Aż 120 minut gry i rzutów karnych potrzeba było, by wyłonić zwycięzcę rewanżowego meczu II rundy eliminacji LM pomiędzy Ferencvarosem a Partizani Tirana. Drużyna Michała Nalepy odpadła z walki o fazę grupową Champions League.
W meczu rozegranym przed tygodniem w Tiranie padł remis (1:1). Dlatego kwestia awansu do kolejnej rundy miała wyjaśnić się w środę. Tym razem jednak Michał Nalepa zasiadł na ławce rezerwowych.
Jego koledzy już po kwadransie prowadzili 1:0. Pierwszą bramkę w środowym meczu zdobył po strzale z rzutu karnego Zoltan Gera. Do końcówki premierowej części spotkania gospodarze mieli przewagę, ale efektów próżno było szukać. Kolejny gol padł pięć minut przed przerwą. Było to trafienie piękne, problem tylko w tym, że samobójcze. Oliver Husing – chcąc wybić piłkę – wcelował wprost w okienko własnej bramki.
Po zmianie stron trener Ferencvarosu szybko dokonał dwóch zmian, a po kolejnych 20 minutach także trzeciej. Nalepy jednak na boisku nie zobaczyliśmy. Podobnie zresztą jak rozstrzygającej bramki. Sędzia zmuszony był więc zarządzić dogrywkę, a następnie rzuty karne. Węgrzy mylili się aż trzy razy, natomiast Albańczycy tylko raz. W III rundzie ekipa Partizani zagra z Red Bullem Salzburg.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.