Atletico Nacional Medellin zgłaszając do południowoamerykańskiej federacji CONMEBOL wniosek o przyznanie pucharu i premii brazylijskiemu Chapecoense przeszło w inny wymiar sportowej rywalizacji.
W czasach, gdy ruch olimpijski jest parodią idei nowożytnych igrzysk barona de Cubertaine’a, Atletico Nacional pokazało klasę, empatię, współczucie i po ludzku – serce w fatalnych chwilach dla rywala. Kolumbijczycy rezygnując z pucharu przekreślili szanse na wyrównanie rekordu FC Barcelony, czyli sześciu trofeów w sezonie. Zaproponowali, by premia za wygraną poszła na konta Brazylijczyków. Który z wielkich klubów stać na takie gesty?
Wielkie Atletico
Oglądając w nocy ze środy na czwartek uroczystości pożegnania piłkarzy Chape w Medellin i Chapeco nie dało się powstrzymać łez. W Brazylii miejscowi kibice, przyjaciele, rodziny zmarłych zawodników, trenerów, działaczy, lokalnych dziennikarzy i notabli opłakiwali bliskich na stadionie Arena Conda. Było cicho, jak rzadko na tej arenie. Ołtarz na środku i sporo modlitw, pożegnań i łez.
O tej samej porze co w Chapeco, porze przewidzianej na pierwszy finałowy mecz między Atletico Nacionalem i Chapecoense, w Medellin zorganizowano wielkie, uroczyste pożegnanie bohaterów. Ogromny stadion Anatasio Girardot wypełniony po brzegi, 75 tysięcy ludzi przed nim, a na płycie boiska prezydent miasta, gubernator stanu, prezydent Atletico Nacional, burmistrz Chapeco, minister spraw zagranicznych Brazylii w emocjonalnych wystąpieniach żegnali piłkarzy z południa Brazylii. Kto nie widział i nie słyszał łamiącego się głosu Jose Serry, ministra spraw zagranicznych Brazylii, starego politycznego wygi, albo nie słyszał jak wzruszenie odbiera mowę Juanowi Carlosowi De La Cuescie, szefowi Atletico Nacional, pewnie nie uwierzy, że stało się w południowoamerykańskiej piłce coś nowego, strasznego, ale wielkiego zarazem.
A kiedy trener Verdolaga – tak nazywani są piłkarze z Medellin – opowiedział jak Kolumbijczycy zawsze czerpali z brazylijskich doświadczeń piłkarskich, jakimi idolami dla Kolumbijczyków byli Pele, Jairzinho, Gerson, Tostao, a potem z pamięci wymienił kilkunastu graczy Chapecoense, którym składa hołd, pewnie najtwardszy kibic musiał się złamać i wzruszyć.
A już „vamo, vamo, Chape” śpiewane jak Medellin długie i szerokie obrazowało, że Kolumbijczycy Brazylijczykom bliżsi są niż kiedykolwiek wcześniej. Tą samą piosenkę, w szatni powtórzyli w niedzielny wieczór piłkarze, eliminując w ćwierćfinale play-offów mistrzostw Kolumbii Millionarios z Bogoty. Filmik z tego wydarzenia jako żywo przypominał świętowanie w szatni Chapecoense, tyle że gracze Atletico Nacional zagrali ubrani na czarno, przypominając, iż są w żałobie.
W takiej sytuacji CONMEBOL nie mógł nie przychylić się do prośby prezydenta kolumbijskiego klubu i zaraz po uroczystościach pogrzebowych potwierdzono przyznanie pucharu Chapecoense, dwóch milionów dolarów nagrody i miejsca w przyszłorocznej edycji Copa Libertadores. Chape pierwszy raz w historii klubu weźmie udział w najbardziej prestiżowym turnieju obu Ameryk!
Wszystkie ręce na pokład
Brazylijskie kluby też pięknie dołączyły się do pomocy. Najpierw ogłosiły, że Chapeco przez trzy lata nie powinno spadać z ligi, w ten sposób jego kasa będzie zasilana niebagatelną kwotą zaczynającą się od 25 mln reali (ok. 28 mln zł), a zaraz potem dorzuciły roczne, darmowe wypożyczenia zawodników. Z tym samym pomysłem wyszli też prezesi klubów w Argentynie (m.in. Racing Avellaneda i River Plate).
Ale pełniący obowiązki prezydenta klubu (jedyny żyjący członek poprzedniego zarządu), Ivan Tozzo podziękował i powiedział: – To jakaś bzdura z tym gwarantowanym miejscem. Będziemy grać i na boisku załatwiać sprawy boiskowe – innymi słowy żadnej trzyletniej ochrony nie chce i pewnie jej nie dostanie, bo federacja CBF nawet w tej kwestii się nie wypowiedziała.
