Przejdź do treści
Dogrywka z Martyną Pajączek. „Pierwsza liga nie jest niechcianym dzieckiem”

Polska 1 Liga

Dogrywka z Martyną Pajączek. „Pierwsza liga nie jest niechcianym dzieckiem”

Prezes Miedzi Legnica, prezes pierwszej ligi piłkarskiej, wreszcie od niedawna pierwsza kobieta w historii w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Niejeden chłop na schwał mógłby tylu obowiązków nie udźwignąć. Martyna Pajączek plany dla rozrywek pierwszoligowych ma szerokie, bo nie dotyczy tylko kontraktu na piłkę z jednym z producentów, którą zespoły z tego poziomu rozgrywek zagrają z dużym prawdopodobieństwem w przyszłym sezonie.



Liga Europy: Ajax Amsterdam rywalem Legii Warszawa w 1/16 finału! – KLIKNIJ!

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW PAWLAK

– Ile razy pani usłyszała, że kobieta do piłki nie nadaje się?
– Nie operuję tak dużymi liczbami – uśmiecha się Martyna Pajączek. – A tak na poważnie, nikt mi tego nigdy nie powiedział. Za plecami pewnie ludzie coś gadają. Taki stereotyp funkcjonuje, mam się tym przejmować? Zazwyczaj jak ktoś coś robi, komuś się to nie podoba i opowiada różne historie… Zostałam wybrana na prezesa Pierwszej Ligi Piłkarskiej przez 17 kolegów, więc chyba uważają, że się nadaję. Mnie się z kolegami pracuje dobrze, a nawet sympatycznie.

– Na przykład Michał Probierz ma przesąd, że kobieta przekraczająca próg szatni przed meczem przynosi pecha. Pani jest prezesem klubu, więc…
– Szatnia nie jest optymalnym miejscem dla prezesa, powinna być zarezerwowana dla zawodników i sztabu szkoleniowego, no chyba że zostałabym zaproszona. I tak samo nie sądzę, że gabinet prezesa jest właściwym miejscem dla piłkarzy, chyba że ich zaproszę. Trzymajmy się określonego porządku. Ja lubię logikę. Szatnia służy do przebierania się, a nie do prowadzenia rozmów motywacyjnych przez prezesa. Nie jestem osobą impulsywną, zanim podejmę decyzję, muszę ją spokojnie przemyśleć, dlatego jeden z moich ulubionych zwrotów brzmi: daj mi chwilę.

– Jest pani pierwszą kobietą w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej.

– Ktoś musiał… Władza to przede wszystkim odpowiedzialność. Muszę podejmować trudne decyzje. Dlatego to nie jest tak, że siedzę sobie na tronie… Przede wszystkim to są obowiązki i dużo pracy. Jeżeli czegoś się podejmuję, najpierw zastanawiam się czy mam w ogóle na to ochotę i czy sobie poradzę. A skoro jestem tu gdzie jestem, oznacza to, że uważam, iż mogę pomóc. Czy Miedzi Legnica, czy pierwszej lidze, czy PZPN. W zeszłej kadencji prezesa Zbigniewa Bońka należałam do Komisji Rewizyjnej. Byłam zadowolona z tej pracy, niemniej wydawało mi się, że zarząd byłby dla mnie lepszym miejscem. Jestem osobą myślącą do przodu, kreatywną, chcącą coś zmienić lub wymyślić, a nie taką, która patrzy wstecz, kontroluje, liczy czy wszystko było dobrze. Gdybym więc miała przekonanie, że w zarządzie PZPN będę dla samego bycia, że koledzy nie pozwolą mi nic zrobić, w ogóle bym się za taką pracę nie brała.

– Nie patrzą na panią z przymrużeniem oka? Środowisko piłkarskie kojarzy się głównie z mężczyznami.

