Inter Mediolan nie odpuszcza w wyścigu po trzecie miejsce w tabeli Serie A. Nerazzurrich pokonali w sobotni wieczór Udinese Calcio (3:1) mimo tego, że pierwszego gola w tym meczu strzelili rywale.
Było niebezpiecznie, ale Inter dopisał na swoje konto trzy punkty
Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek arbitra, naszą uwagę zwróciły składy obu zespołów. Na boisku pojawili się bowiem piłkarze kilku różnych narodowości (m.in. sześciu Brazylijczyków), jednak nie było w tym gronie żadnego Włocha. Rzecz absolutnie niespotykana.
Gdy w końcu zdołaliśmy wyjść z szoku po przewertowaniu nazwisk w wyjściowych jedenastkach, mogliśmy się już skupić wyłącznie na aspektach sportowych meczu. Ten rozpoczął się zaś od mocnego uderzenie gości, którym prowadzenie pięknym uderzeniem dał Cyril Thereau.
Inter zdoła dojść do siebie dopiero w 36. minucie. Do wyrównania doprowadził Stevan Jovetić, który dobił piłkę do siatki. Całą robotę przy tej bramce wykonał jednak Mauro Icardi, który z łatwością wymanewrował obrońców Udinese.
Podopieczni Roberto Manciniego zdołali ostatecznie przechylić szalę na swoją korzyść. Bramkę na wagę niezwykle ważnych trzech punktów dla Interu strzelił na kwadrans przed końcem… oczywiście Steven Jovetić, który raz jeszcze dobił futbolówkę do opuszczonej bramki.
Jak się okazało, nie był to ostatni gol, który padł podczas tego wieczoru na San Siro. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry gości dobił Eder, który ustalił wynik spotkania na 3:1 dla Interu.