Duch Obraniaka wisi nad polską kadrą. Teraz wziął się za straszenie Boenischa
Nie chcemy nikogo zaszczuć, nie chcemy spowodować, że Sebastian Boenisch podejmie taką decyzję, jaką podjął Ludovic Obraniak. My bijemy jedynie na alarm, który być może dotrze do Waldemara Fornalika. Obecność Sebastiana Boenischa w tym momencie w polskiej kadrze to nieporozumienie! Jego gra w Bayerze Leverkusen nijak ma się do tego, co pokazuje w reprezentacji, więc jedynym możliwym wyjściem z sytuacji jest nie wysyłanie do niego w najbliższym czasie powołań!
Boenisch w meczu z Ukrainą, zawalony gol na 0:1, później od niego rozpoczęła się akcja przy bramce na 1:3:
Boenisch w meczu z Czarnogórą:
Boenisch w meczu z San Marino:
Zapytacie zapewne: a kogo w jego miejsce? Przecież w Polsce panuje pospolita posucha jeśli chodzi o cały blok defensywny, a na lewej stronie w szczególności. Jeśli nie mamy odpowiedniego lewego obrońcy, przesuńmy, przestawmy, przemeblujmy. Może warto na lewej stronie wystawić Olkowskiego? Może warto spróbować ustawienia z Jędrzejczykiem na lewej stronie? A może w akcie desperacji, zważając na fakt, że w ostatnich meczach polskiej kadry – szczególnie z Czarnogórą – nasza defensywa raziła brakiem zrozumienia, warto byłoby postawić na blok obronny opierający się na graczach jednej drużyny? Może warto zbudować defensywę w oparciu o zawodników Górnika Zabrze? Albo warszawskiej Legii?
Bereszyński, Jędrzejczyk, Rzeźniczak, Wawrzyniak?
Bereszyński, Jędrzejczyk, Rzeźniczak, Olkowski?
Jasne, wielu z was puka się teraz w głowę i wymyśla inny skład obronnej formacji, ale w całym zamieszaniu chodzi o zbudowanie zwartej, trzymającej się kupy koncepcji. W tym momencie takiej koncepcji nie widzimy. Jak można stawiać na Boenischa, który nie potrafi przyjąć piłki, daje się ogrywać amatorom, a na dodatek wymachuje z niewiadomych przyczyn rękoma w kierunku ławki rezerwowych (jak podczas meczu z Czarnogórą)? Jak w każdym meczu można wystawiać wciąż inną formację obronną?
Niestety koncepcja, nie tylko gry w defensywie, rodzi się w przypadku polskiego obozu szkoleniowego bardzo powoli i w wielkich bólach. Wystarczy tylko wspomnieć sytuację sprzed kilku miesięcy. O tym, że polski zespół potrzebował nowego playmakera mówiło się na grubo przed decyzją Obraniaka. Wówczas jednak Fornalik bał się podejmowania radykalnych, ostrych, zdecydowanych ruchów. Próba nastąpiła w meczu z Ukrainą, potencjalny następca – Radek Majewski – okazał się zbyt krótki. Przed meczem w Kiszyniowie, gdzie Obraniaka już nie było, cała Polska liczyła na występ Piotra Zielińskiego (przypomnijmy, że kilka dni wcześniej w meczu towarzyskim Zieliński zachwycił wszystkich kilkoma fenomenalnymi zagraniami), ale Fornalikowi zabrakło odwagi i do boju od pierwszej minuty posłał reprezentacyjnie nieudolnego Adriana Mierzejewskiego. Kto wie, czy właśnie tym zagraniem na alibi Fornalik nie przegrał eliminacji. Gdyby nie remis w Kiszyniowie, dzisiaj Polska miałaby na koncie 15 punktów i o wiele większe szanse na awans.
Teraz Zieliński jest podstawowym graczem polskiej kadry, bez którego aż ciężko wyobrazić sobie linię pomocy naszej reprezentacji. We wtorek był najlepszym piłkarzem na boisku, obok Kuby Błaszczykowskiego ciągnął grę biało-czerwonych. Koncepcja ofensywna rodziła się w bolesnej selekcji, ale – co trzeba Fornalikowi oddać – ostatecznie przyniosła pożądany efekt.
Teraz potrzebne są bardzo zdecydowane ruchy dotyczące formacji defensywnej, bo czasu do meczów na Ukrainie i w Anglii pozostało bardzo mało. Wiadomo, szanse na awans na mundial są znikome, ale jednak wciąż jakieś są. I byłoby wielką głupotą stracić je przez indolencję ludzi, którzy rażą nią od dobrych kilku zgrupowań. Brnięcie w stare schematy podparte przeświadczeniem, że sama przynależność klubowa predystynuje niektórych piłkarzy (nie tylko Boenischa, ale również Salamona, Milika z czasów głębokich rezerw Bayeru czy przesiadującego na ławie Wszołka) do obecności na zgrupowaniach pierwszej kadry to wizja nieprawdziwa i zgubna. Oby Waldemar Fornalik zrozumiał to jeszcze przed wysłaniem powołań na październikowe mecze. Jestem przekonany, że mając szansę wystąpić na miejscu Boenischa, Olkowski, Pazio, Oleksy czy piętnastu innych chłopaków z polskiej ligi przeorałoby z ambicji murawę w Serravalle i na pewno nie dopuściłoby do sytuacji, w której przez następną dekadę komentatorzy na całym świecie przy okazji meczu ich reprezentacji z San Marino przypominać będą, że ostatniego gola SM zdobyło w eliminacyjnym spotkaniu przeciwko Polsce…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.