Przejdź do treści
Dogrywka z Ojrzyńskim: Nie ma miejsca dla nierobów, nie chcę się z nimi użerać

Polska Ekstraklasa

Dogrywka z Ojrzyńskim: Nie ma miejsca dla nierobów, nie chcę się z nimi użerać

Solidna marka? Chyba tak. W końcu nie musi długo czekać na oferty pracy. Zapracował na swoje nazwisko, co nie znaczy, że opinie, które można usłyszeć na jego temat są wyłącznie pozytywne. Ale takie na pewno przeważają.

Przed Leszkiem Ojrzyńskim ogrom pracy przy Roosevelta (foto: Ł.Skwiot)

Oficjalnie: Maciej Korzym piłkarzem Górnika Zabrze – KLIKNIJ!

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW PAWLAK

– Jest pan człowiekiem trudnym we współpracy?
– Nienawidzę oszustwa i lenistwa. Oszuści i lenie mają ze mną problem – mówi Ojrzyński. – Przychodząc do klubu na coś się umawiam i z zarządem czy dyrektorem sportowym, i z zawodnikami. Po to na początku ustalamy sobie ramy współpracy, żeby każdy jasno znał swoje kompetencje i żeby potem się ich trzymać. A nie w połowie sezonu nagle zmieniać cele postawione przede mną czy przed zespołem. Albo działać komuś za plecami.

– Co konkretnie ma pan na myśli?
– No na przykład transfery za moimi plecami, grzebanie w zespole. Między trenerem a zarządem klubu czy dyrektorem sportowym powinien mieć miejsce dialog. I często na początku ma, a potem to już różnie bywa. Nie mówię tylko o Ekstraklasie, bo również mam na myśli kluby z niższych lig, w których pracowałem. Dla jasności – nie wszystkie. Różne rzeczy się jednak zdarzają. No bo czy to jest normalne, że przykładowo na dzień dobry stawiamy sprawę jasno, zespół ma się utrzymać w lidze, to jest najważniejsze, temu wszystko podporządkowujemy, a po kilku miesiącach nagle cel się zmienia i ktoś mi mówi, że jednak teraz to gramy o awans. To niepoważne.

– Powiedział pan także o lenistwie, rozumiem, że chodzi głównie o piłkarzy.
– Przede wszystkim. Trener nie może świadomie tolerować zawodników, którzy wzbraniają się przed pracą i na przykład udają kontuzje. Liczy się pasja do pracy. Praca zawsze się obroni. Ja dużo wymagam od siebie i dużo wymagam od zawodników. Ma być ciężki trening. Nie ma miejsca dla nierobów, nie chcę się z nimi użerać. Komu to nie pasuje, kto próbuje się migać, ten zazwyczaj musi się rozstać z moim zespołem. Piłkarze często mówią, że lubią treningi z piłką, że wszystkie ćwiczenia chcieliby wykonywać z piłką. Ja mam inne spojrzenie, ćwiczenia z piłką jak najbardziej tak, ale nie wyłącznie. Pewne rzeczy trzeba wypracować bez piłki, niektóre ćwiczenia trzeba wykonać na czas. Z piłką trening jest po prostu łatwiejszy, lżejszy, a trener nie ma nad wszystkim kontroli. Wyniki badań drużyn, które prowadziłem jasno pokazują, że moje metody to dobry kierunek. Nie znaczy to, że inne są złym, ale ja mam po prostu swoje.

– Jakie metody mają zawodnicy, żeby obijać się na treningach?
– Przeróżne, ale nie będę wchodził w szczegóły, żeby nikomu niczego nie ułatwiać. W każdym razie trener musi być i obserwatorem i mieć dobry słuch, żeby czasem dotarło do niego, co mówią za plecami. Musi umieć rozpoznać, który zawodnik chce pracować, szanuje to, że jest w Ekstraklasie, a który ma do tego luźniejsze podejście. Czasem wystarczy spojrzeć piłkarzowi w oczy, żeby wiedzieć z kim ma się do czynienia. Mówię serio. Nie twierdzę, że jestem nieomylny, bo zdarzyło się kilku zawodników, których potencjału nie doceniłem, a w nowych klubach grali dobrze. Tyle że większość tych, z których rezygnowałem ja, a nie na przykład z różnych względów klub, na boiska Ekstraklasy już nie wróciła.

