Juventus zremisował sensacyjnie bezbramkowo z Sassuolo. To pierwsza strata punktów mistrzów Włoch w nowym sezonie Serie A.Bianconeri już przed meczem stawiani byli w roli zdecydowanych faworytów. Mało który rywal w ostatnich latach pasował im tak, jak Sassuolo, z którym wygrali sześć ostatnich meczach. Pierwsze minuty należały zgodnie z oczekiwaniami do zespołu z Turynu, ale piłkarze Massimiliano Allegriego mieli spory problem ze stwarzaniem sobie sytuacji strzeleckich. Bramce gości zagroził Emre Can, który oddał bardzo groźny strzał z woleja, piłka przeleciała tuż obok bramki strzeżonej przez Andreę Consiegliego. Golkiper Sassuolo wykazał się doskonałą paradą po uderzeniu Mario Mandżukicia. Problem Juve polegał na tym, że więcej dogodnych sytuacji strzeleckich przed przerwą właściwie nie było.
Przełamać udało się dopiero po przerwie, i to nie tylko Juventusowi, ale i Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w 50. minucie w ogromnym zamieszaniu w polu karnym gości dostał piłkę kilka metrów do bramki i skierował ją do siatki z dziecinną łatwością. Allianz Stadium niemal eksplodował z radości po golu swojego nowego ulubieńca. Piętnaście minut później gwiazdor Juventusu podwyższył rezultat po podaniu Emre Cana pewnym strzałem w dolny róg bramki gości. Było to trafienie numer 400. w pełnej sukcesów karierze jednego z najlepszych piłkarzy świata.
W samej końcówce gola honorowego dla gości strzelił Khouma Babacar. Nic to jednak nie dało, choć Wojciech Szczęsny w końcówce interweniował jeszcze przy groźnym uderzeniu Babacara. W jednej z ostatniej akcji meczu czerwoną kartką ukarany został jeszcze Douglas Costa, ale ostatecznie Juventus utrzymał prowadzenie i zdobył kolejne trzy ligowe punkty.