Łukasz Skorupski w Empoli FC zbiera bardzo dobre noty, ale we wtorek odpoczywał. Jego zespół natomiast po porażce z Ceseną pożegnał się z rozgrywkami o Puchar Włoch.
Łukasz Skorupski obserwował z ławki porażkę swojej drużyny
Azzurri rozpoczęli zmagania od meczu 1/32 finału z Vicenzą. Empoli jeszcze w sierpniu bez problemu pokonało rywala (2:0) po dwóch golach Massimo Maccarone. We wtorek podopieczni Giovanneigo Martusciello podejmowali na Stadio Carlo Castellani kolejną ekipę z Serie B – Cesenę.
Pierwszy gol padł dopiero po godzinie z okładem. Niespodziewanie to goście wyszli na prowadzenie po uderzeniu głową Giuseppe Panico. Piłkarz ten – nomen omen – paniki w zespole Empoli nie wywołał. Już po kilku minutach było 1:1, gdy do siatki trafił doświadczony Alberto Gilardino. Co ciekawe, był to dopiero pierwszy gol mistrza świata z 2006 roku dla Azzurrich.
To jednak było za mało, by myśleć o awansie. W dogrywce Cesena, a konkretniej Alejandro Rodriguez, ustaliła wynik na 2:1 dla goście. Koniki Wodne w następnej rundzie zagrają z Sassuolo.