– Nie wiem, jak byłoby, gdybym była facetem, bo nie mam porównania. Jest po prostu normalnie. Jak mam dobry pomysł, staram się go realizować z klubami. Na przykład niedługo, mam nadzieję, że jeszcze w grudniu, ruszy serwis internetowy poświęcony pierwszej lidze. Strona ma szeroko pokazywać czym jest pierwsza liga, co oferuje, co zawiera, plus będą w niej zawarte treści sportowe poświęcone rozgrywkom. Chodzi o osiągnięcie efektu, w którym człowiek kompletnie nie mający pojęcia o naszych rozgrywkach, wchodzi na 1liga.org, może dowiedzieć się wszystkiego i na koniec jeszcze pomyśli: ale to fajne. I dopiero w innym miejscu w sieci zorientuje się, że to jednak nie jest najwyższy szczebel rozgrywek w Polsce.


– Strona ma mieć charakter czysto sportowy czy też korporacyjny?
– Przede wszystkim chcemy pokazywać, co udało nam się zrobić na poziomie pierwszej ligi. Nie będzie to więc tylko strona wizytówkowa, korporacyjna. Na to potrzeba czasu, nawet kilku lat. Będzie to możliwe dopiero w momencie, w którym pierwszoligowy kontent będzie na tyle popularny, że inne media będą szeroko go przedstawiać. Teraz łańcuszek wygląda tak: najpierw klub musi coś zrobić, potem to musi zacząć działać, następnie dziennikarze muszą się tym zainteresować i dopiero wtedy machina rusza. Rzecz w tym, że media nie wszystkim wartym uwagi na poziomie pierwszej ligi mogą się interesować, bo żeby wyłapać ciekawe rzeczy trzeba dobrze znać temat. Dopóki tego nie zmienimy, nasz serwis musi mieć też część informacyjną. To wszystkim pomoże.

– Zbigniew Boniek to osoba trudna we współpracy? Jedni mówią, że zaufanych ludzi traktuje wręcz z ojcowską troską, drudzy – że rządzi twardą ręką i nie znosi sprzeciwu.
– Nie da się zarządzać dużą organizacją bez wizji. Jeśli nie masz pomysłu, a potem siły, żeby go bronić, nie będziesz dobrym prezesem. Bo właśnie te cechy odróżniają zwykłego pracownika od menedżera. Nie można więc wymagać od ludzi zarządzających, że wszystkie zgłaszane pomysły znajdą akceptację, że będzie się spełniać czyjeś marzenia. Będąc prezesem federacji piłkarskiej, interesariusze liczeni są w tysiącach i każdy ma jakiś problem czy ideę, wyobraża pan sobie, że ulega się wszystkim? Mnie się dobrze pracuje z osobami, które mają swoje zdanie, zwłaszcza że w większości przypadków można znaleźć poziom do porozumienia. Prezes musi być konsekwentny, a Boniek jest przy tym wymagający, czym wymusza wysoki poziom dyskusji. Jak masz pomysł, musi mieć on ręce i nogi. I nie oczekuję, że wszystkie moje marzenia zostaną spełnione, oczekuję, że wspólne znajdziemy najlepsze rozwiązanie.

– Udało się jednak, tuż przed październikowymi wyborami w PZPN, wywalczyć wsparcie finansowe dla klubów pierwszej ligi. Chodzi o 7,5 miliona złotych, 2,5 w tym sezonie, 5 w kolejnym. Rozumiem, że miała pani w tym spory udział.
– Ze związkiem pracujemy nad różnymi projektami wspólnymi. Staramy się wskazać obszary, w których federacja byłaby nam w stanie pomóc. Nie ma tu żadnych określonych zasad, że tyle możemy dostać, a tyle na pewno nie dostaniemy. PLP nie jest organizacją ze stuletnią tradycją, natomiast na pewno możemy czerpać z doświadczeń naszych odpowiedników w innych krajach. Dlatego część rzeczy służących rozwojowi ligi i klubów wciąż wymyślamy na bieżąco i staramy się nimi zainteresować PZPN. Takie rozmowy z federacją prowadzimy od kilku lat, to nie jest tak, że nagle coś się zmieniło. Przecież po drodze był Pro Junior System, miliony z PZPN za promowanie młodzieżowców i wychowanków w trzech ligach centralnych. Część naszych postulatów dotyczy zmian w przepisach, część wsparcia finansowego.