– Można jednak usłyszeć głosy, że wyciska pan zespoły jak cytrynę. Przez pewien czas piłkarze wchodzą na wysoki poziom przygotowania fizycznego, ale już pana następca zastaje zgliszcza. Prawda to?
– Dla mnie to bzdura. Słyszał pan opinię, a konkretnie, którzy zawodnicy łapali kontuzję? W Koronie tak było? W Podbeskidziu faktycznie jest jakiś problem, ale nie wynika on z moich metod. Nie chcę jednak oceniać z czego wynika… Słucham, ilu zawodników się rozsypało? Nie ma kogo wymienić. Ja nie zostawiam po sobie trupów. Proszę mi wierzyć, był mecz w Podbeskidziu, w którym cały zespół przebiegł łącznie 130 kilometrów. To nie świadczy raczej o przeciążeniu.

– Skoro wspomniał pan o Podbeskidziu, podobno nie miał pan czasu na rozmowę o drużynie z prezesem klubu Wojciechem Boreckim. Przez kilka miesięcy…

– Kolejna bzdura totalna. Nigdy bym sobie na to nie pozwolił. W końcu to był mój pracodawca. Codziennie byłem w klubie od ósmej rano do osiemnastej popołudniu. Siedziba klubu znajduję się w hotelu w Bielsku-Białej, zresztą jest to hotel, którego właścicielem jest prezes Borecki. Często nie spotykaliśmy się, to fakt, ale nie mam przekonania, że z mojej winy. Ja przed nikim nie uciekam, mam swoje zdanie i nie boję się go wygłaszać. Proszę zwrócić uwagę, o ile się nie mylę żaden trener nie prowadził Podbeskidzia na poziomie Ekstraklasy dłużej niż ja. Tak samo było w Koronie. Pod tym względem nikt ze mną nie wygrał.

– W obu tych klubach dziękowano jednak panu za współpracę.
– Kiedy przychodziłem do Bielska-Białej zespół był na ostatnim miejscu w tabeli, a udało się nam zakończyć sezon na dziesiątym. Nawet prezes Borecki mówił, że dla niego to jest mistrzostwo Polski. W rzeczywistości, gdybyśmy ułożyli tabelę Ekstraklasy od momentu mojego przyjścia do Podbeskidzia do zakończenia wspomnianego sezonu, okaże się, że ten zespół zajął w niej trzecie miejsce. Potem drużyna się jednak zmieniła. Straciliśmy dwóch bardzo ważnych graczy – Błażeja Telichowskiego i Dariusza Łatkę, czyli podstawowego środkowego obrońcę i podstawowego defensywnego pomocnika. Klub nie osiągnął z nimi porozumienia, ja w to nie wnikałem, bo to nie była moja rola. W każdym razie traciliśmy łatwo bramki, czasem wręcz w śmieszny sposób, a mimo tego do trzydziestej kolejki graliśmy o awans do górnej ósemki. I straciliśmy szansę właśnie w ostatniej serii spotkań rundy zasadniczej, w meczu z przyszłym mistrzem Polski. W Koronie z kolei też był moment, że noszono nas na rękach, mnie i chłopaków z drużyny, a ostatecznie wszystko skończyło się niezbyt wesoło. Taki trenerski los.

– Przynajmniej w Podbeskidziu płacili, bo…

– … to prawda, pod tym względem było wręcz wzorowo. Wszystko na czas i tyle ile było umówione. Na pewno za to należy się prezesowi Boreckiemu szacunek.

– Zmierzałem do tego, że to chyba jedyny klub stabilny finansowo, w którym pan pracował – w niższych ligach, ale i w Ekstraklasie, bo była Korona, a jest Górnik Zabrze… W sumie to zdążył się pan zahartować.
– Tak, jestem zahartowany. Ale też nie mam prawa narzekać, bo doskonale zdaję sobie sprawę z liczby trenerów, którzy chcieliby być na moim miejscu. Może nie pracuje w najbogatszych klubach, ale jestem w Ekstraklasie, na najwyższym w Polsce poziomie i dla mnie to jest duże osiągnięcie. Co by nie mówić, w Górniku Zabrze też nie ma eldorado. To nie jest klub, do którego przychodzisz i mówisz: bierzemy najlepszych gości w kraju i robimy wynik. Tu to ja będę musiał dostosować swoją koncepcję do zawodników, a nie odwrotnie. Nie mam z tym problemu, już takie doświadczenie posiadam.

– Ale napastnik to by się panu chyba przydał.
– A Hiszpanie to nie zdobyli mistrzostwa Europy grając bez napastnika?

– Nie żartujmy.
– Twierdzę tylko, że można sobie poradzić bez napastnika. W Podbeskidziu też tak ułożyliśmy grę, że najwięcej strzelali Damian Chmiel i Maciek Iwański. W Koronie ciężar zdobywania bramek rozłożony był na kilku zawodników. Ale dobrze, sprowadzenie napastnika do Górnika to był cel numer jeden na ostatnie dni sierpnia, czyli do zamknięcia okna transferowego (już wiadomo, że zawodnikiem Górnika został Maciej Korzym, do zespołu dołączyli także Michał Janota oraz Aleksander Kwiek – przyp. red.). Mieliśmy kilka ciekawych opcji, braliśmy pod uwagę Holendra, Serba, Szwajcara, tyle że na koniec ich oczekiwania finansowe były za wysokie.

