Portugalia pierwszym finalistą mistrzostw Europy. Podopieczni Fernando Santosa po stojącym na dość kiepskim poziomie spotkaniu, pokonali Walijczyków (2:0) i już w najbliższą niedzielę powalczą na podparyskim Stade de France o Puchar Henriego Delaunaya.
Portugalia na początku drugiej połowy znokautowała swojego rywala (foto: Ł.Skwiot)
Wielu określało ten mecz mianem tego „mniejszego” lub „gorszego” półfinału. Nie można mieć oczywiście wątpliwości, że Portugalia czy Walia to mniej utytułowane piłkarskie nacje od Niemiec oraz Francji, jednak wszyscy oczekiwali, że w Lyonie zobaczymy kawał dobrego futbolu. Naprawdę niewiele brakowało, byśmy z kolei obejrzeli na boisku polskich piłkarzy, którzy przecież przegrali z Portugalczykami w ćwierćfinale dopiero po serii rzutów karnych.
Selekcjonerzy obu drużyn nie mogli w tym meczu wystawić swoich najmocniejszych składów. Po stronie walijskiej zabrakło Bena Daviesa i Aarona Ramseya, którzy pauzowali z powodu żółtych kartek. Jeśli zaś chodzi o Portugalię, to tu zabrakło zawieszonego Williama Carvalho i kontuzjowanego Pepe.
Co ciekawe, dla reprezentacji Walii tegoroczny turniej jest pierwszym w historii o mistrzostwo Starego Kontynentu. Ostatnim zespołem, który w swoim debiucie doszedł aż do półfinału była Republika Federalna Niemiec w 1972 roku. Jak się to Euro skończyło? Tak, właśnie zwycięstwem Niemców.
Oczekiwaliśmy emocji, tymczasem otrzymaliśmy mecz na poziomie trzecioligowym. Postronny kibic mógł mieć naprawdę dość spore wątpliwości, czy to aby na pewno półfinał Euro, a na boisku oglądamy dwie z czterech najlepszych drużyn tego turnieju. Tempo było spacerowe, a okazji podbramkowych jak na lekarstwo. Żaden z zespołów nie był w stanie przejąć inicjatywy i wydawało się, że nikt nie chce przybliżyć się do wielkiego finału mistrzostw. Ostatecznie, bramek w pierwszej połowie nie oglądaliśmy.
Pierwsza część spotkania była tak zła, że w drugiej po prostu nie mogliśmy oglądać gorszego futbolu. Jak się okazało, musieliśmy czekać zaledwie cztery minuty, by zobaczyć gola i otrzymać nadzieję, że pierwszy półfinał Euro w końcu się otworzy. Dośrodkowanie z narożnika boiska na bramkę zamienił Cristiano Ronaldo, który urwał się obrońcy i mocnym strzałem głową pokonał Wayne’a Henneseya.
Walijczycy nie zdołali się jeszcze otrząsnąć po stracie pierwszego gola, a już przegrywali 0:2. W 53. minucie piłkę przed polem karnym rywali przejął Ronaldo, który miał trochę miejsca i zdecydował się na strzał. Futbolówkę przepuścił Renato Sanches, a na wślizgu do bramki wepchnął ją Nani. Nokaut Wyspiarzy.
Po zdobyciu dwóch goli Portugalczycy okopali się na swoich pozycjach i szukali szans na kolejne trafieniach w kontraktach. Jeśli zaś chodzi o Walijczyków, to ci próbowali atakować, ale nie mieli zbyt wielu argumentów. Gareth Bale dwoił się i troił, ale kiedy tylko był przy piłce, momentalnie dopadało do niego dwóch, trzech rywali. Piłkarz Realu Madryt nie miał w Lyonie zbyt wielkiego wsparcia ze strony kolegów i było jak na dłoni widać, że przy absencji Ramseya drużyna spod znaku Czerwonego Smoka miała mniej możliwości dobrego rozegrania futbolówki.
(foto: Ł.Skwiot)
Ostatecznie, więcej goli w pierwszym półfinale Euro 2016 nie obejrzeliśmy i to Portugalia zagra w 10 lipca w Paryżu o złoto. Co ważne, dla finalistów mistrzów było to pierwsze spotkanie podczas tego turnieju, które zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść w regulaminowych 90 minutach.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.