– Może pani potwierdzić, że chodzi o 7,5 miliona złotych?

– Nie mogę, bo nie wiem tego dokładnie. Żeby dostać pieniądze, musimy zrobić projekt, potem mieć umowę i warunki dystrybucji środków. W zależności od tego co my będziemy w stanie zaproponować i co federacja nam, zamknie się to w jakiejś kwocie. Generalnie to nie wygląda tak, że PZPN da pieniądze klubom pierwszej ligi i niech one robią sobie z nimi, co chcą, tylko jeśli da – to na konkretny cel, z którego będziemy musieli się rozliczyć. Są pewne intencje, aby była to mniej więcej kwota, o której pan wspomniał. Na dobrym pomyśle można jechać do określonego momentu, ale żeby rozwinąć skrzydła, potrzebne jest wsparcie finansowe, inwestycja. Każda organizacja się z tym zmaga. Kluby pierwszej ligi są właśnie w tym momencie. Możemy swoimi sposobami zwiększać przychody, niemniej potrzebujemy dofinansowania, żeby rosnąć szybciej. Staramy się przekonać PZPN, że nasze priorytety są też priorytetami związku.

– Jeden z prezesów klubów pierwszoligowych na portalu pilkanozna.pl powiedział, że wsparcie od PZPN to jest dla niego kontrakt jednego zawodnika w pierwszym sezonie, a w drugim – dwóch. Ta kasa pójdzie po prostu na przejedzenie?

– Są zadania, które należą do klubów, są należące do PLP, a jeszcze inne do PZPN. Jako PLP napisaliśmy strategię rozwoju pierwszej ligi. Zawarte są w niej konkretne punkty, które chcemy zrealizować w kolejnych latach. Z częścią jesteśmy w stanie poradzić sobie sami, do pozostałej części potrzebujemy wsparcia partnerów lub federacji. I wcale nie chodzi tylko o pieniądze. Bo tak naprawdę PLP miałaby duże kłopoty w niektórych projektach, gdyby nie fakt, że partnerem jest PZPN. Niech przykładem będzie serwis internetowy, trzeba zbudować stronę, redakcję, ktoś to wszystko musi ogarnąć, a na to potrzebne są pieniądze. Skąd kluby pierwszej ligi mają wziąć na to środki? I w tym miejscu pojawia się federacja.

Wielki problem Grzegorza Krychowiaka. Szatnia PSG przeciwko Polakowi! – KLIKNIJ!

– Co jeszcze znajduje się w strategii rozwoju rozgrywek?

– Mamy fajnego partnera medialnego, którym jest Polsat. Transmisje robione są kilkoma kamerami, w jakości HD. Ciągle jednak możemy tę współpracę wykorzystać lepiej. Bo dlaczego bramek z pierwszej ligi nie można byłoby obejrzeć w internecie zaraz po meczu? Tylko tu powstają pytania, czy ciężar takiego serwisu wziąłby na siebie Polsat, czy my mamy to robić we własnym zakresie. W każdym razie to jest jeden z projektów do przeprowadzenia w przyszłości. Bo na razie najważniejszym jest na ten moment, aby potencjalny klient mógł znaleźć w sieci miejsce, w którym będzie mógł się z produktem dobrze zapoznać. Chodzi o stworzenie elementów centralnej komunikacji i marketingu. Mamy na uwadze również pracę w samych klubach, wiadomo – jedne są mocniej rozwinięte, drugie trochę słabiej, więc rolą tych będących na dalszym etapie jest pomoc w rozwoju słabszym. Nie finansowa rzecz jasna, tylko na zasadzie know-how. Dlatego często spotykamy się w gronie pierwszoligowym, rozmawiamy, wymieniamy doświadczenia. Wcześniej tego nie było. Bo po co ja mam tracić czas na rozwiązanie jakiegoś problemu w Miedzi, zamiast robić coś innego ważnego dla klubu, skoro kolega z innego klubu miał już ten kłopot i doskonale wie jak go rozwiązać.

– To wszystko?
– Nie. W tym sezonie skupiamy się na zadaniach wizerunkowych i marketingowych, też na komunikacji wewnętrznej. Szkolimy rzeczników, od stycznia zaczniemy szkolenia dla pierwszoligowców w temacie tworzenia lokalnych klubów biznesu. Tak naprawdę kluby z tego poziomu rozgrywek odgrywają ważną rolę w regionach i właśnie z lokalnych firm są w stanie pozyskać najwięcej pieniędzy. Wiem co mówię, Miedź w klubie biznesu ma ponad 120 firm, GKS Katowice blisko 100. To są konkretne pieniądze w pierwszoligowych realiach. W kolejnym roku tematem przewodnim będzie szkolenie. Pierwszoligowe kluby, znów wrócę do tej lokalności, są ważne, jako te największe, dla tych z sąsiednich małych miejscowości. To do nas trafia z nich najzdolniejsza młodzież, trenerzy podpatrują jak pracuje się na wyższym w danym regionie poziomie i tak dalej.

– Szkolenie zawsze brzmi pięknie, tylko pieniądze na ten cel nie wszyscy są w stanie znaleźć. Nie tylko w pierwszej lidze.
– Dlatego trzeba rozmawiać, szukać. Może PZPN będzie skłonny do rozmów, do wsparcia finansowego w tym zakresie, może sponsorzy zainteresują się tym tematem. Normalna praca do wykonania.

– Na razie to od kilku lat pierwsza liga nie ma sponsora tytularnego. O rozmowach czasem coś słychać, konkretów jednak wciąż brak.

– Po kolei. Najpierw w obrębie pierwszej ligi musieliśmy zacząć rozmawiać, spotykać się, krótko mówiąc – po prostu tę ligę polubić. Dzięki wymianie poglądów, doświadczeń wiele tematów nabrało tempa. Fajna jest też rywalizacja między klubami i nie chodzi tylko o boisko. Jedni robią coś dobrze, zaraz drudzy nie chcą być gorsi. To się pozytywnie nakręca. Najpierw więc ligę trzeba było zbudować mentalnie, następnie ją posprzątać. Te dwa etapy mamy zamknięte. Teraz czas na kolejny – budowanie nowego. Także w kwestii sponsorów. Ile dałby pan za możliwość zostania sponsorem tytularnym pierwszej ligi?

– Skoro ekstraklasa dostaje 8 milionów złotych od Lotto, a w bonusach może dostać kolejne 2 miliony, to pewnie pierwszą ligę trzeba szacować na poziomie około 2-3 milionów.

– Sprzedane! Ale na poważnie, takie pieniądze byłyby bardzo przyjemne, niemniej proszę mi wierzyć, że ja doskonale wiem, ile ewentualny sponsor będzie w stanie zaoferować pierwszej lidze, więc temat kasy nie jest w tym momencie jedynym aspektem. Z przykładowego miliona każdy klub dostanie mniej niż 60 tysięcy złotych. Żeby spokojnie grać na tym poziomie rozgrywek, budżet musi wynosić przynajmniej 4 miliony, jeżeli ma pan ochotę na fajny marketing 5, jeżeli na szkolenie młodzieży 6, więc w gruncie rzeczy nie mówimy tu o pieniądzach, które diametralnie odmienią sytuację finansową klubów. Dlatego w rozmowach z potencjalnymi sponsorami ważniejsze są dla mnie inne kwestie. Ja chcę pracować z partnerem, który będzie od nas wymagał i będzie wymagał od siebie. Nie chodzi mi o firmę, która powie: zapłaciliśmy, tu jest kasa, jesteśmy sponsorem i nie zawracajcie nam głowy. Natomiast jeśli sponsor do obsługi kontraktu z pierwszą ligą zatrudnia agencję, to ja wiem, że ta agencja będzie naciskała na nas, abyśmy wywiązali się ze świadczeń, a to z kolei zagwarantuje szybszy rozwój. Sponsor centralny po prostu to na nas wymusi, udrożni komunikację, produkt będzie wyglądał coraz lepiej, także w kamerze. I to byłoby coś, co w przyszłym sezonie pozwoliłoby nam na duży skok, jeśli takiego sponsora jednak nie znajdziemy, czeka nas… harmonijny rozwój. Natomiast po dobrze przepracowanych latach poprzednich wiem, że jesteśmy w stanie ten tygrysi skok wykonać już teraz. Kluby pierwszoligowe są gotowe do obsługi poważnego kontraktu. Rozmawiajmy jednak realnie. Fajnie, że pyta pan o sponsora i fajnie, że on kiedyś zapewne będzie, niemniej dziś bardziej on interesuje działy marketingu poszczególnych klubów, niż działy finansowe.

