Zapowiedzi braku urlopów i obowiązkowych treningów w parku okazały się całkowitą prawdą. Piłkarze Czarnych Koszul trenują tak intensywnie i w takich warunkach, że grupa raz po raz się uszczupla.
I o dziwo nie jest to ściemnianie i robienie wszystkiego, żeby odpuścić sobie konieczność biegania z Jarosławem Bako, a prawda wynikająca z obciążeń i nieumiejętnego prowadzenia zajęć. Jan Chmura, wybitny specjalista w dziedzinie medycyny sportowej i fizjolog jest w szoku, że w profesjonalnym klubie można stosować podobne praktyki.
– Szokiem jest dla mnie wysyłanie piłkarzy do biegania po tartanie. Żaden odpowiedzialny trener na świecie nie pozwoli graczom truchtać na takim podłożu! Czy w piłkę nożną gramy na tartanie? Nie, gramy na boiskach trawiastych i taki przeskok doprowadza do wielu przeciążeń. To prosta droga do kontuzji – mówi Chmura.
W środę do biegania zgłosiło się tylko 11 piłkarzy, bo reszta ze spuchniętymi kolanami i podobnymi kontuzjami musiała odpocząć od truchtu. Nie oznacza to jednak, że kontuzjowani są całkowicie wyłączeni z treningów. Niezdolni do biegania uczęszczają na zajęcia na siłowni.
Piękne zakończenie zabawy w futbol przez prezesa Wojciechowskiego. Nie można oprzeć się wrażeniu, że wszystko to robione jest z pełną premedytacją. Taki odwet za słabą grę i brak mistrzostwa Polski…
pka, Piłka Nożna źródło: własne / Przegląd Sportowy
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.