– Zbyt długo pan z Górnikiem jeszcze nie pracuje, ale może udało się panu zdiagnozować już jakieś problemy? Przypadkowo po pięciu kolejkach Górnik tabeli nie zamykał.
– Na pewno zespół ma problem z grą obronną, ale nie jest to wielkie odkrycie, bo stracił sporo bramek. Kiedy jednak zajmujesz ostatnie miejsce w tabeli siłą rzeczy masz zachwianą pewność siebie. Dlatego trzeba chłopaków postawić na nogi pod względem mentalnym. Bo potencjał piłkarski w tym zespole jest naprawdę duży.

– Kiedyś w wywiadzie dla „PN” opowiadał pan, że trener musi sobie radzić w różnych sytuacjach. Na przykład na obolałą nogę idealne jest… przyłożenie prezerwatywy wypełnionej wodą. W Górniku takich metod chyba nie będzie musiał pan stosować.
– Nie, tu jest jednak Ekstraklasa, to zupełnie inny poziom organizacji. Faktycznie jednak okład z prezerwatywy z wodą jest skuteczny, to doświadczenie wyniesione z niższych lig. W różnych klubach pracowałem i z różnymi problemami trzeba było sobie radzić. Głównie chodziło jednak o brak pieniędzy, na przykład na właściwą odnowę po meczu. W jednym klubie nie mieliśmy nawet na co dzień masażysty, przychodził facet z doskoku. Ale udało się zrobić awans. Co ważne jednak, pod względem szkoleniowym wyglądało to też nieźle. Pracując w niższych ligach prowadziłem w sumie bodaj siedmiu zawodników, którzy potem zagrali w reprezentacji Polski. Między innymi Sławka Peszkę, Adriana Mierzejewskiego, Roberta Lewandowskiego czy Konrada Gołosia. Zresztą Maciek Gajos, który teraz puka do drzwi kadry Adama Nawałki też zaczynał u mnie w Rakowie Częstochowa. Od razu było widać, że ma papiery na granie, choć na początku był mocno przestraszony występami z seniorami. W niższych ligach trener musi być wszystkim. To dobra szkoła, także życiowa, bo były chwile, kiedy trzeba było sprzedać samochód, żeby normalnie żyć albo trzeba było pożyczać pieniądze po ludziach.

– Nie było presji ze strony rodziny, żeby pan zajął się jakąś inną pracą? W ogóle sam pan się nad tym nie zastanawiał?
– Nigdy nie zamierzałem zostawić piłki nożnej. Chociaż rodzice namawiali mnie, żebym na stałe pracował w szkole, bo mogę być również nauczycielem wychowania fizycznego. Ja jednak zawsze chciałem trenować. Kiedyś założyłem sobie, że chce zbudować dom pod Warszawą. Akurat miałem działkę, chciałem się ożenić, więc za cel postawiłem sobie: zbudować dla rodziny dom, zapewnić jej bezpieczeństwo. I żeby temat doprowadzić do końca, pracowałem… w pięciu miejscach naraz. Byłem nauczycielem wychowania fizycznego, sprzedawałem sprzęt medyczny, pracowałem przy okazji jako agent ubezpieczeniowy, prowadziłem rezerwy klubu z Łomianek i za pięćset złotych miesięcznie trenowałem trampkarzy Legii Warszawa. I ten dom zbudowałem. I nadal trenowałem. Inna sprawa, że dom stoi od pewnie dziesięciu lat, a ja w nim mieszkałem w sumie ze trzy. Trener żyje na walizkach.

– A kiedy pan zakotwiczy w jakimś silniejszym klubie? Bo ma pan już wyrobioną solidną markę, nie musi pan długo czekać na oferty pracy.
– Mojej marki nie będę sam oceniał. Jak ktoś chce, może spojrzeć w statystyki. Natomiast teraz trafiłem do klubu wielkiego i taka jest prawda. Owszem, Górnik zmaga się ze swoimi problemami, ale nikt mu nie odbierze czternastu tytułów mistrza Polski, wspaniałej karty zapisanej w europejskich pucharach, rzeszy kibiców, którzy zaraz powinni wypełnić nowy stadion. Górnik to jest właśnie marka, chcę pomóc ją odbudować.

Cały wywiad ukazał się w najnowszym tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej