Druga połowa zmieniła wszystko. Arsenal gromi Atleti
Arsenal i Atleetico Madryt stanęły naprzeciw siebie w jednym z najciekawszych spotkań 3. kolejki Ligi Mistrzów. Pierwsza połowa nie porwała kibiców, ale po przerwie na boisku wydarzyło się coś, czego mało kto się spodziewał.
Pierwsza połowa spotkania była bardzo wyrównana. Obie drużyny miały swoje okazje, choć brakowało skuteczności i błysku, którego oczekiwano po takim hicie. Najbliżej wpisania się na listę strzelców był Gabriel Martinelli, który co prawda trafił do siatki, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę.
Arsenal z każdą minutą coraz bardziej się rozkręcał. Po rykoszecie po strzale Eberechiego Eze piłka odbiła się od poprzeczki, a kilka minut później Jan Oblak obronił sytuację sam na sam. Atlético również miało swoją wielką szansę – po fatalnym wyjściu Davida Rayi piłka omal nie wpadła do pustej bramki, mijając słupek o centymetry.
Do przerwy kibice mogli czuć pewien niedosyt – mecz był twardy, wyrównany, ale bez wielkich emocji. Po zmianie stron jednak wszystko się zmieniło.
Tuż po przerwie Atleti ponownie obiło poprzeczkę – tym razem po potężnym uderzeniu z dystansu Juliana Alvareza. Chwilę później padł pierwszy gol: w 57. minucie Gabriel wykorzystał idealne dośrodkowanie Declana Rice’a z rzutu wolnego i głową otworzył wynik.
Kanonierzy ruszyli po kolejne trafienia. Po fantastycznej akcji indywidualnej Lewisa-Skelly’ego, który minął kilku rywali i podał do Martinellego, Brazylijczyk cudownym, technicznym strzałem pokonał Oblaka, podwyższając prowadzenie.
Minutę później Viktor Gyökeres dołożył kolejną bramkę z bliskiej odległości, a w końcówce ten sam zawodnik wykorzystał zamieszanie w polu karnym, ustalając wynik spotkania.
Druga połowa była prawdziwym pokazem siły londyńczyków – Arsenal był nie do zatrzymania. Atlético Madryt nie potrafiło się przeciwstawić ofensywnej machinie Mikel Artety i poniosło drugą porażkę w Lidze Mistrzów z angielskim klubem – wcześniej przegrali z Liverpoolem.
Dla Arsenalu to trzeci mecz i trzecie zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach, przy imponującym bilansie 8:0.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.