w stanie jej udźwignąć, bo brakuje im doświadczenia.

– Na pewno łatwiej wejść do ligi, zagrać dwa, trzy dobre mecze, kiedy oczekiwania wobec ciebie nie są wysokie. Dopiero później pojawia się presja, ludzie zaczynają uważnie ci się przyglądać. Profesjonalni piłkarze muszą być na to przygotowani, gdyż nie zawsze jest tak, że wszystko będzie przebiegało po naszej myśli, po prostu trzeba pokazać charakter. Wiem o czym mówię, ponieważ to nie jest tak, że przed meczem nie przeżywam stresu. Wręcz przeciwnie, często denerwuję się. Potrafię jednak sobie z tym radzić, każdy musi znaleźć swój własny sposób, mnie wycisza muzyka – przeróżna, od klubowej po disco polo. Generalnie dwie, trzy godziny przed meczem staram się jak najmniej o nim myśleć, nie chcę się koncentrować tylko na grze. Człowiek nie jest w stanie przez tyle godzin utrzymać maksymalnego skupienia, więc ten szczyt koncentracji musi pojawić się tuż przed pierwszym gwizdkiem.

– Sytuacja finansowa klubu może mieć wpływ na formę zawodników, nie możecie skupić się tylko na futbolu?
– To nie jest problem. Każdy zna sytuację Ruchu, decydując się na przeprowadzkę do Chorzowa, zawodnicy mają świadomość na co się piszą. W trakcie meczów wyjmujemy ten temat z głów, czas na rozmowę o finansach jest w tygodniu, wtedy najbardziej doświadczeni koledzy są w kontakcie z władzami Ruchu. Krótko mówiąc – pieniądze w tym momencie nie są najważniejsze. Tym bardziej że aktualnie klub nie ma w stosunku do zawodników zbyt dużych zaległości.


– Akurat do ciebie nie można mieć największych pretensji, grasz dobrze, jeszcze nie miałeś takiego sezonu, w którym znajdowałbyś się w czołówce asystentów, a w sezonie 2016-17 masz na koncie pięć asyst.
– Nie jestem do końca zadowolony, stać mnie na więcej. Zresztą, nigdy nie powiem, iż jestem z siebie w stu procentach zadowolony, gdyż wychodzę z założenia, że zawsze może być lepiej. O sytuacji Ruchu rozmawialiśmy przed chwilą, więc to nie jest tak, że mnie ona nie dotyczy, nawet jeśli udało mi się zaliczyć kilka asyst. Po prostu staram się wykonywać pracę, która do mnie należy, bez względu na to, czy będzie o mojej osobie cicho lub głośno, czy ktoś napisze na mój temat artykuł lub nie. Zwłaszcza że nie lubię pchać się przed kamerę, co prawda staram się nie odmawiać, niemniej udzielanie wywiadów to nie moja bajka, nie przepadam za tym podobnie jak Filip Starzyński. Mam konto na Twitterze, ale rzadko udzielam się w mediach społecznościowych. A wiadomo, że są zawodnicy, którzy akurat lubią, kiedy wokół nich jest zamieszanie, kiedy dziennikarze się nimi interesują.

– Nazwiska.
– Kilka spokojnie bym znalazł, ale zostawię je dla siebie.

– Wyczytałem, że na treningach mocno przykładasz się do dośrodkowań.
– Konkretnie to po treningach. Wiadomo, że czasem w trakcie meczu pomoże szczęście, wrzutkę przetnie kolega z drużyny i zdobędzie bramkę. Tyle że w moich dwóch pierwszych sezonach na poziomie ekstraklasy nawet zbieg okoliczności nie był w stanie pomóc, ponieważ dośrodkowania zatrzymywały się na pierwszym przeciwniku. Mówiąc wprost, wyglądało to słabo. Postanowiłem jednak, że to zmienię, zacząłem mocno nad tym pracować. Od dwóch lat niemal po każdym treningu zostaję dłużej i kilka czy kilkanaście dośrodkowań wykonuję.

– To była tylko twoja inicjatywa?

– Tak. Po treningach wielu zawodników zostaje dłużej. Jedni idą na siłownię, drudzy ćwiczą uderzenia z rzutów wolnych, ja postawiłem na centry, a pomagał mi Michał Helik, który chciał oddawać strzały głową z dośrodkowań. Trwało to kilka miesięcy, aż do kontuzji Michała, natomiast wokół nas zaczęło pojawiać się coraz więcej zawodników, chcących wykańczać podania. Doszli choćby Eduards Visnakovs, Pepe Ćwielong, Jarek Niezgoda, Michał Koj, Miłosz Przybecki z kolei zabrał się ze mną za dośrodkowania. Fajnie się grupa rozrosła.