Wypożyczenia też nie hurtem i nie od wszystkich, bo jak mówi Tozzo: – Przez ostatnie lata inwestowaliśmy w drużyny młodzieżowe i teraz czas sprawdzić młodych chłopaków w akcji. Pewnie, że bez kilkunastu wzmocnień się nie obejdzie, klub stracił 24 zawodników, ale nie musimy zachowywać się jak desperaci, gdyż przez dekadę robiliśmy wszystko w sposób zaplanowany.
Przy okazji okazało się więc, że klub nie rozważa jakoś szczególnie propozycji ściągnięcia z emerytury 38-letniego Juana Romana Riquelme, nie odniósł się nawet do propozycji współpracy z jego rówieśnikiem, Eidurem Gudjohnsenem, ani nawet z 36-letnim Ronaldinho, który od trzech lat praktycznie futbolu nie uprawia. Nie były prawdą plotki o 40 milionach euro od PSG, ani milionach wysłanych przez Cristiano Ronaldo. Prawdą jest jednak, że liczba socios wzrosła z 9 do 23 tysięcy co oznacza, że klub zyskał nową poważną formę wsparcia, zarówno finansową jak i mentalną.
Brazylijczycy tak bardzo chcą pomóc klubowi, że wykupują wszelkie, nawet najbardziej chybione pamiątki z logo Chapecoense. Koszulki skończyły się kilka dni temu, takiej podaży producent i klub nie przewidywały! W koszulkach Chapeconese zagra kilka klubów ligi brazylijskiej w ostatniej kolejce Brasileirao, już grają z ich herbem na piersiach w Argentynie i Kolumbii!
W Europie UEFA zarządziła minutę ciszy przed wszystkimi meczami, a wielu kapitanów grało ze specjalnymi opaskami z herbem Chapecoense. Cavani gola celebrował w specjalnie przygotowanej koszulce, za co dostał żółtą kartkę i przeprosiny od sędziego, ale już Brazylijczyk Nathan grający w Vitesse Arheim kartki nie dostał i sędzia publicznie powiedział, że ten brak regulaminowej kary bierze na siebie.
Skompletować ekipę
Na razie kluczem wydaje się skompletowanie pionu sportowego. W Brazylii zwykle odpowiadają za niego dyrektor sportowy (zwany też wykonawczym) i koordynator (zwany superintendente). Tego drugiego już mają, został nim 43-letni Nivelton, do niedawna bramkarz klubu z rekordową liczbą występów. W ostatniej kolejce ligowej miał zagrać 300 mecz w koszulce Chape, ale nie zagra, bo klub do meczu nie przystąpi, zaś rywal zrobi to samo, słusznie uznając, że w obecnych okolicznościach nie ma klimatu na futbol. Dyrektorem sportowym będzie natomiast były piłkarz klubów z dawnych czasów, potem jego trener, dyrektor sportowy, wreszcie wiceprezydent w latach 2011-14, Maringa. Były piłkarz miał ostatnio rozbrat z futbolem, gdyż długo i ciężko chorowała jego żona. Zmarła w przededniu wylotu piłkarzy Chapecoense do Medellin… Maringa znany z nieustępliwego charakteru ponoć już zadeklarował, że trzeba iść do przodu z podniesioną głową, a przedstawiciele klubu i miasta ponoć szczególnie cenią sobie jego przywiązanie i lojalność.
Klub chce także, by za przygotowanie fizyczne zawodników odpowiadał legendarny Paulo Paixao. Jego syn Anderson, również zajmujący się przygotowaniem fizycznym, zginął w katastrofie lotniczej. Paulo Paixao to światowej sławy legenda w swoim fachu, był odpowiedzialny za przygotowania reprezentacji podczas dwóch zwycięskich mundiali (1994 u Carlosa Alberto Pareiry i 2002 u Luiza Felipe Scolariego).
– Na razie ból jest zbyt duży, by myśleć o pracy – powiedział 65-latek, który 14 lat wcześniej pochował już jednego syna.
Kwestiami finansowymi klub szczególnie martwić się nie musi. Dwóch trenerów zadeklarowało gotowość pracy za darmo. 51-letni Kolumbijczyk Leonel Alvarez (kiedyś kolega Valderramy, Asprilli czy Rincona z reprezentacji kraju) z Millionarios Bogota zgłosił się jako pierwszy. 63-letni Levir Culpi, ceniony w Brazylii i Japonii, gdzie przepracował osiem lat, zaproponował klubowi usługi w pierwszym półroczu (Chape grają wtedy w mistrzostwach stanu Santa Catarina i Primejra Lidze). Ale klub trenera chce na cały rok, bo czekają go jeszcze puchar Brazylii, liga brazylijska i Copa Libertadores, czyli najintensywniejszy sezon w całej historii klubu!
I nikt rąk nie załamuje, głowy nie spuszcza. Chcą zmierzyć się z każdym wyzwaniem. I to jest sport, to jest olimpizm, którego już podczas igrzysk olimpijskich wiele nie zobaczymy.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.