– Czy pierwsza liga to wiarygodny partner? Ponad rok temu pytałem o to samo Michała Listkiewicza, wówczas był prezesem PLP, powołując się na przypadek Widzewa Łódź, który nie dograł sezonu do końca. Listkiewicz zapewniał, że nic takiego się już nie powtórzy, a niedługo potem mieliśmy sprawę upadku Dolcanu Ząbki…

– Akurat sprawa Dolcanu była specyficzna, bo tam w poważne kłopoty wpadł właściciel klubu, więc trudno, żeby to nie rzutowało na działalność sportową.

– Wciąż jednak nie jest to poważne, bo jaką pewność może mieć potencjalny sponsor, że liga w ogóle dojedzie do końca w pełnym składzie.

– No dobrze, ale jeśli z ekstraklasy spada do nas klub z poważnymi kłopotami finansowymi, to co wtedy? Wie pan, ja naprawdę z dużą
przyjemnością obserwuje jak pierwsza liga idzie do przodu. Pamiętam jacy ludzie przyjeżdżali na spotkania pięć lat temu, jakie tematy dominowały i wiem, jak to wygląda obecnie. Wiadomo jaka jest kondycja finansowa polskich klubów piłkarskich, wbrew logice – te pierwszoligowe są dość zdrowe.

– Ponoć padła nawet deklaracja, że w kolejnym rozdaniu jest szansa, że prawa do ekstraklasy i zaplecza zostaną sprzedane razem.

– Ze wspólną sprzedażą praw mediowych to jest tak, że my najpierw musimy coś zbudować, mieć mocny produkt, żeby zacząć się zastanawiać jak i z kim prawa dystrybuować. Zresztą to samo dotyczy pozyskiwania sponsorów. Nasze cele na najbliższe półtora roku są bardziej przyziemne, jesteśmy na etapie pracy u podstaw. Ale OK, dyskusja trwa. I nawet fakt, że nasz kontrakt kończy się za 1,5 roku, a ekstraklasy za 2,5 nie musi być kłopotem. Z mojego punktu widzenia problem jest gdzie indziej – ile ekstraklasa może nam zaoferować z całego tortu? Pięć procent? To ja nie chcę tak. Dlatego wspomniałam o tym budowaniu produktu, bo pierwsza liga musi urosnąć, żeby móc zawalczyć o coś większego. Nie chcę, żeby pierwsza liga była niechcianym, podrzuconym dzieckiem. Chcemy zbudować mocny produkt, maksymalizować na to szanse, abyśmy byli wartościowym partnerem do rozmów

– Tylko czy te pięć procent to i tak nie będzie więcej, gdybyście prawa sprzedawali sami?

– Spotykamy się z Ekstraklasą, rozmawiamy. I budujemy własny produkt. Na przykład na meczach transmitowanych przez Polsat reklamy wyświetlane są na bandach LED. Tak jak w ekstraklasie, z tą różnicą, że tam kluby mogą sobie pozwolić na ich wynajem, czy nawet kupno takiego sprzętu, a u nas w gruncie rzeczy nie ma go nikt, bo klubów pierwszoligowych na to nie stać. Tylko czy to oznacza, że mamy się poddawać? Znaleźliśmy firmę, która przywiezie na własny koszt bandy, rozstawi je, dostanie czas na bandach w trakcie transmisji, który sobie sprzeda i jeszcze na tej całej operacji zarobi. A my mamy bandy LED plus czas na wyświetlanie reklam lokalnych sponsorów, którym taka ekspozycja przypada do gustu i za chwilę w innym klubie też chcą to zrobić. Tak się tworzy dźwignię, mechanizm, który uruchamia ciąg zdarzeń z czasem pozwalający zarabiać pieniądze. A skoro bandy LED przyciągają biznes lokalny, to teraz uczmy pierwszoligowców jak tworzyć kluby biznesu…

