Siódmą kolejkę Ekstraklasy rozpoczęło spotkanie Ruchu Chorzów z GKS-em Bełchatów. Absolutnym faworytem byli gospodarze. Niebiescy nie zawiedli swoich kibiców.
Po trudnym początku sezonu Ruch pod wodzą nowego trenera się przebudził. Jacek Zieliński poprowadził Niebieskich w dwóch poprzednich spotkaniach do zwycięstw. Tym samym w Chorzowie nie było tak nerwowo. Z kolei GKS Bełchatów nadal pozostawał w kryzysie.
Pierwsza połowa piątkowego spotkania nie zachwyciła. Obydwie drużyny grały słabo, a ciekawych sytuacji mieliśmy naprawdę niewiele. Do najlepszej z nich należy zaliczyć okazję Arkadiusza Piecha. Najlepszy zawodnik Ruchu w 35. minucie z kilku metrów nie potrafił pokonać Adama Stachowiaka, który popisał się bardzo ładną interwencją.
Na szczęście w drugiej połowie obydwie drużyny zaczęły grać odważniej. W 59. minucie Szymon Sawala uderzył z dystansu, ale trafił w słupek. Było naprawdę blisko! Gospodarze po kilku minutach odpowiedzieli ładnym atakiem. Marcin Kikut z prawej strony boiska dośrodkował na głowę Piecha, a ten tym razem nie miał problemów z umieszczeniem piłki w bramce rywali.
Radość gospodarzy z prowadzenia nie trwała długo. Po dziesięciu minutach GKS Bełchatów wyrównał. Po serii błędów defensorów Ruchu Paweł Buzała strzelił gola dla swojej drużyny. Najgorzej w tej sytuacji zachował się Filip Starzyński. W samej końcówce gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. W polu karnym GKS-u do piłki dopadł Maciej Jankowski i ładnym uderzeniem zapewnił zwycięstwo swojej drużynie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.