– Co konkretnie, w porównaniu z początkami w ekstraklasie, zmieniłeś przy centrach?
– Staram się przed zagraniem piłki obrać konkretny punkt w polu karnym i tam posłać piłkę, pamiętam, żeby podnieść głowę i sprawdzić jak są ustawieni czy jak nabiegają na piłkę partnerzy. Może proste, niemniej wcześniej, muszę się do tego przyznać, wrzucałem piłkę w szesnastkę byle ją po prostu wrzucić.

– Starsi koledzy z Ruchu udzielali ci rad ŕ propos dośrodkowań? Może Marek Zieńczuk, który w biegu potrafił świetnie zacentrować?

– Koledzy podpowiadali, podobnie jak sztab szkoleniowy, pierwsze wskazówki przekazywał mi jeszcze trener Jan Kocian. Marcin Malinowski podczas któregoś sparingu powiedział mi: zobacz, tyle się nabiegasz przy tej linii, żeby dorzucić piłkę, tyle cię to kosztuje wysiłku, i kiedy już dochodzisz do tego momentu, sam wszystko psujesz. Z kolei Marek Zieńczuk, który miał świetnie ułożoną stopę i podglądałem jego technikę dośrodkowań radził, abym najpierw skupił się na precyzji. Ja chciałem z miejsca grać nie tylko dokładnie, ale też mocno, kąśliwie. Tymczasem Marek tłumaczył, że potrzeba spokoju, najpierw precyzja, potem dokładasz siłę i tak dalej. Nie da się od razu wykonać dośrodkowania na bardzo wysokim poziomie, nie da się wszystkiego zrobić naraz, a już na pewno nie będzie wtedy mowy o powtarzalności.

– Chorzów staje się dla ciebie za ciasny?
– Nie uważam tak. Nie myślę o żadnej przeprowadzce, zresztą w sytuacji w tabeli, w której znalazł się Ruch, byłoby to niestosowne. Teraz na głowie mam wyjście zespołu z tego małego kryzysu.

– Małego?
– Delikatnie mówiąc.

– W każdym razie, nie masz poczucia, że nadszedł czas, aby wykonać kolejny krok w karierze, pograć z innymi piłkarzami, zmierzyć się z większą presją ze strony kibiców i mediów?
– Ale ja w Chorzowie czuję się naprawdę dobrze, mieszkam około 8 kilometrów od miasta, w Rudzie Śląskiej, mam tu rodzinę, znajomych, przyjaciół. Na siłę nie chcę tego zmieniać, tym bardziej że nie doszły do mnie sygnały, że ktoś mnie obserwuje. Z reprezentacji Polski też nie (śmiech).

– Swoją drogą, obecność na trybunach podczas meczu Ruchu selekcjonera Adama Nawałki wywołuje w tobie dodatkowe emocje, czy przechodzisz nad tym do porządku dziennego?
– Nie robi to na mnie większego wrażenia, nie myślę o tym przed spotkaniem czy już w jego trakcie. Przecież w dzisiejszych czasach trener wcale nie musi być na stadionie, aby mieć wiedzę czy dobrze zagrałeś. A skoro tak, musiałbym stresować się właściwie przed każdym spotkaniem. Inna sprawa, że są piłkarze, na których obecność selekcjonera wpływa mobilizująco, ale też tacy, którym plączą się od razu nogi.

– Wracając do tematu transferu, może zmiana klubu pozwoliłaby ci się rozwinąć pod względem piłkarskim?
– Może tak, ale z drugiej strony – mógłbym mieć problemy z aklimatyzacją, z dostosowaniem się do treningów, drużyny, a to prowadziłoby do tego, że mógłbym nie grać. Wtedy ciężko mówić o kroku naprzód, raczej o cofaniu się w rozwoju. Ja już taki młody nie jestem, niemniej w wieku dwudziestu trzech lat podstawą robienia postępu jest przede wszystkim regularna gra.

– Pracujesz nad postępem indywidualnie, poza wspomnianymi dośrodkowaniami?
– Siłownia to mój konik. Chodzę poćwiczyć we własnym zakresie. Sporo czytam o tym temacie. Trenera personalnego nie mam, raczej czytając poradniki staram się wybrać to, co będzie dla piłkarza najlepsze – wiadomo, kopiąc futbolówkę nie możesz wyglądać jak kulturysta. Nie możesz mieć dużych mięśni, żeby dynamika nagle nie zaczęła spadać, za to powinieneś posiadać dużo siły. W Ruchu pracuje doskonały fachowiec od przygotowania fizycznego Leszek Dyja, byłem u niego kilkanaście razy na dodatkowych zajęciach, zapamiętałem ćwiczenia, które mi zalecał. I według wskazówek trenera staram się pracować sam.

 


Wywiad ukazał się w ostatnim numerze Tygodnika „Piłka Nożna” (29 listopada)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej