Po świetnym meczu, pełnym zwrotów akcji dreszczowcu, Valencia CF pokonała na swoim boisku Athletic Bilbao 3:2. Losy spotkania rozstrzygnęły się w samej końcówce, a Los Che zapewnili sobie zwycięstwo rzutem na taśmę.
To było naprawdę dobre spotkanie. Athletic w końcu zaczął przypominać nieco ten zespół, którego grą emocjonowała się w poprzednim sezonie cała Europa. Już w 19. minucie gola dającego prowadzenie Baskom zdobył były napastnik Valencii Aritz Aduriz.
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat i po zaledwie kilku minutach dopięli swego. Borja Ekiza zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia nie zawahał się z podyktowaniem karnego. Do piłki podszedł Roberto Soldado i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Nietoperze nie cieszyli się zbyt długo z remisu. Minęło kilka chwil, a Aduriz po raz drugi wpakował piłkę do siatki gospodarzy. Co ciekawe, Athletic zdobył gola zaledwie minutę po tym, jak sędzia podjął fatalną decyzję o nie podyktowaniu karnego za ewidentne zagranie ręką jednego z piłkarzy Valencii. Sprawiedliwości stało się zadość?
Jeśli już mowa o kiepskich decyzjach arbitra, to nie można przemilczeć tego co zrobił w 71. minucie, kiedy to nie odgwizdał faulu na Soldado w polu karnym. Powtórki telewizyjne pokazały, że Alberto Undiano Mallenco pomylił się okrutnie.
Arbiter nie zawahał się na szczęście z wyrzuceniem z boiska Andera Herrery za kopnięcie rywala bez piłki. Jak się okazało, był to punkt zwrotny spotkania. Valencia poczuła krew i rozpoczęła szaloną pogoń. Pogoń, która zakończyła się sukcesem. W 88. minucie do remisu doprowadził Tino Costa, a kilkadziesiąt sekund później świetnym strzałem głową popisał się Nelson Valdez i Estadio Mestalla oszalało.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.