– Co może jeszcze pomóc w rozwoju pierwszej ligi?
– Na razie to tylko sfera marzeń, ale… Obecnie sytuacja wygląda tak, że o awans walczą cztery zespoły, a przed spadkiem broni się dziesięć. To nie jest dobry wydźwięk, więc chciałabym odwrócić te proporcje. Jak? Tu znów potrzebna będzie nam współpraca z ekstraklasą. Jeśli zdecyduje się ona powiększyć ligę do 18 zespołów, my też możemy na tym skorzystać. Z ekstraklasy 18-zespołowej spadną na pewno dwa zespoły, może jednak miejsce 16. również będzie miejscem spadkowym bądź barażowym. Dla nas to oznacza, że trzecie miejsce w tabeli też będzie miało dużą wartość. A gdybyśmy zrobili wewnętrzną dogrywkę między zespołami z lokat przykładowo 3-6, jak na przykład funkcjonuje to w angielskiej Championship? Mamy dodatkowe emocje, większą frekwencję i odwracamy sytuację – już nie dziesięć zespołów walczy o utrzymanie, ale dziesięć walczy o awans do ekstraklasy, bo szóste miejsce daje grę w fazie play-off. Musi się coś dziać!

– I chcecie to zrobić?
– A dlaczego nie?

– Kiedy?
– Poprzednie kwestie, o których rozmawialiśmy w dużej mierze zależą od nas, tu PLP nie ma na nic wpływu. Pierwszy ruch należy do ekstraklasy, jeśli powiększy ligę, wtedy my możemy rozmawiać o systemie spadków i awansów. Tak czy inaczej, to wszystko pokazuje, że nam jako pierwszej lidze zwiększył się komfort, możemy myśleć o strategii, a nie jak na przykład kluby drugoligowe – walczyć tylko o przetrwanie i nie mieć na nic więcej czasu. Wiem co mówię, kiedy Andrzej Dadełło przejmował Miedź, grała właśnie na tym poziomie. Teraz możemy się zastanawiać, czy sprzedawać prawa mediowe z ekstraklasą, czy jeszcze na to za wcześnie, a kilka lat temu kto w ogóle chciał kupić prawa do pierwszej ligi? Dziś chcemy, żeby w kolejnej umowie był zapis o transmisji trzech meczów, nie dwóch.

– Rozmawiacie już o nowym kontrakcie telewizyjnym?

– Nasze stanowisko jest jasne. Chcielibyśmy mieć trzy mecze w telewizji na żywo. Zwłaszcza że mamy coraz więcej fajnych stadionów, nawet u beniaminków – awansowały Stal Mielec i Wisła Puławy, mające bardzo dobre obiekty. Dojrzeliśmy do tego, żeby transmisji było więcej. Polsat zyskałby sympatyczny kontent z oglądalnością niewiele mniejszą od ekstraklasy, za to za zdecydowanie mniejsze pieniądze, zyskaliby też sponsorzy. Win-win. Jest jeszcze kwestia magazynu, według danych średnia oglądalność skoczyła z 20 do 70 tysięcy, więc czemu tego nie wykorzystać? To kosmiczny wzrost. Dlatego zróbmy studio, jakąś wymianę poglądów dotyczących rozgrywek. Pół roku temu nie było sensu robić studia przy tej oglądalności, ale teraz widać, że ludzi pierwsza liga bardziej interesuje, więc należy klientowi dać większy komfort jej śledzenia.

– Jest pani zadowolona z pieniędzy, które zarabiają kluby pierwszoligowe na sprzedaży praw mediowych?

