Poznań wciąż świętuje dziewiąty tytuł mistrza Polski dla Lecha. Sztab szkoleniowy oraz działacze Kolejorza myślą już jednak o przyszłości i przygotowują się do zbliżającego się okna transferowego.
W poniedziałek, Niels Frederisken spotkał się z dziennikarzami, aby podsumować sezon 2024/2025. Nie zabrakło jednak również pytań o transfery, bo Lech Poznań niewątpliwie potrzebuje wzmocnień w kontekście występów w europejskich pucharach.
Duński szkoleniowiec Kolejorza tak wypowiedział się w temacie potencjalnych wzmocnień. – Przede wszystkim skupiamy się na rozmowach z piłkarzami. Musimy wiedzieć, czego chcą oraz czy są dla nas dostępni. Na razie trudno powiedzieć, ilu i jakich piłkarzy pozyskamy, bo to zależy od tego, kogo sprzedamy – przyznał.
Frederiksen podkreślił również, jak ciężkie zadanie stoi przed jego zespołem w eliminacjach Ligi Mistrzów. – To trudny temat. Zakwalifikowaliśmy się do eliminacji i będziemy walczyć. To daje nam szansę, ale teraz i spore wyzwanie. I nie mówię, że nie damy rady. Chcę podkreślić, że będzie ciężko, ale też wszystko jest możliwe – dodał.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.