Kończy się pewna epoka w historii Manchesteru City. Klub poinformował, że po jedenastu latach z Etihad Stadium żegna się kapitan „The Citizens”, Vincent Kompany.
Kapitan żegna się z Manchesterem City (fot. Phil Noble / Reuters)
Kiedy reprezentant Belgii przechodził do Manchesteru z niemieckiego HSV, klub znajdował się dopiero u progu nowego rozdziału. Jednym z piłkarzy, którzy mieli stanowić o sile City miał być właśnie Kompany, który już w 2008 roku miał ustaloną renomę na rynku i należał do czołowych obrońców świata. Manchester zapłacił za niego zaledwie 8,5 miliona euro, co dziś może się wydawać śmieszną kwotą. Jak się jednak okazało, była to jedna z najlepszych inwestycji prezesa Khaldoona Al Mubaraka.
Życie ciężko doświadczyło Belga, ponieważ praktycznie cała jego przygoda z klubem była usłana problemami zdrowotnymi. Ten nigdy się jednak nie poddawał i kiedy tylko pojawiał się na boisku, zawsze dawał z siebie wszystko, będąc prawdziwym dowódcą formacji defensywnej Manchesteru. – Kibice i klub zawsze byli za mną, w tych dobrych, ale szczególnie w tych ciężkich czasach. Kiedy już stawiano na mnie krzyżyk, oni we mnie wierzyli i przekonywali, że nie mogę się poddawać. Manchester City zmienił moje życie – powiedział.
Na wszystkich frontach Kompany rozegrał dla „Obywateli” 360 meczów, w których strzelił 20 goli. Podczas zakończonego sezonu tylko raz udało mu się pokonać bramkarza rywali, ale jego trafienie miało kolosalne znaczenie. W trakcie starcia z Leicester City doświadczony obrońca zdecydował się na potężne uderzenie z dystansu i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, a także przechylił szalę na jego korzyść w wyścigu o mistrzostwo kraju.
– Wielu dołożyło swoją cegiełkę do budowy nowego Manchesteru City i tego jak ten klub obecnie wygląda. Nikt jednak nie był ważniejszy od Vincenta Kompany’ego – powiedział Al Mubarak, cytowany przez oficjalną stronę klubu. – On reprezentuje to wszystko, co jest esencją Manchesteru. Przez ponad dekadę był dla niego jak życiodajna krew, był jego duszą i bijącym sercem – dodał.
Zdaniem prezesa klubu, ten nie znajdowałby się w tym miejscu, w którym jest obecnie, gdyby nie wpływ Kompany’ego. – Jego zdolności przywódcze, niezwykła inteligencja i determinacja znamionują jego wielki charakter. Bez problemów przystosowywał się do warunków pracy z nowymi menedżerami – kontynuował. – We wrześniu zorganizujemy specjalny mecz, który będzie godnym i jedynym właściwym sposobem na pożegnanie kogoś takiego jak Vincent. On zawsze będzie członkiem rodziny City – zakończył.
Podczas swojej przygody z Etihad Stadium Kompany sięgnął m.in. po cztery mistrzostwa Premier League, cztery Pucharu Ligi Angielskiej, a także Puchar Anglii. Sezon 2018-19 jego drużyna zakończyła z trzema krajowymi trofeami na koncie, co stało się po raz pierwszy w historii (można do tego dodać także Tarczę Wspólnoty). Jakby tego było mało, Manchester City, którego Belg był kapitanem, jako pierwszy angielski klub dobił do granicy 50 zwycięstw na wszystkich frontach w jednym sezonie.
– To była dla mnie niezwykła podróż. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy mnie podczas niej wspierali. Doskonale pamiętam swój pierwszy dzień w klubie i do końca życia będę pamiętał także ostatni – stwierdził Kompany.
Nie wiadomo na razie, co po opuszczeniu Etihad Stadium będzie robił Kompany. Niewykluczone, że Belg zakończy karierę, na co zapewne jest doskonale przygotowany. Piłkarz zna bowiem kilka języków, a jakby tego było mało, w 2017 roku ukończył studia biznesowe w Alliance manchester Business School.
My captain, my captain @VincentKompany leaves Manchester City
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.