– Po pierwszym roku współpracy z Polsatem oglądalność pierwszej ligi wzrosła o 100 procent i zbliża się do poziomu ekstraklasy. Średnio wynosi 70 tysięcy widzów na mecz, w ekstraklasie jest około 100 tysięcy, może trochę więcej. A w najlepszych meczach oglądalność potrafi osiągnąć nawet 150 tysięcy, często w spotkaniach z udziałem śląskich drużyn, widać, że w tym regionie piłka jest bardzo popularna. W związku z czym oczekiwałabym, że pierwsza liga nie żyje poza systemem, podlegamy tym samym prawom co rynek polski i europejski. A na tych rynkach wartość praw mediowych, w różnym stopniu, rośnie. Natomiast jeśli partner medialny zgodzi się na transmisję trzech meczów, na magazyn ze studiem, będziemy aktywnie współpracować w zakresie pokazywania bramek w internecie, no to ten wzrost kontraktu wcale nie musi od razu sięgnąć stu procent… Nie apelujemy o rzeczy nierozsądne, będące poza zasięgiem. My jesteśmy na etapie budowania narzędzi, które umożliwią zarabianie, a nie tylko na etapie zarabiania. Na to potrzeba kilku lat. Wiele już zrobiliśmy w pierwszoligowych klubach i wciąż wiele jest do zrobienia. Ale to akurat dobrze, że mamy perspektywy rozwoju. A raz rozpoczętego procesu nie da się już odwrócić.



Wywiad ukazał się w ostatnim numerze tygodnika „Piłka Nożna” (13 grudnia)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska 1 Liga

Wyjątkowy sparing Wisły Kraków. Zagra z bardzo popularnym klubem

Z okazji świętowania 120-lecia istnienia klubu Wisła Kraków rozegra mecz towarzyski z klubem, o którym od pewnego czasu jest bardzo głośno.

2025.10.05 Krakow
Pilka nozna , Betclic I liga , sezon 2025/26
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.10.05 Krakow
Football , Polish league, second level , 2025/2026 season
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Angel Rodado, Frederico Duarte
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Śląsk rozstał się z niewypałem. Kontrakt rozwiązany

Besar Halimi nie jest już piłkarzem Śląska Wrocław. Kontrakt 31-letniego Kosowianina został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.09.13 Wroclaw
pilka nozna Betclic 1.Liga sezon 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
N/z Besar Halimi
Foto Gleb Soboliev / PressFocus

2025.09.13 Wroclaw
Football - Polish Second division season 2025/2026
Slask Wroclaw - Puszcza Niepolomice
Besar Halimi
Credit: Gleb Soboliev / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu

Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.

Kilian Ludewig si Joao Pedro Santos Lameira in meciul dintre Otelul Galati si Petrolul Ploiesti, contand pentru Superliga Superbet, desfasurat pe Stadionul Otelul din Galati, duminica 13 iulie 2025. Bucuresti *** Kilian Ludewig and Joao Pedro Santos Lameira in the match between Otelul Galati and Petrolul Ploiesti, Superliga Superbet, played at Otelul Stadium in Galati, Sunday, July 13, 2025 Bucharest Copyright: xRazvanxPasarica/SPORTxPICTURESx
2025.07.13 Galacz
pilka nozna , liga rumunska
Otelul Galati - Petrolul Ploiesti
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

OFICJALNIE: Skrzydłowy odchodzi z Górnika

Hiszpański skrzydłowy opuścił polski klub. Kontrakt z 20-latkiem został rozwiązany za porozumieniem stron.

2025.12.07 Leczna Pilka nozna Betclic 1. Liga sezon 2025/2026 Gornik Leczna - Ruch Chorzow

N/z Solo Traore

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2025.12.07 Leczna Football Polish first league - second level 2025/26 season Gornik Leczna - Ruch Chorzow

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Polska 1 Liga

Pomocnik wrócił do Polski. Trafił do Górnika

Pomocnik z rocznika 2002 wrócił do Polski. Zagra w 1. Lidze.

2025.04.22 Kolobrzeg
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
N/z Jakub Myszor
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2025.04.22 Kolobrzeg
Football Polish First League season 2024/2025
Kotwica Kolobrzeg - Ruch Chorzow
Jakub Myszor
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej